Reklama

Reklama

Piłkarski mistrz świata na ławie oskarżonych. Wstrząsające szczegóły śledztwa

- Zachowywał się jak drapieżnik. W jego domu ofiary były bezbronne, przestraszone i odizolowane od świata – mówił prokurator Timothy Cray w toczącym się w Chester procesie Benjamina Mendy’ego, piłkarskiego mistrza świata z 2018 roku, oskarżonego o gwałty i przemoc seksualną.

Od początku, rozpoczętego w ubiegłym tygodniu w Chester procesu francuskiego obrońcy Manchesteru City, ten dzień był najbardziej wyczekiwany - wystąpienie prokuratora Timothy’ego Craya. Przedpołudniowa przemowa trwała ponad dwie godziny. Przysłuchiwało się jej około 30 dziennikarzy. Angielskie i francuskie media piszą, że było "bardzo medialne" i "szokujące".

Przyjaciel Mendy’ego wyszukiwał mu kobiety

- Akt oskarżenia jest prosty i ma niewiele wspólnego z piłką nożną. Jest to raczej nowy rozdział w bardzo starej historii o mężczyznach, którzy gwałcą i stosują seksualną przemoc wobec kobiet, a robią to dlatego ponieważ wierzą, że są silni i dlatego myślą, że nic im z tego powodu się nie stanie - powiedział prokurator na wstępie.

Reklama

Skierował te słowa w stronę siedzących na sali sądowej oskarżonych - 28-letniego Benjamina Mendy’ego i jego kompana 41-letniego Louisa Sahę Matturie’go (nie ma związków z byłym piłkarzem Manchesteru United - przyp. red.).

Obaj są oskarżeni o 12 przestępstw seksualnych, w tym osiem gwałtów. Prokuratura twierdzi, że Saha był "naganiaczem", "asystentem" i przyjacielem piłkarza, odpowiedzialnym za "znajdowanie młodych kobiet i tworzenie sytuacji, w których mogły być gwałcone i stać się ofiarami agresji seksualnych".

Z domu piłkarza ofiary nie miały jak sie wydostać

Cray opisał w szczegółach miejsce przestępstwa. To była wynajęta rezydencja, położona na uboczu. Kiedy kobiety docierały na miejsce stawały się "jeszcze bardziej bezbronne". Na miejscu traciły dostęp do telefonów komórkowych, trafiały do pokoi, z których nie mogły wydostać się na zewnątrz.

Oskarżyciel pokazał zdjęcia rezydencji, gdzie od 28 października 2018 roku do 23 sierpnia 2021 roku dochodziło do przestępstw. Tłumaczył, że ten "dwór" był zamknięty od wewnątrz i tylko jedna osoba znała kod do dezaktywacji systemu. - Ofiary czuły się zamknięte przez tę specjalną blokadę - powiedział prokurator.

- Benjamin Mendy chciał, żeby każda kobieta, która trafiła do niego była dla niego dyspozycyjna seksualnie - dodał.

"Ofiary często były pijane i oni chcieli, żeby takie były"

Prokurator wskazał, że francuski piłkarz wykorzystywał swoją pozycję społeczną. Gdy wchodził do dyskotek i klubów nocnych był przyjmowany jako gwiazda i otaczany przez kobiety. Do domu ściągał ofiary, które często były pijane i "oni chcieli, aby były w tym stanie". "W oczy rzucały się także różnica wieku i zamożności między pozwanymi i powodem" - wyjaśniał Cray.

Obaj oskarżeni nie przyznają się do winy. Twierdzą, że skarżące dobrowolnie zgadzały się na przyjście do domu piłkarza.

- Nie traci się prawa do powiedzenia "nie", nawet jeśli się poszło z kimś do dyskoteki, klubu nocnego, czy do domu piłkarza - powiedział prokurator.

Mendy do były piłkarz AC Monaco, od 2017 roku występujący w Manchesterze City. "Citizen" zapłacili za niego 52 miliony funtów. W 2018 roku zdobył z reprezentacją Francji mistrzostwo świata.

Piłkarzowi i jego "asystentowi" grozi od czterech do 19 lat więzienia.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL