Reklama

Reklama

Nowak: Brakowało mi sił

Piłkarz GKS Bełchatów Dawid Nowak po przerwie spowodowanej kontuzją powrócił do gry. W meczu z Wisłą Kraków na boisko wszedł w drugiej połowie, a jego wejście ożywiło znacznie ofensywne poczynania gospodarzy.

W 55. minucie spotkania Nowak był zahaczany w polu karnym po tym, jak minął wcześniej dwóch krakowskich obrońców. Piotr Brożek w momencie wybicia piłki dotknął również nogę "Dawidka". - Miałem możliwość przeanalizowania tej sytuacji w telewizji i było tam widać, że obrońcy wybili mi piłkę. Trafiono mnie w nogę, ale przy okazji została również wybita futbolówka. Sędzia mógł różnie zinterpretować sytuację, on pewnie widział tylko wybicie piłki i dlatego nie podyktował rzutu karnego - analizował jej bohater.

- Nie bałem się wejść na boisko. Wyleczyłem się ze swojego urazu i byłem pełen wiary, że nic mi się nie stanie. Kontuzje są częścią tego zawodu, dziś to nieszczęście spotkało Pawła Brożka. Fizycznie nie jestem jeszcze gotowy na grę przez pełne 90 minut. Dzisiaj grałem tylko w drugiej połowie, a w końcówce brakowało mi już sił - przyznał po meczu napastnik GKS.

Reklama

- Wisła zdecydowanie przeważała w tym spotkaniu, stworzyła sobie o wiele więcej dogodnych sytuacji. Po takim meczu jesteśmy zadowoleni z tego punktu, choć chcieliśmy go wygrać - powiedział.

- Do Łodzi pojedziemy z nadzieją wywalczenia trzech punktów. ŁKS ma dobrą rundę wiosenną, ale na kimś będzie musiał się zatrzymać. Wierzymy, że to będziemy my - zakończył.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL