Reklama

Reklama

MŚ bezdomnych w piłce nożnej nadzieją na lepsze życie

Dla uczestników mistrzostw świata w piłce nożnej bezdomnych, które odbywają się w Poznaniu, sport jest szansą na powrót do społeczeństwa, a także na walkę z nałogiem. Pozwala im wyjść z niego i rozpocząć nowe życie.

W odbywających się w Poznaniu mistrzostwach świata w piłce nożnej bezdomnych bierze w udział 48 reprezentacji męskich i 14 kobiecych z wszystkich kontynentów. "Nazwa mistrzostw jest trochę myląca. To także impreza dla osób, które mają problemy z uzależnieniem" - wyjaśniła w rozmowie z PAP kapitan reprezentacji Polski kobiet Monika Godek.

Uczestnicy mistrzostw świata mieli w przeszłości problemy z uzależnieniami. Część z nich nadal przebywa w ośrodkach, gdzie się leczy. "Byłem przez ponad 5 lat uzależniony od narkotyków. Zdecydowałem się coś ze sobą zrobić i rozpocząć leczenie. Zawsze lubiłem piłkę nożną" - przyznał zawodnik męskiej reprezentacji Polski Dawid Świątczak.

Reklama

W podobnym tonie wypowiadają się również pozostali członkowie reprezentacji. Uzależnienie od narkotyków, a także alkoholu. Kilka, a nawet kilkanaście lat. Dla nich wszystkich piłka nożna jest sposobem, aby uporać się ze swoimi problemami.

"Od dziecka interesowałem się piłką nożną. To moja pasja, o której przez nałóg zapomniałem. Zeszła na dalszy plan, a teraz odnawiam to zainteresowanie. Zrobiłem kurs trenera piłki nożnej i uwierzyłem w siebie. Chcę dalej się rozwijać. Nie ma już u mnie miejsca na nałóg, bo po pracy idę grać w piłkę" - wyznał Łukasz Dorau.

Trenerem reprezentacji Polski mężczyzn jest Jacek Karczewski. Trener też był uzależniony. Brał udział w dwóch mistrzostwach, na których Polacy zajęli drugie i trzecie miejsce. Gdy on był zawodnikiem reprezentacji można było na mistrzostwach zagrać dwukrotnie. Teraz uczestnicy mogą tylko raz w życiu wziąć udział w imprezie. "Zostałem przy tej reprezentacji, bo to mój sposób na życie. Poza rodziną i pracą" - powiedział szkoleniowiec związany z reprezentacją Polski bezdomnych od 2006 roku.

Zawodnicy dostawali się do reprezentacji poprzez turnieje organizowane przy ośrodkach, w których odbywali leczenie. "Odbywał się jakiś turniej piłki ulicznej i stwierdziłem, że pojadę w nim zagrać. Okazało się, że na miejscu jest trener reprezentacji, który wyselekcjonował kilka osób. Pojechaliśmy na zgrupowanie i tam odbyła się kolejna selekcja" - wyjaśnił Dorau. Również dzięki turniejowi w kadrze znalazł się Dawid Świątczak:   "Pojechałem na mistrzostwa Polski ośrodków Monaru. Zagrałem, trener mnie zauważył i znalazłem się w reprezentacji".

Zdaniem uczestników mistrzostwa są dla nich nadzieją na lepsze życie. Uczą współpracy i życia w społeczeństwie. "Ludzie uzależnieni są egoistami. Liczy się dla nich tylko to, co dotyczy ich. Na mistrzostwach nie mogą się tak zachowywać. Mistrzostwa dają im poczucie własnej wartości, dyscyplinę, uczą pracy w grupie" - tłumaczył Karczewski.

Zauważają to również zawodnicy. "Ta impreza pokazuje mi, że można się cieszyć różnymi rzeczami i nie potrzeba do tego alkoholu. Uczymy się szacunku, a także tego, żeby godnie przyjąć porażkę. Uczymy się wsparcia i tego, żeby być razem w trudnych dla nas chwilach" - przyznała Godek.

Wielu piłkarzy, nawet jeśli nadal znajdują się w ośrodkach, nie zamierza wrócić do uzależnienia. "Nie można powiedzieć, że ja nie jestem już uzależniona. Będę zawsze, bo uzależnienie to rzecz trwała" - powiedziała Godek. Jej kolega z reprezentacji Świątczak dodał: "Piłka mnie wyciągnęła z nałogu i wiem, że nie chcę już brać. Nie będę. Wolę grać w piłkę, bo to dla mnie wspaniała przygoda. Narkotyków do tego nie potrzebuję".

"Znam wielu chłopaków, którzy byli związani z tą reprezentacją. Wielu z nich wyszło z nałogu, założyło rodziny, pracuje i studiuje" - podsumował Karczewski.

Mistrzostwa świata bezdomnych potrwają do niedzieli 18 sierpnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje