Reklama

Reklama

Piłka nożna. Komu kibicuje prezydent Andrzej Duda, a komu Rafał Trzaskowski?

Urzędujący Prezydent RP Andrzej Duda zadeklarował się przed pięciu laty. Powiedział, że w Krakowie bliższa mu była zawsze Cracovia. A jego kontrkandydat w II turze wyborów? Komu kibicuje prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski? Jak to wygląda w przypadku zagranicznych głów państw?

Pochodzący z Krakowa Andrzej Duda wyraził się jasno wtedy, kiedy jeszcze kandydował na urząd prezydenta.

- W czasach szkolnych byłem za Cracovią. To były czasy, kiedy Wisła Kraków była klubem milicyjnym. Dla mnie jako człowieka, który dążył do wolnej Polski, kibicowanie takiemu klubowi było nie do przyjęcia. Pozostawała tylko Cracovia, miejski klub - mówił podczas poprzedniej kampanii wyborczej.

W tym roku tylko raz zaakcentował swoje przywiązanie do "Pasów". Przed I turą pojawił się na przyjęciu weselnym w Małopolsce. Pan młody miał w klapie marynarki znaczek Cracovii. Prezydent miał mu powiedzieć, że "mają ze sobą coś wspólnego i kibicują temu samemu klubowi".

Reklama

Podczas pięciu lat prezydentury Andrzej Duda nie ujawniał swoich klubowych sympatii kibicowskich. Nie był na meczach ligowych. Raczej jest sympatykiem niż kibicem. Często bywał za to na spotkaniach piłkarskiej reprezentacji Polski rozgrywanych w kraju.

Rafał Trzaskowski nigdy nie złożył jasnej kibicowskiej deklaracji. - Prezydent Warszawy powinien kibicować wszystkim warszawskim klubom, szanować wszystkie warszawskie kluby - podkreślał podczas kampanii na urząd prezydenta stolicy w 2018 roku.

Odwiedzał wtedy zarówno stadion Legii, jak i Polonii, Hutnika, Drukarza. Składał obietnice modernizacji i wsparcia. Różnie bywa z ich realizacją. Już po objęciu stanowiska sporadycznie pojawiał się na meczach Legii, siedział w loży obok właściciela Dariusza Mioduskiego.

Młodość Trzaskowski spędził na warszawskim Nowym Mieście, niedaleko stadionu Polonii, chodził tam do Szkoły Podstawowej nr 158 przy ulicy Ciasnej. Te okolice to matecznik kibiców "Czarnych Koszul". Wielu z nich dobrze zna kandydata na prezydenta, chodziło z nim do szkoły. - Rafał nigdy nie był na Trybunie Kamiennej, nie jeździł na wyjazdy w końcówce lat 80 i na początku 90. Może pojawiał się czasami na meczach na głównej trybunie. Czuł klimat Polonii. Potem poszedł do dobrego liceum, do Reja. Skupiał się na nauce - mówi jeden z kolegów szkolnych Rafała Trzaskowskiego.

- Nie ukrywałem, że wychowałem się blisko stadionu na Konwiktorskiej. Tu jako młody chłopak przychodziłem na pływalnię, mój syn trenuje pływanie. Od wielu lat nie bywam na meczach regularnie ani jednej, ani drugiej drużyny. Kandydat na prezydenta powinienem powiedzieć, że gdzieś bije jego serce, ale przede wszystkim powinienem kibicować wszystkim - wyjaśniał w wywiadzie dla dumastolicy.pl.

Nawiązał wtedy do okazywania sympatii kibicowskich pod publiczkę przez Patryka Jakiego, który ostentacyjnie zakładał szalik Legii. - Kandydat na prezydenta, który nagle zakłada szalik i robi z siebie fanatycznego kibica jakiejkolwiek drużyny, mówiąc delikatnie, nie do końca jest wiarygodny - oceniał.

Zarówno prezydent Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski nie przywiązują zbyt wielkiej wagi do kibicowania klubom piłkarskim z rodzinnego miasta. Wpisują się w tradycję ostatnich lat. Poprzedni prezydenci - poza reprezentacją Polski - też nie wyróżniali żadnego z klubów. Bronisław Komorowski miał do kibicowania ambiwalentny stosunek. Śp. Lech Kaczyński przyznał, że kibicował w młodości Gwardii Warszawa. Aleksander Kwaśniewski był bliżej Legii. Lecha Wałęsę kojarzono z Lechią Gdańsk, ale raczej ze względu na to jak bardzo szanowali jego działalność opozycyjną kibice klubu z Wybrzeża. Były szef "Solidarności" przesadnie nie interesował się futbolem i sportem.

Za granicą prezydenci krajów bardziej otwarcie mówią i świadczą o swoich sympatiach kibicowskich. Silvio Berlusconi co prawda nie był głową państwa, ale premierem Włoch, wielką sławę zyskał również jako kibic i właściciel AC Milan. Były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder to zagorzały fan Schalke 04 Gelsenkirchen. Po odejściu ze stanowisko załatwił swojemu klubowi bogatego sponsora - rosyjską firmę Gazprom. Królowa angielska Elżbieta II lubi West Ham United, choć niektórzy mówią, że podobno darzy sympatią Arsenal Londyn.

Aktualny prezydent Francji Emmanuel Macron, mimo że pochodzi z Amiens w Pikardii, kibicuje Olympique Marsylia. Na bieżąco śledzi wyniki OM, w wywiadach z dumą mówi o swoim klubie. Jego poprzednik François Hollande kibicuje  Red Star, klubowi założonemu przez Julesa Rimeta - twórcy idei piłkarskich mistrzostw świata. Nie wstydził się jako głowa państwa przychodzić na mecze tego trzecioligowego paryskiego klubu. Nicolas Sarkozy, prezydent Francji w latach 2007-2012 nie opuszcza meczów Paris Saint-Germain. To on sprowadził katarskich właścicieli, dzięki którym PSG stało się jednym z najbogatszych klubów na świecie.

Okazuje się więc, że kibicowskie sympatie prezydentów mogą wprowadzić klub na szczyt, choć nie zawsze pomagają samym politykom.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje