Reklama

Reklama

Piechniczek kontra Beenhakker

Konflikt na linii Leo Beenhakker - Antoni Piechniczek nie ustaje, a jeszcze niedawno obaj panowie w blasku fleszy podali sobie ręce.

"Dlaczego on cały czas się mnie czepia? Niech zajmie się swoją robotą. Ja już naprawdę mam dość tych jego absurdalnych uwag pod moim adresem" - powiedział Piechniczek na łamach "Przeglądu Sportowego".

Co tak poirytowało wiceprezesa PZPN? Słowa Beenhakkera w wywiadzie dla "PS". "Od tego historycznego momentu, kiedy w obecności kamer podaliśmy sobie ręce, nie widzieliśmy się ani razu. Pomysł na zmiany musi wyjść ze strony szefów PZPN. Ta cała awantura miała miejsce na początku grudnia. Dziś mamy luty. I co? Nic. Jestem gotowy do szerszej współpracy na rzecz polskiego futbolu, ale nikt mi czegoś takiego nie proponuje" - mówił selekcjoner reprezentacji Polski.

Reklama

"Nie pan Beenhakker swoje rozliczanie z polskim środowiskiem piłkarskim zacznie od siebie. Niech odpowie na pytanie, czy kiedykolwiek odwiedził na zimowym zgrupowaniu polską drużynę klubową, a jest przecież w Polsce już trzecią zimę. Ja znalazłem czas, by obejrzeć kilka takich zajęć, a panu Leo do tej pory chyba się to nie udało" - ripostował Piechniczek.

"Kiedy Beenhakker postanowił umożliwić Rafałowi Ulatowskiemu pracę w Bełchatowie, to nie interesowało go moje zdanie w tej kwestii. Od razu zadzwonił do prezesa Grzegorza Laty i udało mu się zdobyć jego akceptację. Inna sprawa, że ja nigdy jako szkoleniowiec nie dałbym mu zgody. Miałem nawet żal do prezesa, że dał się namówić. Praca z kadrą narodową powinna pochłaniać każdego trenera bez reszty. Z tych samych zresztą powodów uważam, że pan Beenhakker nie powinien w żaden sposób angażować się teraz w pracę w Feyenoordzie. Na szczęście tym razem prezes Lato zapytał mnie o zdanie" - podkreślił były trener kadry.

Piechniczek miał zamiar jechać do Portugalii na zgrupowanie reprezentacji, ale w zaistniałej sytuacji zastanawia się na sensem takiego wyjazdu. "Skoro pan Beenhakker głośno mnie krytykuje, to zastanawiam się, o czym my właściwie mamy rozmawiać" - wyznał Piechniczek, który uważa, że Beenhakker nie powinien martwić się o swoją posadę. "Nawet jeśli, w co nie wierzę, nasz zespół straci punkty w Belfaście, to pan Beenhakker i tak powinien nadal prowadzić biało-czerwonych. Przynajmniej do końca eliminacji, bo do końca będzie trwać zacięta walka o awans na mundial" - zakończył Piechniczek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje