Reklama

Reklama

Niesamowite derby Manchesteru. Szalona pogoń City

Niesamowity przebieg miał mecz 3. rundy Pucharu Anglii pomiędzy Manchesterem City a Manchesterem United. Na Etihad Stadium "The Citizens" przegrywali już 0-3. Odrobili dwa gole, ale na więcej "Czerwone Diabły" już nie pozwoliły.

W pierwszej połowie kibice "The Citizens" przecierali oczy ze zdumienia. Ich ulubieńcy nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z "Czerwonymi Diabłami". Podopieczni Aleksa Fergusona już w 10. minucie objęli prowadzenie za sprawą Wayne'a Rooneya. Chwilę później kolejny cios spadł na ekipę gospodarzy. Z boiska wyleciał Vincent Kompany za faul na Nanim.

Grę z przewagą jednego zawodnika bezlitośnie wykorzystali przyjezdni. W 30. minucie było już 2-0. Do siatki City trafił Danny Welbeck. "Czerwone Diabły" jeszcze przed przerwą strzelili trzeciego gola. Po raz drugi w tym spotkaniu na listę strzelców wpisał się Rooney, który "na raty" wykorzystał rzut karny - najpierw piłkę po jego strzale z 11 metrów odbił rumuński bramkarz "The Citizens" Costel Pantilimon, ale dobitka głową znalazła drogę do siatki.

Reklama

To jego 166. bramka w barwach zespołu sir Aleksa Fergusona. W ostatnich dniach sporo było spekulacji o konflikcie między piłkarzem a szkoleniowcem. Jednym z jego przejawów miała być kara - 250 tys. funtów - za drinka wypitego przez Rooneya w nocnym klubie. Reprezentant Anglii stanowczo jednak zaprzeczył.

"Między mną a klubem wszystko jest w porządku, nie ma żadnych rozbieżności. Pogłoski o moim ewentualnym odejściu to plotki. Zamierzam zostać tu możliwie długo i grać najlepiej jak potrafię, co pokazałem już w niedzielę" - zaznaczył piłkarz.

W szatni "The Citizens" musiały paść ostre słowa, bo na drugą połowę gospodarze wyszli naładowani energią. Szybko przyniosło to efekty. Na początku drugiej części pięknym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Aleksandar Kolarow i odżyły nadzieje fanów "The Citizens".

Zdobyty gol dodał skrzydeł graczom Roberto Manciniego. Gospodarze grali uważnie w obronie, ale też przeprowadzali groźne akcje ofensywne. W 64. minucie jedna z takich akcji zakończyła się powodzeniem. Anders Lindegaard zdołał odbić piłkę po strzale Sergio Aguero, ale przy dobitce Argentyńczyka nie miał już najmniejszych szans. Z 0-3 zrobiło się tylko 2-3 i sporo czasu do zakończenia pojedynku.

W 60. minucie drugiej połowy na boisko wszedł Paul Scholes, który zmienił Naniego. Scholes, który po zakończeniu poprzedniego sezonu zakończył karierę, został powołany do zespołu z powodu poważnych problemów kadrowych, jakie przeżywa ekipa MU.

W doliczonym czasie gry City mieli szansę, żeby doprowadzić do remisu. Rzut wolny z 17 metrów wykonywał Kolarow. Strzelił mocno, ale Lindegaard z najwyższym trudem obronił. United "dowieźli" prowadzenie do końca i awansowali do kolejnej rundy.

"Mieliśmy sporo szczęścia. Przy stanie 3-0 stało to, czego się najbardziej obawiałem. Myśleliśmy, że gospodarze zostawią buty w szatni i pogodzą się z porażką. A oni nie mieli nic do stracenia i rzucili się do ataku, a my... im na to pozwoliliśmy, zamiast kontrolować wydarzenia na boisku" - przyznał Ferguson, który mimo zwycięstwa nie był w wyśmienitym humorze.

Więcej uśmiechu można było dostrzec na twarzy szkoleniowca... pokonanych. "To był fantastyczny występ mojej drużyny w 10-osobowym składzie. Moi piłkarze pokazali charakter i hart ducha. W drugiej połowie nie tylko świetnie bronili, ale i potrafili zdobyć dwa gole. Chylę czoła przed nimi" - zaznaczył Mancini.

Tomasz Kuszczak nie znalazł się w kadrze meczowej MU na to spotkanie.

Pucharowy los nie oszczędza Manchesteru United. W czwartej rundzie skojarzył go z Liverpoolem, a spotkanie odbędzie się 28 bądź 29 stycznia na Anfield Road.

Wyniki Pucharu Anglii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama