Reklama

Reklama

Piękny gol na otarcie łez

Piłkarze Śląska Wrocław pokonali przed własną publicznością Ruch Chorzów 3:1 (1:0) w meczu 17. kolejki Ekstraklasy.

Bez pauzującego za kartki Sebastiana Mili i kontuzjowanego Dariusza Sztylki przystąpili do swojego ostatniego meczu ligowego w 2008 r. piłkarze Śląska Wrocław. Drużyna Ruchu do stolicy Dolnego Śląska przyjechała w niemal najmocniejszym składzie, ale mimo to nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki z podopiecznymi Ryszarda Tarasiewicza.

Na stadion wrocławianie weszli w czapeczkach św. Mikołaja i pierwszą bramkę "sprezentowali" Ruchowi w 26. minucie. Jej autorem był Janusz Gancarczyk, który zdobył gola strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego.

Reklama

Śląsk mógł objąć prowadzenie już w 20. minucie po uderzeniu Gancarczyka z 20 metrów, ale gości uratował Krzysztof Pilarz, który zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką.

Chorzowianie nie mieli natomiast pomysłu na przedarcie się przez agresywnie grających obrońców Śląska. W pierwszej części swoje akcje starali się kończyć strzałami z dystansu, z których jednak żaden nie trafił w światło bramki.

Początek drugiej części był wręcz wymarzony dla piłkarzy Śląska. W 49. minucie faulowany w polu karnym gości był Piotr Celeban. Sędzia bez wahania wskazał na "jedenastkę", a karnego na bramkę silnym strzałem zamienił Sebastian Dudek.

Trzecia bramka dla wrocławian padła po rzucie wolnym wykonywanym przez Vuka Sotirovica z linii pola karnego. Napastnik Śląska uderzył bardzo mocno, piłka odbiła się od stojących w murze zawodników i całkowicie zmyliła Pilarza.

Od tego momentu tempo gry wyraźnie spadło. Śląsk spokojnie kontrolował przebieg meczu. Piłkarze Ruchu próbowali atakować i udało im się strzelić bramkę honorową. Już w doliczonym czasie Wojciecha Kaczmarka pięknym strzałem z 15 metrów pokonał Tomasz Brzyski.

Po meczu powiedzieli:

Bogusław Pietrzak, trener Ruchu: "Zwycięstwo gospodarzy było jak najbardziej zasłużone. Myślę, że ten mecz był podsumowaniem wszystkich naszych dotychczasowych porażek. Sposób w jaki traciliśmy bramki dzisiaj i we wcześniejszych spotkaniach był niestety zbyt prosty. Wydaje się, że kontrolujemy grę, a nagle w prosty sposób tracimy bramki. W sumie był to mecz walki, w którym przeciwnik wykorzystał wszystkie nasze błędy".

Ryszard Tarasiewicz, trener Śląska: "Gratuluję zawodnikom całej rundy jesiennej, a kibicom dziękuję za doping na stadionie przy ul. Oporowskiej i na meczach wyjazdowych. Myślę, że dzisiejsze zwycięstwo jest jak najbardziej zasłużone i na pewno budujące. Wygraliśmy 17 meczów, a ponieśliśmy tylko trzy porażki. Jak na beniaminka myślę, że jest to wynik bardzo dobry".

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 3:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Janusz Gancarczyk (26), 2:0 Sebastian Dudek (49- karny), 3:0 Vuk Sotirović (62-wolny), 3:1 Tomasz Brzyski (90+2).

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Tomasz Szewczuk, Mariusz Pawelec. Ruch Chorzów: Tomasz Brzyski, Rafał Grodzicki.

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Widzów 7 500.

Śląsk Wrocław: Wojciech Kaczmarek - Krzysztof Wołczek, Piotr Celeban, Antoni Łukasiewicz, Mariusz Pawelec - Krzysztof Ostrowski, Sebastian Dudek (90+3. Wojciech Górski), Krzysztof Ulatowski, Janusz Gancarczyk - Tomasz Szewczuk (89. Remigiusz Sobociński), Vuk Sotirović (82. Przemysław Łudziński).

Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz - Ariel Jakubowski, Rafał Grodzicki, Maciej Sadlok, Krzysztof Nykiel (81. Michał Pulkowski) - Tomasz Brzyski, Grzegorz Baran, Piotr Ćwielong (69. Pavol Balaz), Wojciech Grzyb - Marcin Zając (58. Artur Sobiech), Remigiusz Jezierski.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Dudek | Śląsk | Wrocław | bramki | Ruch Chorzów | Chorzów | Śląsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy