Niespodziewana przestroga dla Michniewicza. "Musi bardzo, ale to bardzo uważać"
Co czeka Czesława Michniewicza w lidze Arabii Saudyjskiej? Jak się okazuje, nie tylko wielkie pieniądze oraz rywalizacja z Cristiano Ronaldo i Karimem Benzemą. Dużym wyzwaniem będzie szybkie i skuteczne przyswojenie wielu aspektów kulturowych. - Michniewicz nie będzie mógł dyscyplinować piłkarzy tak jak w Europie. Na przykład co do godzin śniadań, bo tutaj niektórzy piłkarze kładą się spać dopiero po czwartej rano, czyli po pierwszej modlitwie - mówi w rozmowie ze sport.pl Mateusz Łajczak, polski trener pracujący na Bliskim Wschodzie od dwóch lat.

Przed trzema dniami Czesław Michniewicz związał się kontraktem z Abha FC. To 12. zespół najwyższej klasy rozgrywkowej Arabii Saudyjskiej. Tym samym były selekcjoner reprezentacji Polski otwiera kolejny rozdział trenerskiej kariery.
Praca na Bliskim Wschodzie będzie dla niego zupełnie nowym doświadczeniem. Ten region świata kojarzy mu się jednak wyjątkowo dobrze. To właśnie tam, w ubiegłym roku w Katarze, awansował z drużyną narodową do 1/8 finału MŚ. "Biało-czerwoni" znaleźli się w fazie pucharowej po raz pierwszy od 1986 roku.
Co zastanie Michniewicz na Bliskim Wschodzie? Pierwsza modlitwa o czwartej rano
Teraz 53-latek staje jednak przed zadaniem o zgoła innym charakterze. Jak twierdzi Mateusz Łajczak, polski trener zatrudniony w akademii Abha FC, w Arabii Saudyjskiej na Michniewicza czyhać będzie wiele zagrożeń. Z większością z nich nie miał do tej pory styczności.
- Saudyjczycy w ogóle nie przeklinają, bo to grzech. Granica między tym, co zaakceptują, a tym, co ich obrazi, jest bardzo cienka. Trener Michniewicz znany jest ze swego podejścia do zawodników, potrafi zagadać, zażartować, a czasem nawet, mówiąc kolokwialnie, zbajerować. I to wszystko jest bardzo ważne, bo pomaga kupić zawodników i nawiązać z nimi pozytywne relacje. Tu w Arabii w tym aspekcie trzeba być bardzo, ale to bardzo uważnym, bo każde słowo lub gest może być inaczej interpretowane niż w Polsce - przestrzega Łajczak w rozmowie z serwisem sport.pl.
- Michniewicz nie będzie mógł tutaj dyscyplinować piłkarzy tak jak w Europie. Na przykład co do godzin śniadań, bo tutaj niektórzy piłkarze kładą się spać dopiero po czwartej rano, czyli po pierwszej modlitwie. Nie każdy piłkarz arabski będzie się dobrze czuł, jeśli będzie musiał pojawić się na porannym śniadaniu lub jeśli będzie piętnowany za "minutowe" spóźnienie. System kar oraz ich egzekwowania też może być początkowo nieco problematyczny. Kompetencje miękkie będą niezwykle istotne. Jeśli popadnie się w konflikty z piłkarzami, to trudno z nich wyjść - dodaje Łajczak.
Michniewicz zadebiutuje w nowej roli w połowie sierpnia. Wówczas startuje nowy sezon saudyjskiej ekstraklasy - m.in. z Cristiano Ronaldo i Karimem Benzemą w akcji. Doniesień z Rijadu i okolic polscy kibice nasłuchiwać będą zapewne regularnie.











