Reklama

Reklama

Państwowa kroplówka dla GKS Bełchatów. Pacjent uratowany

PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna przekaże 2 mln zł, które trafią do bełchatowskiego klubu. GKS od kilku lat zmaga się z wielkimi problemami finansowymi, a w ostatnim sezonie spadł do drugiej ligi.

Formalnie pieniądze trafią do EKS Skra Bełchatów, która jest w 66 proc. udziałowcem GKS. Klub szkolący przede wszystkim siatkarzy przekaże jednak pieniądze na utrzymanie piłkarskiego zespołu. Dla GKS taka kwota to potężny zastrzyk gotówki, która pozwoli realnie myśleć o odbudowie zespołu.

Pierwsza drużyna magnesem

- Sfinansujemy działalność górniczego klubu w najbliższym sezonie. GKS powstał w Bełchatowie i jego tradycje są bezpośrednio związane z działalnością kopalni w tym mieście. Pierwsza drużyna jest też motorem napędowym dla szkolenia młodzieży i musi reprezentować odpowiedni poziom, by być magnesem dla młodych adeptów piłki nożnej - podkreślał Krzysztof Kuśmierowski, prezes zarządu PGE GiEK SA.

Reklama

Pieniądze od państwowej spółki wystarczą na razie na przetrwanie w najbliższym sezonie. Kilkanaście lat wcześniej dzięki pieniądzom sponsora PGE - GKS walczył w czołówce ekstraklasy. W sezonie 2006/2007 mistrzostwo przegrał w ostatniej kolejce. Wtedy pensje pojedynczych piłkarzy sięgały stu tysięcy złotych miesięcznie. Bełchatowianie zagrali nawet w europejskich pucharach. Później jednak z roku na rok sponsor zmniejszał dotacje, co od razu odbiło się na poziomie sportowym. Sezon 2014/2015 był ostatnim GKS w ekstraklasie. Pieniędzy od państwowego giganta było coraz mnie aż kurek został zakręcony do końca.

Problemy, strajki i stracone zaufanie

Klub z Bełchatowa spadł do drugiej ligi i choć w sezonie 2018/2019 awansował na zaplecze ekstraklasy, to wciąż było słychać o problemach finansowych. Zawodnicy strajkowali, zakładali specjalne koszulki, ale sytuacja była coraz trudniejsza. Długi sprawiły, że do poprzedniego sezonu, który zakończył się spadkiem, przystąpili z minus dwoma punktami. Teraz wystartują z jeszcze większym deficytem - minus cztery.

- W ostatnich sezonach nie brakowało trudnych momentów łącznie z takimi, że klub przestanie istnieć i trzeba będzie startować z najniższego poziomu. W drużynie dochodziło do naprawdę ciężkich chwil. Piłkarz raz uwierzy, drugi też, ale jak jest okłamywany trzeci, czwarty czy piąty raz, to złe emocje mogą wziąć górę - przyznaje Patryk Rachwał, który w klubie jest od 2007 roku ,a ostatnio został trenerem zespołu. - Jak działacze schodzą do szatni i mówią, że będzie dobrze, a wciąż jest źle, to czasem kończy się to strajkiem. Najgorzej jest stracić zaufanie, bo potem trudno je odbudować. Teraz zawodnicy i sztab uwierzyli władzom klubu. Mam nadzieję, że zła karta w końcu się odwróci.

Rewolucja goniła rewolucję

W ostatnich sezonach właściwie co rundę w GKS dochodziło do rewolucji kadrowej. Piłkarze często trafiali do zespołu z Bełchatowa na wypożyczenie, tu zdobyli doświadczenie i wracali do macierzystych klubów. Trudno było w takich warunkach zbudować drużynę. Teraz ma się to zmienić. Do rewolucji kadrowej znów doszło - odeszło 16 zawodników, a przyszło 12, ale tylko dwóch jest wypożyczonych. Trener Rachwał mówi, że celem jest utrzymanie.

Więcej optymizmu jest wśród działaczy. - Dziękuję za tak ogromne wsparcie od sponsora, bo to dla nas kluczowa sprawa - powiedział Alan Paczuszka, członek zarządu GKS. - Ta świetna informacja pojawia się na początku nowego sezonu i jestem przekonany, że ta pomoc pozytywnie wpłynie na funkcjonowanie klubu i wyniki.

AK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje