Niespodzianka i dwa rzuty karne w meczu Realu Madryt. Nieudany debiut Alonso
Za nami trenerski debiut Xabiego Alonso w Realu Madryt. "Królewscy" tylko zremisowali 1:1 z Al-Hilal, mimo że wyszli z początkowych opresji i objęli prowadzenie za sprawą Gonzalo Garcii. Trzeba przyznać, że podział punktów to nie tylko kwestia defektów "Los Blancos" po końcówce kadencji Carlo Ancelottiego (choć w drugiej połowie podnieśli poziom), ale też całkiem dobra gra zespołu z Rijadu. Pachuca i Red Bull Salzburg zagrają w nocy polskiego czasu o prowadzenie w grupie H.

Jak na fakt, że piłkarzom towarzyszyła temperatura 31 stopni Celcjusza (pierwszy gwizdek wybrzmiał o 15:00 czasu lokalnego) i 64-procentowa wilgotność powietrza, mecz zaczął się w naprawdę dobrym tempie. Jako pierwszy zagroził Al-Hilal, Milinković-Savić najpierw oddał mocny strzał zza pola karnego, a próbując dopaść do odbitej przez Thibaut Courtois piłki został sfaulowany. Sam wykonał rzut wolny z około 18 metrów, ale strzał był słaby, trafił w mur. "Królewscy" nie chcieli się dać zepchnąć do defensywy, szybko uderzeniem z dystansu odpowiedział Raul Asencio. Fakty były jednak takie, że to zespół Inzaghiego próbował częściej - po 14 minutach w statystyce strzałów było 1:6.
W 16. minucie wydawało się, że Vinicius Junior może wyjść na czystą pozycję, ale wylądował na murawie po wślizgu jednego z obrońców. Jednak to gwiazdor "Królewskich" otrzymał żółtą kartkę. Powtórki pokazały, że sędzia prawidłowo dostrzegł symulowanie. Po chwili saudyjski zespół trafił do siatki, ale arbiter asystent słusznie podniósł chorągiewkę z racji spalonego. Po krótkim przestoju znowu to Al-Hilal nacisnęło. Najpierw ich groźną kontrę już przy próbie strzału Al-Dawsariego przeciął Aurelien Tchouameni, a następnie Tambakti dobrze znalazł się w polu karnym przy rzucie rożnym, ale zabrakło mu celności.
Po dokładnie 29 minutach Facundo Tello zarządził przerwę na nawodnienie. Niedługo po niej "Los Blancos" zadali cios. Kilka podań wystarczyło do rozprowadzenia skutecznego kontrataku. W ostatnim z nich Rodrygo posłał piłkę Gonzalo Garcii. 21-letni napastnik miał problemy z czuciem futbolówki w tym spotkaniu, tym razem było tak samo, kończąc tę akcję nastrzelił lewą stopą tę prawą, ale trafił do siatki. Wicemistrzowie Hiszpanii mogli pójść za ciosem, a Garcia mieć dublet, ale wyrzucił się do zewnątrz i nic z tego nie wyszło.
Przed przerwą doszło do jeszcze jednego ważnego zdarzenia - Raul Asencio złapał lekko Marcosa Leonardo. Tello wskazał na jedenasty metr, choć był to na pewno rzut karny z tych "miękkich". Ruben Neves się nie pomylił i doprowadził do wyrównania. Zespół z Rijadu mógł nawet strzelić gola do szatni na 2:1, ale po szybkiej akcji kombinacyjnej Al-Dawsari minimalnie się pomylił.
W przerwie Xabi Alonso zdjął Asencio, za którego wprowadził Ardę Gulera. Oznaczało to cofnięcie Tchouameniego z linii pomocy na środek obrony. To manewr, który kibice Realu widzieli już bardzo często za kadencji Carlo Ancelottiego. Real zaczął drugą połowę z wysokiego "C", Guler trafił w poprzeczkę, a dobitka Garcii została zatrzymana tuż przed linią bramkową. Z kolei z dalszej odległości próbował Federico Valverde. Saudyjski zespół starał się szybko otrząsnąć, po błędzie w rozegraniu Deana Huijsena w dobrej okazji przestrzelił Leonardo. Niedługo później - już po 68. minucie, w której była kolejna przerwa na nawodnienie - miał kolejną sytuację, ale również przesadził z mocą.
W końcówce spotkania działo się nieco mniej, główną atrakcją dla kibiców było wejście Luki Modricia, trybuny oszalały. Tuż przed upływem podstawowego czasu gry Mohammed Al-Qahtani zamaszystym ruchem trafił Frana Garcię w twarz, warga Hiszpana błyskawicznie spuchła. Sęk w tym, że wszystko miało miejsce w polu karnym. Facundo Tello po analizie wideo podyktował rzut karny, już drugi w tym meczu. Valverde go jednak nie wykorzystał, jego strzał obronił Bono. Na 120 sekund przed końcem wynik spotkania chciał rozstrzygnąć Gonzalo Garcia, lecz ostatecznie debiut Alonso zakończył się podziałem punktów. To nie najlepszy start, ale było jasne, że były szkoleniowiec Bayeru Leverkusen będzie potrzebował trochę czasu, by podnieść drużynę.
Odnotujmy też, że Kylian Mbappe nie znalazł się w kadrze meczowej - jest chory, ma gorączkę.
W drugim meczu 1. kolejki grupy H Pachuca zagra z Red Bullem Salzburg (noc ze środy na czwartek, godzina 0:00).
Zobacz również:











