Reklama

Reklama

"Nagłych zmian w RPA nie będzie po mundialu"

Mistrzostwa świata mogą przynieść RPA korzyści, w tym ekonomiczne, ale nie oczekujmy, że nastąpi to w krótkim czasie - uważa wykładowca uniwersytecki, pracownik Instytutu Studiów Regionalnych i Globalnych Uniwersytetu Warszawskiego, dr Bogdan Stefański.

Jego zdaniem, mimo wielu wątpliwości ze strony ekspertów, RPA bardzo dobrze zorganizowała piłkarskie mistrzostwa świata, mając już w tej dziedzinie doświadczenie m.in. z przeprowadzenia Pucharu Świata w rugby w 1995 roku.

RPA na modernizację i rozbudowę niezbędnej infrastruktury, której podstawa jednak istniała, wydała przynajmniej 4,5 mld dolarów.

"Były drogi, autostrady. Rząd zbudował pięć nowych stadionów, trzy zmodernizowano, a dwa przebudowano, aby mogły być na nich rozgrywane spotkania piłki nożnej. Wprowadzono zmiany w okolicach miast, w których miały odbywać się mecze, zbudowano lotnisko w Durbanie i nowoczesną szybką kolej w Johannesburgu" - zauważył Stefański, który wykłada m.in. na Uniwersytecie Natal w Durbanie.

Reklama

Przyznał też, że turniej w RPA przyniósł pewne bezpośrednie korzyści, takie jak wzrost zatrudnienia. Korzyść ta była jednak krótkotrwała, gdyż po zakończeniu prac przygotowawczych do turnieju, część z 380 tys. nowo zatrudnionych ponownie straciła zajęcie.

Według oficjalnych danych bezrobocie w RPA wynosi ok. 25 proc., jednak Stefański, podobnie jak inni niezależni ekonomiści, przypuszcza, iż liczba ta może dochodzić nawet do 40 proc. Wiąże się to - jego zdaniem - z faktem, że rozwój tego kraju, szczególnie nowoczesnych sektorów, nie zawsze generował wzrost zatrudnienia.

"Afryka Południowa rozwija się dosyć szybko po 1994 roku. Jednakże istnieje spora grupa społeczeństwa bez wykształcenia. Szacuje się, że nawet około 1,5 mln dorosłych ludzi jest analfabetami i dlatego są oni "niezatrudnialni"" - wyjaśnił.

W ocenie Stefańskiego, na MŚ w RPA skorzystały również w krótkim okresie przemysł hotelarski i inne usługi związane z napływem około 400 tys. turystów.

Pozytywną zmianą, która może jednak stać się krótkotrwała, jest zdaniem polskiego ekonomisty integracja społeczna.

"Wszyscy mieszkańcy kibicowali reprezentacji narodowej, zapominając o różnicach rasowych i podziale, jaki panował przed 1995 rokiem, według którego futbol był traktowany jako sport Afrykanów, zaś rugby i krykiet były sportami białych mieszkańców RPA" - zaznaczył.

"Myślę, że z czasem dojdzie do amerykanizacji społeczeństwa w tym sensie, że na przykład w pracy ważny będzie wyłącznie profesjonalizm" - dodał.

Jak podkreślił jednak, przeciętny Afrykańczyk nie skorzystał z profitów, jakie powstały w trakcie i po mistrzostwach świata.

"To FIFA wraz z firmami z nią współpracującymi zarobiła najwięcej na tym mundialu. Szacuje się, że mogło to być ponad 3,3 mld dolarów, co stanowiłoby największy dochód z dotychczas zorganizowanych piłkarskich MŚ" - zauważył.

"Biorąc pod uwagę wyłącznie inwestycje wykonane przez RPA do przygotowania mistrzostw i uzyskane przychody bezpośrednie, wydawałoby się, że organizacja turnieju nie przyniosła korzyści. Jednakże trzeba pamiętać o korzyściach bezpośrednich, w tym zyskach hoteli, restauracji i innych usług turystycznych, jak np. przemysłu pamiątkarskiego. Stąd też trudno o jednoznaczną ocenę korzyści" - ocenił wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak dodał, nie należy jednak tego przedsięwzięcia traktować wyłącznie w wąskich kategoriach ekonomicznych. "Dla takiego kraju jak RPA, ze swoją specyficzną przeszłością, korzyści przenoszą się w sferę społecznej, politycznej, a także dają podstawę do nowego wizerunku państwa, a nawet całego kontynentu" - zaznaczył.

Zdaniem Stefańskiego, zakończony przed tygodniem mundial może przełożyć się na kolejne zagraniczne inwestycje w RPA. Napływ kolejnego kapitału może spowodować, że Afryka w dalszej perspektywie czasu przejmie rolę Azji.

"Afryka to ostatni niedofinansowany kontynent, który ma jednak fantastyczne możliwości i za - powiedzmy - 20-30 lat może powtórzyć drogę rozwojową Wietnamu czy Chin. RPA jest państwem demokratycznym i w pewnym sensie przewidywalnym, więc może stanie się takim bezpiecznym punktem przeniesienia na resztę kontynentu" - dodał.

"Kluczową sprawą w RPA jest kwestia wykorzystania infrastruktury powstałej na mistrzostwa świata tak, aby przyniosło to zyski - kontynuował. - Koszty utrzymania stadionów są wielkie, nawet kilkaset milionów dolarów rocznie. Najprawdopodobniej kilka stadionów np. w Johannesburgu, Kapsztadzie czy Durbanie, zostanie wykorzystane, ale co z resztą?" - zastanawiał się.

Najbardziej prawdopodobnymi zmianami, jakie w najbliższym czasie mogą nastąpić w RPA, są zdaniem Stefańskiego przemiany polityczne.

"Mistrzostwa świata utrzymywały na powierzchni równowagę polityczną i powstrzymywano się od istniejących kontrowersji, które teraz mogą się ujawnić w większym stopniu. Dotyczy to głównie różnic wewnątrz rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego oraz rosnącej roli politycznej partii komunistycznej i związków zawodowych. Można by powiedzieć, że z punktu widzenia stabilności kraju przydałaby się kolejna wielka sportowa impreza światowa, o czym już w RPA zaczyna się mówić, mając na myśli zorganizowanie igrzysk olimpijskich w 2020 lub 2024 roku" - zakończył Bogdan Stefański.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama