Niemcy – Serbia 1-1 w meczu towarzyskim

Szybko i łatwo stracona bramka w towarzyskim meczu z Serbami przypomniała Niemcom, że przebudowa kadry może być mozolna. Ekipa Joachima Loewa, z wieloma młodymi zawodnikami, mocniej przycisnęła dopiero po przerwie, ale gol Goretzki wystarczył jedynie, aby zremisować 1-1.

Zaledwie 13 minut potrzebował Luka Jović, aby pokonać Manuela Neuera. Napastnik Eintrachtu Frankfurt ma bardzo dobry sezon w Bundeslidze, w klasyfikacji najlepszych strzelców ustępuje tylko Robertowi Lewandowskiemu, i wysoką formę szybko potwierdził na stadionie w Wolfsburgu. Choć nie bez pomocy niemieckich obrońców. Süle i Tah zostawili go kompletnie samego przed bramkarzem - po tym, jak Ljajić dośrodkowywał z rzutu rożnego, a Klostermann przypadkowo odbił piłkę - i serbski napastnik nie miał problemów, aby dać gościom prowadzenie.

Reklama

To akcja dość symboliczna, bo pokazująca, że przebudowa niemieckiej kadry po nieudanym mundialu i po spadku do Dywizji B Ligi Narodów może wymagać jednak czasu. Ekipa Joachima Loewa nie przyzwyczaiła kibiców do aż takich błędów w obronie.

Tymczasem powołując piłkarzy na to spotkanie selekcjoner zrezygnował z Thomasa Müllera, Jerome’a Boatenga i Matsa Hummelsa, byłych mistrzów świata, uznając, że ich czas się skończył, a zwolnione miejsce muszą zająć nowi, młodsi. Tacy jak Lukas Klostemann (z RB Lipsk), debiutujący w kadrze od pierwszej minuty.

W jaki sposób Ljajić tuż przed przerwą zmarnował kolejną okazję, w której niemieccy obrońcy zostawili go kompletnie bez opieki, pewnie wie tylko on. Niezależnie jednak od serbskiej nieskuteczności, w defensywie gospodarzy było bardzo wiele luk.

Po przeciwnej stronie boiska Werner dwukrotnie mógł strzelić gola do przerwy, za drugim razem sytuacja była wręcz idealna, ale bramkarz Dmitrović instynktownie obronił jego uderzenie z kilku metrów. Poza tym, gracze Loewa nie potrafili zaskoczyć rywali.

Ożywili się w II połowie (na boisku pojawili się m.in. Reus, Goretzka, a także... ter Stegen), ale długo brakowało im precyzji i siły przy wykańczaniu akcji - jak przy uderzeniu Sane, głową z kilku metrów, a przede wszystkim po strzale Gundogana. Pomocnik Manchesteru City minął już bramkarza, ale piłka została wybita dosłownie z linii bramkowej.

Wyrównał dopiero Goretzka ładnym uderzeniem z pola karnego. Potem znakomitą szansę na kolejnego gola miał jeszcze dwa razy Sane, ale Dmitrović efektownie bronił. Mimo wyraźnej przewagi gospodarzom nie udało się już przechylić szali na swoją korzyść.

W końcówce gra się mocno zaostrzyła, a Pavkov dostał czerwoną kartkę za brutalne wejście w nogi Sane.

W niedzielę Niemców czeka pierwsze ważne spotkanie w kwalifikacjach do Euro 2020, z Holandią na wyjeździe. Poprzeczka będzie jeszcze wyższa niż z Serbią.

Niemcy - Serbia 1-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Jović (13.), 1-1 Goretzka (69.)

Niemcy: Neuer (46. ter Stegen) - Klostermann (90. Kehrer), Süle, Tah, Halstenberg - Kimmich, Gündogan - Brandt (56. Goretzka), Havertz (46. Reus), Sané (90.+4 Schulz) - Werner.

Serbia: Dmitrović - Rukavina, Spajić, Milenković, Bogosavac (79. Mitrović) - Milinković-Savić (62. Lukić), Maksimović (88. Jovicić), Gacinović (62. Radonjić)- Lazović (79. Živković), Jović (70. Pavkov), Ljajić.

Czerwona kartka: Pavkov (90.+3)

RP

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Niemiec

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje