Reklama

Reklama

Piłka nożna. Kluby w rękach menedżerów. Czy to dobre rozwiązanie?

Belgijski Mouscron po latach rządów i wpływów agenta Piniego Zahaviego, który reprezentuje interesy m.in. Roberta Lewandowskiego ma problemy z licencją. W siłę za to rośnie Wolverhampton, kierowane - zza kulis - przez Jorge'a Mendesa. W Polsce Lechia Gdańsk nieźle radzi sobie na boisku, ale klub zalega z wypłatami. Jaki los czeka Arkę Gdynia?

Arka Gdynia została właśnie przejęta przez Michała Kołakowskiego. Jest synem Jarosława Kołakowskiego, który w rozmowie z Weszlo.com. przyznał, że będzie doradzał w trójmiejskim klubie w sprawach sportowych.

Cegiełki na Stadion Polska

Reklama

Kołakowski (Jarosław) w przeszłości był dziennikarzem sportowym (pisywał w "Sportowcu"), menedżerem muzycznym (grupa No Limits), właścicielem myjni samochodowej na warszawskiej Pradze, rzecznikiem PZPN-u, pomysłodawcą zbierania cegiełek na budowę Stadionu Polska w stołecznej dzielnicy Białołęka. Obecnie jest jednym z najbardziej znanych w kraju menedżerów piłkarskich.

To on reprezentuje: Kamila Glika, Jakuba Świerczoka, Szymona Żurkowskiego, a w przeszłości m.in.: Pawła Wszołka, Marka Saganowskiego, Pawła Golańskiego, Marcina Mięciela, Mariusza Jopa, Cezarego Wilka. To ci najbardziej znani, ale byli też tacy, którzy wtedy i dziś byli kompletnie nieznani. Zarobili, była prowizja, a kluby, w których występowali, nic nie wskórały.

W Polonii Warszawa w sezonie 2005/2006 grało kilku zawodników Kołakowskiego. Jakby nie patrzeć, umieszczając swobodnie piłkarzy, miał wpływ na sportowe dokonania klubu. Po tym sezonie "Czarne Koszule" spadły z Ekstraklasy.

Zahavi chciał Polonię i apartamentowce

Menedżerowie wywierający wpływ na klub bądź wprost władający nim to rzadkość. Moralnie dochodzi do dwuznacznej sytuacji. Człowiek reprezentujący piłkarzy pociąga za sznurki w miejscu pracy zawodnika. UEFA i wymiar sprawiedliwości w poważnych ligach starają się nie dopuszczać do takich sytuacji. Agenci wiedzą o tym. Nie grają w otwarte karty, choć próbują korzystać z okazji.

Do wspomnianej Polonii w roku 2004 zgłosił się Pini Zahavi. Dyrektorem sportowym "Czarnych Koszul" był wtedy Jerzy Engel. - Poznałem go i zaprzyjaźniłem się z nim. Wiele rozmawialiśmy o futbolu światowym, ale również o polskiej piłce, w tym o Polonii i ewentualnej możliwości znalezienia sponsora. Doszliśmy do wniosku, że temu klubowi nie jest potrzebny sponsor, bo to nic nie da. stąd pojawiła się koncepcja znalezienia firmy spoza Polski. Tak pojawiła się GSA - mówił wówczas były selekcjoner.

Global Soccer Agency to zarejestrowana na Gibraltarze spółka, w której udziały miał Zahavi. Częścią jej działalności był handel piłkarzy. Wtedy do Polonii trafiło trzech zawodników GSA - m.in. Sebastian Olszar. Zahavi chciał przejąć Polonię. Pomysł był prosty. Przez warszawski klub mieli się promować jego piłkarze. Ale to nie wszystko. Częścią transakcji było wybudowanie w miejscu, gdzie znajduje się boczne boisko Polonii, apartamentowca. Centrum stolicy, boom mieszkaniowy. GSA wiedziało na czym się zarabia w Polsce. Doszło do spotkania władz stolicy z menedżerem i władzami spółki. Do transakcji sprzedaży klubu, a może i terenów, nie dopuścił ówczesny - nieżyjący już - właściciel Jan Raniecki.



Dowiedz się więcej na temat: Pini Zahavi | Royal Excel Mouscron | Arka Gdynia | Wolverhampton

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje