Reklama

Reklama

Piłka nożna. Maciej Skorża był kandydatem do pracy z reprezentacją U-21. Wróci do Ekstraklasy?

Ostatnie dwa lata Maciej Skorża spędził w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie pracował z reprezentacją olimpijską. Kilka miesięcy temu doświadczony szkoleniowiec wrócił do Polski i obecnie czeka na oferty. – Do pracy chciałbym wrócić w grudniu. Polski futbol? To dla mnie wciąż interesujące wyzwanie – zapewnił Interię Skorża.

Trzy mistrzostwa Polski, pięć pucharów, awanse do faz grupowych Pucharu UEFA oraz Ligi Europy - niewielu polskich trenerów może poszczycić się takimi sukcesami jak Maciej Skorża, który po 712 dniach spędzonych na stanowisku selekcjonera olimpijskiej reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich wrócił nad Wisłę. Od kilku miesięcy doświadczony szkoleniowiec czeka na nowe wyzwania.

- Pod koniec roku chciałbym wrócić do pracy, ale w tym zawodzie nie da się wszystkiego zaplanować. Regularnie otrzymuję zapytania w sprawie powrotu w rejon Zatoki Perskiej, ale czekam, bo chciałbym wybrać rozsądnie. Poza tym po dwóch latach nieobecności w Polsce musiałem uporządkować trochę spraw: Znaleźć szkoły dla synów, dać rodzinie czas na aklimatyzację. Te kilka jesiennych miesięcy da mi potrzebny oddech i po nich będę gotowy do powrotu na trenerską ławkę - mówi Interii Skorża.

Reklama

"Polska piłka to wciąż wyzwanie"

Czy powrót Skorży do PKO BP Ekstraklasy jest dziś w ogóle możliwy? W jego trenerskim CV jest praca w Wiśle Kraków, Legii Warszawa, Lechu Poznań czy Pogoni Szczecin. Jak słyszymy od prezesów kilku klubów, zatrudnienie 48-latka nie byłoby tanie, bo to koszt ok. 70-80 tys. zł miesięcznie (tyle zarabiał w dwóch ostatnich drużynach, Lechu i Pogoni). Na taki wydatek pozwolić może sobie tylko kilka ekip.

- Polski futbol wciąż jest dla mnie ciekawym wyzwaniem. W Ekstraklasie mamy wiele interesujących zespołów, które ciągle się rozwijają. To nie jest tak, że mogę teraz wskazać jeden konkretny, w którym chciałbym pracować. Dla mnie największym magnesem jest rywalizacja w europejskich pucharach. Te drużyny, które chcą w nich walczyć, to zespoły na które błyszczy się oko każdego trenera - wyjaśnia i przekonuje, że plotkami były niedawne pogłoski o jego ewentualnym powrocie do warszawskiej Legii.

Nieoficjalnie słyszymy jednak, że jeszcze niedawno Skorża był kontrkandydatem Macieja Stolarczyka i Jacka Magiery w wyścigu po zwolniony po Czesławie Michniewiczu stołek trenera reprezentacji U-21.

Miał zostać selekcjonerem

Jeszcze rok temu wydawało się, że Polak zostanie następcą znanego Holendra Berta van Marwijka, który prowadził pierwszą reprezentację ZEA. Skorża miał zostać nowym selekcjonerem seniorskiej kadry, ale wszystko zmieniło się, gdy do miejscowej federacji wprowadzono... zarząd komisaryczny.

- Miałem prowadzić kadrę seniorów i drużynę do lat 23. Mieliśmy tylko dopiąć szczegóły kontraktu, wszystko było na dobrej drodze, ale nagle wprowadzono wspomniany zarząd. Ten stwierdził, że chce swojego trenera i postawił na Ivana Jovanovicia. Serb nie zagrał żadnego meczu, zdążył poprowadzić trzy treningi, przyszły kolejne władze i powiedziały, że one... też muszą zmienić trenera - wspomina.

Kiedy czas na Skorżę w Europie?

W przeszłości szkoleniowiec wielokrotnie przymierzany był do pracy w różnych ligach europejskich. Z polskim trenerem kontaktowali się działacze białoruskiego Dynama Mińsk, cypryjskich Anorthosisu Famagusta i Omonii Nikozja, greckich AEK Ateny i Xanthi oraz szkockiego Motherwell. Mimo tak wielu sygnałów, Skorża podzielił los Adama Nawałki czy Michała Probierza i na Starym Kontynencie szansy nie dostał.

- Mamy falę młodych polskich trenerów i mam nadzieję, że w końcu trafi się nasz Julian Nagelsmann, który dostanie szansę w poważnej lidze - mówi i dodaje: - Rozmawiałem na ten temat z Laurentiu Reghecampfem, którego Steaua Bukareszt ograła Legię Warszawa w eliminacjach Ligi Mistrzów oraz Ivanem Jovanoviciem, którego APOEL Nikozja doszedł do ćwierćfinału Champions League. Dziwiłem się, czemu trenerzy z takimi sukcesami w pucharach nie poszli do Niemiec albo Włoch. A oni wprost powiedzieli, że wyjechali w rejon Zatoki Perskiej, bo nigdy takich propozycji nie otrzymali. W życiu trenera jest natomiast tak, że pracujesz tam, gdzie cię potrzebują. I w moim przypadku jest tak samo.

Rozmawiał Sebastian Staszewski, Interia


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama