Reklama

Reklama

Piłkarska LN. Trener Islandii: mimo porażki z Belgią czuję się zwycięzcą...

Szwedzki selekcjoner reprezentacji Islandii Erik Hamren mimo porażki we wtorek z Belgią 0:3 przyznał, że jest zadowolony ze swoich piłkarzy. Ocena ta wywołała falę krytyki, ponieważ po przegranej w sobotę 0:6 ze Szwajcarią konto bramkowe jego drużyny w rozgrywkach Ligi Narodów wynosi 0:9.

"Mecz z Belgią był o niebo lepszy niż ze Szwajcarią i widzę bardzo pozytywny trend. Moralnie mimo tej porażki czuję się zwycięzcą, zwłaszcza że finalista mundialu Chorwacja przegrała z Hiszpanią aż 6:0" - powiedział Hamren na antenie islandzkiej telewizji RUV.

Reklama

Wypowiedź wywołała ostre komentarze w mediach, które nazwały wynik dwumeczu katastrofą i sprowadzeniem "bajkowych osiągnięć pogromców Anglii i Argentyny brutalnie na ziemię".

Prezes islandzkiej federacji piłkarskiej (KSI) Gudni Bergsson poprosił dziennikarzy o cierpliwość podkreślając, że Belgia to brązowy medalista mistrzostw świata, a Szwajcaria była jedną z lepszych drużyn tego turnieju.

"Tak wysokie porażki nie są do zaakceptowania lecz poczekajmy jeszcze trochę i dajmy szansę nowemu selekcjonerowi" - apelował.

Islandzkie media oceniły, że mecz z Belgią może nie był taki zły lecz w porównaniu z "sobotnim pogromem" liczy się wynik dwumeczu, który jest "tragiczny, koszmarny i rozpaczliwy".

Gazeta "DV" skomentowała, że "początek pracy z reprezentacją Islandii jest dla szwedzkiego duetu Erika Hamrena i jego asystenta Freyra Alexanderssona fatalny. Jak na razie jedyne co zrobili, to rozbili chwalony przez świat monolit na drobne kawałeczki".

Ciennik "Visir" skomentował: "w grupie Ligi Narodów jesteśmy na ostatnim miejscu, a różnica bramkowa wskazuje, że nadzieje na lepsze miejsce w tych rozgrywkach są naprawdę bardzo mizerne".

"Frettabladit" ocenił, że porażka z Belgią jest tym bardziej bolesna, że był to pierwszy przegrany pojedynek na własnym terenie od 2003 roku: "dotychczas nie przegraliśmy aż 13 spotkań z rzędu, a ponadto mecz ze Szwajcarią ośmieszył słynną skandynawską obronę, zwłaszcza, że sędzia nie uznał dwóch bramek z powodu minimalnych spalonych. De facto mogło być nawet 0:8".

Były sekretarz generalny KSI Thorir Hakonansson napisał na Twitterze, że "0:9 to po prostu bardzo źle i kropka!".

Duńska telewizja DR skomentowała z kolei: "jeżeli Hamren myślał, że przyjedzie na Islandię i będzie pisał dalszy ciąg pięknej piłkarskiej sagi stworzonej przez Larsa Lagerbaecka, to teraz musi się bardzo pospieszyć z treścią dalszego ciągu".

Szwedzkie media z przekąsem stwierdziły, że szkoleniowiec, który rozpoczął pracę z islandzką federacją 8 sierpnia jest jednym z najgorszych w historii światowego futbolu. "W zaledwie miesiąc rozbił budowaną tak misternie konstrukcję, która zadziwiała piłkarski świat".

Wcześniej na łamach szwedzkich gazet znani szkoleniowcy komentując rozmowy KSI z Hamrenem ostrzegali Islandię przed zatrudnieniem "trenera, który ośmieszył Szwecję podczas Euro we Francji i jedyne co pokazał to drogie garnitury".

"Nie jest źle i kolejny mecz ze Szwajcarią 15 października będzie znacznie lepszy" - zapowiedział Hamren, który po ME we Francji był doradcą szwedzkiego Oergryte, a później menedżerem południowoafrykańskiego Mamelodi Sundowns.

Zbigniew Kuczyński

Dowiedz się więcej na temat: Liga Narodów | Erik Hamren | reprezentacja Islandii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama