Na murawie zapanowało prawdziwe piekło. Kibice ruszyli w stronę piłkarzy, do akcji wkroczyła policja
Niekiedy meczom piłkarskim towarzyszą ogromne emocje, które nie potrafią znaleźć ujścia w sportowej rywalizacji. Świadkami takiej sytuacji byliśmy podczas pucharowego starcia dwóch odwiecznych rywali - Celticu Glasgow oraz Glasgow Rangers. Do rozstrzygnięcia tego spotkania potrzebna była seria rzutów karnych. Po jej zakończeniu kibice obydwu ekip postanowili jednak urządzić sobie "dogrywkę". Na boisku pojawiły się setki osób, których uspokojeniem musiały zając się służby mundurowe.

Piłka nożna to sport, który potrafi wygenerować szereg emocji. Wśród nich jest oczywiście szczęście zwycięzców oraz smutek pokonanych. Zdarza się jednak, że zasiadającym na trybunach kibicom towarzyszy coś dużo gorszego - złość.
W takich sytuacjach bardzo często dochodzi do niepożądanych aktów przemocy werbalnej, choć nie raz towarzyszy jej również agresja fizyczna. Tego typu obrazki mogliśmy obserwować w starciu, które na Wyspach Brytyjskich nosi miano "świętej wojny". Mowa o meczu pomiędzy Rangersami a Celtikiem Glasgow.
Co więcej, spotkanie z 8 marca było meczem pucharowym. Oznaczało to, że któraś z ekip musiała tego dnia pożegnać się z rozgrywkami na etapie ćwierćfinału. To dodawało starciu pikanterii, a jednocześnie podsycało nastroje zasiadających na trybunach kibiców.
Chaos na murawie w Glasgow. Policja musiała opanować tłum pseudokibiców
Już w pierwszej połowie wyżej opisywanego meczu padła bramka. Gol autorstwa Daizena Maedary został jednak anulowany ze względu na pozycję spaloną. Przez następne minuty zawodnicy obydwu ekip starali się znaleźć drogę do bramki odwiecznych przeciwników. Sztuka ta ostatecznie nie udała się jednak żadnej ze stron.
W rozstrzygnięciu spotkania nie pomogła również dogrywka. Piłka co prawda znów zatrzepotała w siatce, jednak tym razem sędzia dopatrzył się zagrania ręką, a następnie anulował trafienie. Ćwierćfinałowy mecz pucharu Szkocji ostatecznie rozstrzygnął się w serii rzutów karnych. W nich zatriumfowali zawodnicy Celtiku (4:2). Rezultat ten nie spodobał się jednak kibicom strony przegranej.
Sympatycy Rangersów zaczęli tłumnie szturmować boisko, a chwilę później w ich ślady poszli sympatycy Celtiku. W jednym momencie na murawie zapanował istny chaos.
"Na boisku znajdowały się setki kibiców, a kibic Rangersów został odciągnięty przez policję po tym, jak próbował zbliżyć się do zawodników i kibiców Celtiku. Służby bezpieczeństwa i policja interweniowały, aby rozdzielić dwie grupy kibiców, ale w chaos wmieszali się zawodnicy i członkowie sztabu szkoleniowego. Członek sztabu szkoleniowego Celtiku został zaatakowany przez kibica" - piszą dziennikarze portalu "Scottish Sun".
Szkocka federacja piłkarska momentalnie potępiła zachowanie grup kibicowskich, a także zapowiedziała zbadanie sytuacji oraz wyciągnięcie odpowiednich konsekwencji względem osób, które spowodowały niebezpieczną sytuację.











