Reklama

Reklama

Natalia Sitarz: Wierzę, że po jakimś czasie nasza sytuacja się ustabilizuje

Drużyna AZS UJ Kraków jest jedną z najbardziej nieprzewidywalnych w kobiecej Ekstralidze. Potrafiła nie tak dawno włączyć się do walki o medale, by później tracić punkty w starciach z niżej notowanymi rywalkami. Teraz kształt tej drużyny bardzo mocno się zmienił i trudno prognozować, na co w tej chwili stać Jagiellonki. Jedna z liderek drużyny Natalia Sitarz nie kryje, że w drużynie jest nutka niepewności, ale zapowiada, że wraz z koleżankami zamierza wyciągnąć z sytuacji, w której znalazł się zespół, tyle, ile się da.

W zespole z Krakowa zaszła prawdziwa rewolucja kadrowa. Drużynę opuściło aż 7 zawodniczek w tym jedna z liderek środka pola Natalia Nosalik czy bardzo długo związane z Jagiellonkami Ewelina Bolko i Justyna Maziarz. Wszystkie postanowiły zawiesić lub zakończyć karierę. - Części z nich kończyły się kontrakty, niektóre po prostu postanowiły skończyć grać. Na pewno jest to duże osłabienie dla drużyny i będziemy musieli sobie poradzić w tym sezonie niestety już bez nich. Jest nam bardzo przykro, bo łączyła nas nie tylko gra w jednym zespole, ale i przyjacielskie więzi - przyznaje Natalia Sitarz.

Reklama

Teraz w drużynie następuje zmiana pokoleniowa, bo w miejsce doświadczonych piłkarek sprowadzono kilka bardzo młodych zawodniczek, które dopiero wchodzą w seniorski futbol. Jak to wpłynie na grę AZS UJ? - To są dziewczyny młode, ambitne, z dużymi chęciami ale jeszcze nie są ograne na takim poziomie, na jakim gramy od kilku lat i na pewno potrzebują czasu, żeby się wdrożyć. Kształt drużyny będzie nieco inny ale musimy się w nim odnaleźć i starać się wyciągnąć z tej sytuacji jak najwięcej. Mamy nadzieję, że nie będzie tak, że poziom się znacząco obniży, a to wszystko po prostu zmotywuje nas do ciężkiej pracy. 

 i będzie to wyglądać na tyle dobrze, by móc ambitniej patrzeć w szanse na dobre miejsce w  tabeli. Teraz będzie nam ciężej, bo trzeba się zgrać. Te pierwsze mecze pokażą nam na czym stoimy i na co nas stać - ocenia jedna z najbardziej doświadczony piłkarek w składzie Jagiellonek.

W miejsce odchodzących zawodniczek AZS UJ postanowił sprowadzić kilka młodych piłkarek. Do tej pory ogłoszono cztery transfery: Julii Mordel z UKS SMS Łódź, Kingi Pawlicy z Bronowianki Kraków, Alicji Duszyk z Tarnovii i Julii Bińkowskiej z Hydrotrucku Radom. Trudno powiedzieć, jak sprawdzą się nowe twarze w Jagiellonkach, ale z całą pewnością nie będzie im łatwo zastąpić kogoś takiego jak Nosalik czy Maziarz.

Sitarz przyznaje, że ona też zastanawiała się nad swoją przyszłością, ale postanowiła na kolejny sezon zostać w Krakowie. - Oczywiście pojawiała się taka myśl, czy może już gdzieś ruszyć, spróbować czegoś nowego. Kontuzja kostki w poprzednim sezonie wykluczyła mnie z gry na długi czas i teraz najważniejsze dla mnie jest, żeby się odbudować i wrócić do pełni sił. Liczyłam też na to, że dziewczyny nie odejdą i spróbujemy powalczyć o wysokie cele. Sprawy potoczyły się inaczej ale jest, jak jest i trzeba się w tym na nowo odnaleźć i pozytywnie się nastawić.

Jaki cel zatem stawiają przed sobą zawodniczki z Krakowa? - Celem jest jak zawsze, żeby wygrywać systematycznie mecze, grać dobrą piłkę i przede wszystkim skuteczną. Tak jak wcześniej wspominałam, pierwsze mecze pokażą, na co możemy liczyć, bo wyobrażenia to jedna kwestia, a boisko zawsze zweryfikuje. Ważne jest to, żeby kontuzje nas omijały szerokim łukiem i sytuacja kadrowa się ustabilizowała. Oczywiście, jak już zacznie się sezon, będziemy systematycznie grać w tym składzie, to obraz drużyny bardziej się wyklaruje. Teraz ciężko stwierdzić co nas czeka ale mocno wierzę, że uda się powalczyć z każdym, jak równy z równym.

Dobrą wiadomością dla kibiców jest to, że AZS UJ swoje mecze w Ekstralidze nadal będzie rozgrywać na nowoczesnym stadionie Prądniczanki. Do tej pory ten obiekt im sprzyjał i w tym sezonie nie powinno być inaczej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje