Reklama

Reklama

Oto co muszą zrobić kibice GieKSy, żeby miasto z nimi zaczęło rozmawiać

Trwa bojkot meczów przez część kibiców GKS Katowice. Nawołują oni miasto do dialogu, ale miasto niezmiennie stawia jeden warunek

Napięte relacje części fanów z władzami GKS-u widać szczególnie od kwietniowego meczu z  Widzewem Łódź. W jego trakcie doszło do zadymy, a potem wojewoda zamknął trybuny. Część kibiców nie chce żeby prezes Marek Szczerbowski nadal rządził klubem.

O co pretensje kibicowskiego stowarzyszenia?

Fani wyrażali pretensje m.in. o niewłaściwe zarządzanie funduszami organizacji. Prezes chciał uszczelnić klubowy budżet, nie wyrażając zgody m.in. na to żeby to fani decydowali o tym na co idą pieniądze z biletów kupowanych na mecze przez kibiców gości. Władze GKS-u Katowice wyszły ostatecznie z propozycją zawarcia ugody, jednak fanom nie spodobały się zapisy tego porozumienia i odrzucili ten pomysł. 

Reklama

O części pretensji już jednak nie słychać - grzmiało, że pod rządzami Szczerbowskiego rozleci się wszystko, choćby drużyna hokejowa, która zdobyła mistrzostwo Polski i że wszyscy ważni zawodnicy odejdą. Tymczasem udało się działaczom zbudować zespół, który potrafił wygrać mecz w Lidze Mistrzów. W polskiej Hokej Lidze katowiczanie rozegrali na razie trzy mecze, wszystkie na wyjeździe i wszystkie wygrali - z Jastrzębiem, Tychami i kilka dni temu Cracovią.

CZYTAJ TAKŻE: Jedna z największych sensacji ostatnich lat. Co ta GieKSa zrobiła!

Kibice chcą rozmów z miastem, ale władze zaznaczyły, że najpierw musi być wyjaśniona sprawa skandalicznego zachowania części fanów podczas wspomnianego meczu z Widzewem.  Wówczas niektórzy z nich wyrywali siedziska z "Blaszoka" [trybuny na której siedzą najbardziej zagorzali kibice, przyp.aut.] i rzucali nimi w stronę sektorów zajmowanych przez fanów gości. Dla niezorientowanych: oznaczało to, że niszczą własny stadion. Stowarzyszenie kibicowskie publikujące chętnie wiele oświadczeń nigdy nie odniosło się tego co stało się podczas tamtego meczu i nie potępiło. 

Miasto chce odcięcia się od aktów agresji

"Na nowym stadionie [jego budowa trwa, przyp. aut.] miasto pragnie widzieć szeroką grupę fanów cieszących się bezpiecznym i atrakcyjnym widowiskiem sportowym. GKS Katowice systematycznie pracuje nad i poszerzaniem takiej społeczności - na co negatywny wpływ mają wszelkie akty agresji, a uczestnictwo w tym projekcie wymaga od "SK 1964" jednoznacznego odcięcia się od takich działań" - napisał do kibiców Waldemar Bojarun, wiceprezydent Katowic.

Kibice upubliczniają pisma kierowane do Urzędu Miasta i od niego odbierane. Nie wszyscy jednak wiedzą, że inny wiceprezydent miasta Bogumił Sobula spotkał się w tym miesiącu z przedstawicielem kibicowskiego środowiska - Bartłomiejem Solikiem. Na spotkaniu miasto podtrzymało wszystkie wcześniejsze decyzje, przekazując tę decyzję pisemnie stowarzyszeniu kibiców. Tego pisma stowarzyszenie jednak nie ujawniło. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL