Reklama

Reklama

Mundial a sprawa polska: Komu kibicować?

Nie ma polskich "Orłów" w RPA, co zapowiada raczej bezstresowy mundial. To koszmar każdego kibica - jak zepsuta lodówka w czasie upału. Podpowiemy wam, jak sobie z tym poradzić, czyli na kogo postawić, żeby lodówka nie chłodziła na darmo, a Polacy, "Złoci Ptacy", zażyli odpowiedniej dawki adrenaliny.

Jeżeli uderzymy w najwyższe tony narodowe, okaże się, że mamy kilka typów, komu można kibicować, a komu zdecydowanie nie. A to może juz gwarantować emocje podczas każdego mundialowego meczu.

Reklama

Włosi, to naród, których wielu denerwuje. Z uwagi na grę defensywną, słynne catenaccio i chroniczną kontuzjogenność po strzeleniu gola na 1-0. Ale historycznie łączy nas wiele. Wystarczy porównać hymny narodowe obu państw. U nas Dąbrowski podążał "z ziemi włoskiej do Polski", a u nich "austriacki orzeł stracił swe pióra/krew włoską/krew polską/pił wraz z kozakiem".

Posłuchaj hymnu "Fratelli d'Italia":


Dodatkowo dla obu krajów wyjątkowym autorytetem jest osoba Ojca Świętego Jana Pawła II, którego odejście najbardziej opłakiwano właśnie nad Wisłą i nad Tybrem. Polskę z Italią łączy też autorytet piłkarski. Jest nim bez wątpienia felietonista INTERIA.PL i bloger - Zbigniew Boniek - stały i ceniony ekspert w programach piłkarskich RAI Due.

Kibice i dawny hymn mówią: "Serbia"

Bratnim nam słowiańskim narodem są też Serbowie, którzy po rozpadzie Jugosławii przez kilka lat dziedziczyli po niej hymn wyraźnie inspirowany "Mazurkiem Dąbrowskiego". "Hej Slovenii", czyli "Hej, Słowianie".

Oto treść hymnu "Hej, Słowianie": Hej, Słowianie, jeszcze nasza/słowiańska mowa żyje/póki nasze wierne serce/za nasz naród bije./ Żyje, żyje duch słowiański/ będzie żyć na wieki/ na próżno są piekła otchłanie,/ na próżno są ognie piorunów.

Wystarczy też przypomnieć, że na polskich stadionach nie było jednomyślności z rządem RP, który w lutym 2008 r. w ślad za Unią Europejską uznał niepodległość Kosowa. W tym samym czasie na trybunach stadionów Ekstraklasy sporo było transparentów: "Kosovo je Srbija!", czy "Nie dame Kosovo!".

Zresztą w naszej lidze gra wielu Serbów i odpowiadają oni mentalnością naszemu narodowi. Są krewcy, twardzi i honorowi. Wystarczy wymienić duet liderów Korony Kielce: Aleksandar Vuković - Nikola Mijailović. Ważne też, że jednym z trzech reprezentantów Ekstraklasy na mundial w RPA jest Serb Bojan Isailović z Zagłębia Lubin - zarazem pierwszy piłkarzem w historii "Miedziowych" reprezentujący klub na najważniejszych piłkarskich rozgrywkach świata.


Dlaczego Brazylia?

Podchodząc do mundialu historycznie, można stwierdzić: "Canarinhos"! Brazylijczycy najczęściej wygrywają i jako jedyny kraj na świecie, zawsze grają. Dla niektórych jest nawet tak: "Mówisz mundial, myślisz Brazylia!". Nic dziwnego, że ludzie - także w Polsce - kibicują tym, co ładnie grają i najczęściej wygrywają. Brazylijczycy na razie zdobyli Puchar Świata pięć razy, po raz ostatni osiem lat temu, gdy w finale pobili Niemców.

Brazylijczycy obudzili też sympatię Polaków, ogłaszając aż czterodniową żałobę po Tragedii Smoleńskiej.


Słowacja, bo Mucha i nasza grupa

Do dobrego tonu będzie należało też trzymanie kciuków za Słowaków, którzy wygrali "polską" grupę eliminacyjną. Na dodatek między słupkami będą mieli byłego bramkarza Legii Jana Muchę, który pięć lat spędził w naszej Ekstraklasie.

Tych Słowaków na dodatek można zrozumieć bez tłumacza i z chęcią wizytujemy ich piękny kraj z wieloma atrakcjami turystycznymi. Łączy nas choćby postać Janosika, którego podobno sobie nawet przywłaszczyliśmy.


Hiszpania, bo pogrom od mistrza mniej boli

Ostatnio zapytałem kolegę, który średnio interesuje się sportem, bo woli grę na gitarze basowej, o to, kto wygra mundial? - Hiszpania, bo przynajmniej wstyd po ostatnim 0-6 będzie trochę mniejszy. Będziemy mogli mówić, że przegraliśmy z przyszłymi mistrzami świata - powiedział człowiek, który wie dobrze, co to znaczy rytm gry.

W historii też dałoby się poszukać argumentów. Obydwa narody arcykatolickie - kiedyś. Gen. Franco, który do końca swych dni nie uznał PRL-u i utrzymywał przy swoim rządzie miejsce dla przedstawiciela Emigracyjnego Londynu. No i, wiadomo - Samosierra. Cóż może być bardziej polskiego, niż szwoleżerska szarża. Ileż takich mamy w pamięci: Lato w 1974 przeciwko Brazylii na mundialu w RFN, Smolarek (starszy) na 3:1 w Lipsku z NRD w 1981 r. No i kwintesencja polskich szarż: Lubański na 2:0 z Anglikami w chorzowskim "kotle czarownic". Gol, euforia i brutalny faul McFarlanda siedem minut później, po którym Lubański nigdy już nie zagrał jak przedtem. Eh, łza się w oku kręci...


Niemcy, czyli Polska A

Wielu z nas będzie trzymało kciuki za Niemcami. Przede wszystkim dlatego, że mają w składzie aż trzech Polaków. Piotr Trochowski z HSV Hamburg bardzo chętnie płynną polszczyzną rozmawiał z naszymi dziennikarzami jeszcze podczas Euro 2008. Mirosław Klose z Bayernu Monachium nie lubi się obnosić z polskością, nawet na całe gardło śpiewa hymn Niemiec, ale my i tak pamiętamy, że przecież urodził się w Sławięcicach, nazywał się wtedy Kloze i dopiero jako dwunastolatek wyjechał na Zachód.

Najwięcej sympatii w naszym narodzie wzbudza jednak Łukasz Podolski. Nie dość, że czuje się Polakiem ("Gram dla Niemców, bo Polacy zgłosili się po mnie za późno" - tłumaczy), to ma jeszcze narzeczoną z Gliwic, często odwiedza mieszkającą w Gliwicach babcię i jest zdeklarowanym kibicem Górnika Zabrze!

"Poldi" pokazał też, że jest patriotą po Tragedii Smoleńskiej. Na mecz ligowy założył czarną opaskę, choć władze klubu sprzeciwiały się temu gestowi.

- Gdy zginęło trzech żołnierzy niemieckich w Afganistanie, nie graliśmy w opaskach. Jak zmarł prezydent Galatasaray Stambuł, to Farid Mondragon (bramkarz Koeln, występujący niegdyś w tureckim klubie) też nie grał w opasce, więc dlaczego chcesz ty w niej grać? - argumentował menedżer FC Koeln Michael Meier, a Podolski i tak wiedział swoje.


Holandia: Za Leo i Ebiego

"Pomarańczowi" mają fenomenalnych piłkarzy na czele z Arjenem Robbenem i Wesleyem Sneijderem, czy Robinem van Persim, więc warto im kibicować. Mamy też inne powody, dla których powinniśmy trzymać za nich kciuki. Przede wszystkim winni jesteśmy im podziękowanie za to, że wydali na świat Leo Beenhakkera, który z reprezentacją Polski w wielkim stylu wywalczył pierwszy w historii awans na mistrzostwa Europy.

Warte jest też podkreślenia, że piłkarskiego rzemiosła, a raczej artyzmu w kraju tulipanów uczył się nasz najlepszy snajper w drodze na Euro 2008 - Ebi Smolarek. Ebi znalazł się teraz na życiowym zakręcie, wylądował w prowincjonalnej Kavali, ale to na tyle ambitny piłkarz, że jeszcze o sobie przypomni i z pewnością wywalczy miejsce w reprezentacji Polski!

Nie zapominajmy też, że sporo naszych rodaków znalazło spokojną przystań w niedawnych latach w Holandii i do dziś wielu ich zarabia tam na życie.


USA: Lubiani, są "czarnym koniem"

Polacy od zawsze lubili Amerykanów. Szkoda, że nie zawsze ze wzajemnością (tylko my, Rumunia i Bułgaria z całej UE mamy obowiązek wizowy przy wjeździe na teren USA). W Stanach Zjednoczonych mieszka ponad 10 milionów Polaków, a nasz trener Piotr Nowak był asystentem Boba Bradleya na IO w Pekinie, obecnie prowadzi Philadelphia Union. Na dodatek Amerykanie coraz lepiej grają w piłkę i coraz bardziej do nich dociera, że soccer to nie jest sport tylko dla kobiet. Z przerażeniem ostatnio zauważyli, że średnia oglądalność meczów MLS Major Soccer League jest wyższa, niż na meczach takich lig jak NHL i NBA!

Dyskutuj na blogu Michała Białońskiego!

Dowiedz się więcej na temat: Słowianie | hymn | lodówka | RPA | Mundial 2014

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje