Osiem goli w Madrycie. Pajor na ustach Hiszpanów. Polka dokonała czegoś historycznego
Żeńskie drużyny Realu Madryt i FC Barcelona w tym sezonie mierzyły się już trzykrotnie. Wszystkie trzy mecze wygrały panie z Katalonii. Być może najlepszą szansą do rewanżu dla "Las Blancas" powinien być dwumecz w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzyń. Pierwsze spotkanie odbyło się w Madrycie, a Ewa Pajor wyszła na murawę od początku. Polka szybko zniszczyła marzenia gospodyń. Ostatecznie Barcelona wygrała 6:2, a Pajor zakończyła mecz z historycznym dubletem.

Żeńska drużyna FC Barcelona jest zespołem, który absolutnie dominuje na krajowych boiskach. Zespół z Katalonii nie ma sobie równych w Hiszpanii. W tym momencie w tabeli ligowej "Blaugrana" prowadzi z naprawdę znaczącą przewagą nad drugą ekipą - Realem Madryt.
Po 23 spotkaniach La Liga "Las Blancas" tracą bowiem do swoich największych rywalek aż dziesięć oczek i trudno wyobrazić sobie, żeby były w stanie zmniejszyć tę różnicę do takiego stopnia, aby bić się o mistrzostwo. Oczywiście znaczący udział w tym fakcie ma Ewa Pajor, która radzi sobie świetnie.
Barcelona rozbiła Real Madryt. Pajor na świeczniku
W samych bezpośrednich rywalizacjach z Realem Madryt zawodniczki Barcelony w tym sezonie również prezentują się znakomicie. W tym sezonie te drużyny mierzyły się trzykrotnie, zawsze wygrywała Barcelona, co więcej, zawsze bez straty gola. "Las Blancas" dostały od losu wyborną szansę rewanżu za wszystkie porażki.
Obie ekipy trafiły bowiem na siebie w ćwierćfinale rozgrywek Ligi Mistrzyń. Pierwszy mecz odbywał się w Madrycie, a od początku na boisku była Ewa Pajor. Polka błyskawicznie przypomniała o sobie kibicom zasiadającym na trybunach. Już w szóstej minucie Pajor otworzyła wynik meczu, wykorzystując podanie Putellas.
Był to gol absolutnie wyjątkowy. Hiszpańscy statystycy od razu zauważyli bowiem, że tym samym Pajor stała się piłkarką, która strzeliła najwięcej goli w historii żeńskich El Clasico. Dla Polki było to już dwunaste trafienie w rywalizacji z odwiecznymi rywalkami "Blaugrany".
Jak się okazało, był to dopiero początek strzelania w tym meczu. Ledwie siedem minut później Barcelona, a konkretnie Brugts podwyższyła na 2:0. Wydawało się, że Barcelona ma wszystko pod kontrolą. W 30. minucie "przyszła" jednak odpowiedź gospodyń tego spotkania. Gola na 1:2 strzeliła Linda Caicedo.
Ekipa z Madrytu nie cieszyła się z kontaktu bramkowego zbyt długo. Już po dwóch minutach Barcelona, za sprawą Paredes, wróciła na dwubramkowe prowadzenie. Piłkarki z Katalonii schodziły do szatni z dużym spokojem, prowadząc 3:1. Do drugiej połowy obie drużyny przystąpiły bez zmian personalnych.
Co najważniejsze na boisku pozostała Pajor, która już w 57. minucie skompletowała dublet, strzelając swojego trzynastego gola w rywalizacjach z "Las Blancas". Chwilę później Barcelona prowadziła już 5:1. Tym razem do protokołu meczowego golem wpisała się Vicky Lopez.
Tym razem błyskawicznie odpowiedziały "Las Blancas" i znów zrobiła to Caicedo. Kolumbijka zmniejszyła straty do stanu 2:5. Chwilę później Pajor mogła zejść z boiska z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Ostatecznie zobaczyliśmy jeszcze jednego gola tego wieczoru.
W 89. minucie Barcelona dobiła gospodynie. Do rzutu karnego podeszła Putellas i zamieniła go na gola. Tym samym spotkanie zakończyło się wynikiem 6:2 dla przyjezdnych z Katalonii. To sprawia, że Barcelona do meczu rewanżowego może podejść z gigantycznym spokojem.











