Reklama

Reklama

MŚ w ampfutbolu: Polacy w półfinale zagrają z Angolą

Reprezentacja Polski w ampfutbolu walczyć będzie w meksykańskim mieście Culiacan z Angolą o awans do finału piłkarskich mistrzostw świata osób po amputacjach. Trener Marek Dragosz jest przekonany, że jego zawodnicy zostawią na boisku całe serce.

- Półfinał będzie na pewno trudniejszy niż zwycięski mecz z Argentyną (2-1). Wierzę jednak w chłopaków i wiem, że dadzą z siebie wszystko. Zostawią na boisku całe serce, żeby wejść do finału i spełnić marzenia nasze, a także naszych kibiców. Siłą zespołu jest kolektyw i ogromna wola walki - podkreślił Dragosz, który z kadrą pracuje od samego początku.

Przypomniał, że Polacy w ampfutbol grają dopiero od trzech lat. Debiutując w mundialu w 2012 roku zajęli jedenaste miejsce.

- Frycowe już zapłaciliśmy. Od tego czasu zawodnicy przygotowywali się do kolejnego turnieju w swych klubach oraz na obozach kadry. Wyselekcjonowana została grupa. To bardzo zgrana "paczka", która może powalczyć z każdym rywalem. Przykładem jest chociażby Argentyna, zespół światowej czołówki, drugi w 2010 roku i czwarty w 2012 - dodał trener.

Reklama

Jak ocenił, jego podopieczni zagrali bardzo mądrze. Raz za razem rozbijali ataki rywali i wyprowadzali groźne kontrataki. W bramce świetnie spisywał się Marek Zadębski. W środku pola brylował Mateusz Kabała.

- Jednak absolutnym bohaterem ćwierćfinału był 17-letni Bartek Łastowski. "Polski Messi" otworzył wynik spotkania strzałem w długi róg bramki już w czwartej minucie. Kiedy Argentyńczycy wyrównali i zaczęli przeważać, pokazał że jego ksywka w drużynie nie wzięła się znikąd. Tuż przed naszym polem karnym przejął bezpańską piłkę i popędził z nią na połowę rywali. Po minięciu obrońców silnym strzałem dał nam upragniony awans do półfinału - podkreślił Dragosz.

Łastowski, mieszkaniec wioski Nowe Linie w woj. zachodniopomorskim, urodził się z krótszą nogą. Wspomniał, że o ampfutbolu dowiedział się trzy lata temu.

- Był ranek, szykowałem się do szkoły, kiedy w programie telewizyjnym "Kawa czy herbata" mówiono o ampfutbolu. Pierwszy trening był dla mnie wielkim przeżyciem. Moja pasja i miłość do piłki wzrosła o 120 procent. Kocham piłkę nożną, jest dla mnie wszystkim. Cały czas nie wierzę jeszcze, że jesteśmy w najlepszej czwórce mundialu i w sobotę zagramy o finał. Nasz piękny sen trwa nadal - powiedział zawodnik Gryfa Szczecin.

Jeszcze większą sensacją od wyczynu Polaków było wyeliminowanie przez Angolę trzykrotnych mistrzów świata, niepokonany od czterech lat zespół Uzbekistanu. W drugim półfinale zagrają Turcja i Rosja.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama