Jules Kounde to wychowanek FC Girondins Bordeaux. W 2019 roku trafił do Sevilli za 35 milionów euro. Trzy lata później Barcelona zapłaciła za niego 15 milionów więcej. Defensor przechodził do ekipy ze stolicy Katalonii jeszcze jako typowy stoper.
Za kadencji Xaviego coraz częściej zaczął występować na prawej stronie defensywy, aż w końcu poniekąd pozycja ta stała się jego głównym obszarem na boisku. W optymalnej formie Kounde był prawdziwym żołnierzem Hansiego Flicka. W poprzednim sezonie rozegrał łącznie 47 spotkań. Strzelił trzy gole i zanotował cztery asysty.
Ważą się losy gwiazdora Barcelony. Hiszpanie nadali komunikat. Szykują się zmiany
Przez długi czas jego nazwisko utrzymywało się na szczycie zawodników z największą liczbą rozegranych minut. Dopiero w końcówce kampanii - ze względu na urazy i słabszą dyspozycję - zaczął zasiadać na ławce.
Jak podaje "Mundo Deportivo", ze względu na wypożyczenie Ronalda Araujo do Liverpoolu Flick może zacząć postrzegać Julesa Kounde bardziej jako środowego obrońcę. Tym samym Francuz wróciłby do swoich korzeni i pozycji, na której grał chociażby w Sevilli. Hiszpańscy eksperci piszą, że "to jego pierwotne miejsce na boisku".
Jednocześnie nowym prawym defensorem mógłby zostać Eric Garcia - jeden z ulubionych piłkarzy niemieckiego trenera, zawodnik, który zabezpiecza mu praktycznie całą linię obrony i pomocy. Niewykluczone więc, że w nadchodzącym sezonie szkoleniowiec Barcelony zarządzi zmiany.
Jego plany może pokrzyżować sam Kounde, którego przyszłość w klubie wcale nie jest przesądzona. "Cieszy się zainteresowaniem kilku klubów z Premier League, w tym Liverpoolu, Arsenalu i Manchesteru City. Flick liczy na niego, ale klub nie wykluczyłby jego transferu, gdyby pojawiła się atrakcyjna oferta, a sam piłkarz chciał odejść ze względów sportowych i/lub finansowych" - odnotowano. Wartość rynkowa 27-latka oscyluje w granicach 60 milionów euro, a kontrakt obowiązuje do 2030 roku.
23 sierpnia w pierwszej kolejce La Liga Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Elche.















