Najpierw cztery gole Polaków, teraz bolesny odwet. Mecz cudem udało się rozegrać
Polska przegrała w gościnie z Portugalią 1:2 na inaugurację Elite League U-20. Gospodarze prowadzili jedną bramką do przerwy, a drugi cios zadali tuż po zmianie stron. Wybrańcy Miłosza Stępińskiego odpowiedzieli golem Patryka Gogoła z rzutu karnego. Ostatni kwadrans grali jednak w osłabieniu po czerwonej kartce dla Jana Ziółkowskiego. W ten sposób rywale zrewanżowali się "Biało-Czerwonym" za dotkliwą porażkę 0:4 z ubiegłego roku.

Niewiele brakowało, a mecz nie odbyłby się w wyznaczonym pierwotnie terminie. Lot niemieckimi liniami, którym polska ekipa miała dotrzeć na Półwysep Iberyjski, został odwołany. Zastępczy wariant podróży trzeba było uruchomić w trybie mocno awaryjnym.
Udało się zaradzić problemom z transportem. "Biało-Czerwoni" odlecieli innym samolotem do Sewilli i stamtąd udali się do Faro, leżącego na południu Portugalii. Na miejscu pojawili się jednak w nocy z niedzieli na poniedziałek - mniej niż dobę przed pierwszym gwizdkiem. Istniało realne zagrożenie, że mecz zostanie odwołany.
Portugalczycy boleśnie rozbici w Polsce. Na udany rewanż czekali okrągły rok
Niemal dokładnie przed rokiem Polacy rozgromili portugalskich rówieśników 4:0, pełniąc rolę gospodarzy. Było wiadomo, że o powtórkę takiego rezultatu będzie niezmiernie trudno. Choćby dlatego, że tym razem na swoim terenie grali rywale.
Gospodarze rozpoczęli spotkanie z ogromną determinacją, ale na efekty musieli poczekać. Do siatki po raz pierwszy trafili w 23. minucie. Na kąśliwe uderzenie z dystansu zdecydował się wówczas Leonardo Barroso. Stojący między słupkami Maciej Kikolski dał się zaskoczyć i było 1:0.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Oba zespoły postraszyły się jednak strzałami w słupek. Najpierw bliski celu był Kamil Sochań, później o pechu mógł mówić Rodrigo Ribeiro.
Drugą połowę wybrańcy Miłosza Stępińskiego rozpoczęli fatalnie. Nie minęło 120 sekund gry, a rywale prowadzili już 2:0. Tym razem Kikolski skapitulował po strzale z bliskiej odległości, a w rolę egzekutora wcielił się Afonso Moreira.
W tym momencie Portugalczycy poczuli się zbyt pewnie. Dziesięć minut później Barroso faulował we własnym polu karnym Jordana Majchrzaka. Totalnie pogubił się w tej sytuacji arbiter, który podyktował "jedenastkę", mimo że piłka wcześniej znalazła się w bramce. Do futbolówki podszedł Patryk Gogół i przy próbie z 11 metrów nie zawiódł.
Kontaktowy gol Polaków nie zdeprymował przeciwników. Wzmógł koncentrację ich poczynań w defensywie, co nie zwiastowało trafienia wyrównującego. Na domiar złego w 76. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Jan Ziółkowski.
Grający w osłabieniu "Biało-Czerwoni" nie byli w stanie zrobić rywalom krzywdy. Tyle że ich zwycięstwo nie było bezdyskusyjne. W końcówce Oliwier Wojciechowski trafił w poprzeczkę. Ostatecznie z Estadio Algarve wracamy jednak z niczym.
Kolejne mecze Polaków w Elite League:
11.10.2024: Niemcy - Polska
15.11.2024: Polska - Włochy
21.03.2025: Polska - Rumunia
25.03.2025: Polska - Czechy















