Niebywałe wyniki polskich klubów. Moglibyśmy mieć dwa zespoły w Lidze Mistrzów
Gdybyśmy wzięli pod uwagę tylko trzy ostatnie sezony w europejskich pucharach, to Polska byłaby już na piętnastym miejscu w Europie. A gdybyśmy wzięli pod uwagę ostatnie dwa sezony - nawet na dziesiątym. Ponieważ jednak bierzemy do rankingu pięć ostatnich sezonów, Polsce wychodzi 20. pozycja. I tak wysoka. Trend natomiast jest wznoszący i może doprowadzić polską piłkę klubową tam, gdzie nigdy nie była.

Polska piłka klubowa złapała drugi oddech. Lech Poznań w poprzednim sezonie nie tylko dotarł do fazy grupowej Ligi Konferencji, ale wyszedł z grupy i odpadł dopiero w ćwierćfinale. Teraz dzieło kontynuują Raków Częstochowa i Legia Warszawa. Pierwszy gra w fazie grupowej Ligi Europy, natomiast legioniści są w grupie Ligi Konferencji. Radzi sobie zresztą świetnie, bowiem po pokonaniu w czwartek Zrinjskiego Mostaru jest na prowadzeniu, z dwoma wygranymi - z Bośniakami i Aston Villą.
Do wyniku ze Zrinjskim Mostarem doszedł remis Rakowa Częstochowa ze Sportingiem. Te rezultaty wywindowały polskie kluby na 20. pozycję w rankingu europejskim. Polacy przeskoczyli Chorwację. Przed nimi są kluby greckie z przewagą 2,500 pkt.
Biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze nie tak dawno Polska walczyła o to, by pozostać w trzeciej dziesiątce, trend jest obiecujący. Już 22. pozycja w tym zestawieniu pozwoliłaby polskiemu mistrzowi uniknąć pierwszej rundy i takich mielizn, na jakiej wylądował w 2022 roku poznański Lech. Mistrz kraju z tego miejsca zaczynałby walkę o Ligę Mistrzów od rundy drugiej, pierwsza opuszczając. Zaczynałby zarazem później, co ma ogromny wpływ na przygotowania, cały kontekst ligowy i obciążenia, jakim poddawane są polskie kluby latem.
Polska z dwoma zespołami w Lidze Mistrzów? Możliwe
Dalsze przesunięcia i zyski są możliwe na poziomie 15. miejsca w rankingu. Wtedy od 2024 roku do walki o Ligę Mistrzów mógłby wkroczyć także wicemistrz, a zdobywca pucharu krajowego walczyłby o Ligę Europy od trzeciej rundy. Do tego jednak droga bardzo daleka i takie lokaty są dzisiaj poza zasięgiem Polski.
Gdybyśmy jednak wzięli pod uwagę tylko trzy ostatnie sezony, okazałoby się, że Polska już jest na 15. pozycji w rankingu. A dwa ostatnie sezony sprawiają, że meldujemy się na pozycji. Słowem, wystarczy utrzymać obecny trend, regularnie meldować się w fazie grupowej pucharów i punktować.
Tym większy żal, że do Rakowa Częstochowa i Legii Warszawa nie dołączyła zeszłosezonowa rewelacja - Lech Poznań. Przepadł on jednak nieoczekiwanie w rywalizacji ze znacznie niżej notowanym przeciwnikiem, Spartakiem Trnava.













