Reklama

Reklama

MŚ 2022: Komitet organizacyjny obiecał zadbać o prawa robotników

Komitet organizacyjny piłkarskich mistrzostw świata w 2022 roku w Katarze obiecał zadbać o prawa robotników pracujących przy budowie stadionów. To odpowiedź na opublikowany w niedzielę raport Amnesty International wskazujący na wykorzystywanie imigrantów.

Z dokumentu międzynarodowej organizacji pozarządowej wynika, że część z budowlańców-imigrantów (głównie z południowej Azji) pracowała w niebezpiecznych warunkach, mieszkała w pomieszczeniach o bardzo niskim standardzie, zabierano im paszporty oraz nie wypłacano pensji.

W poniedziałek przedstawiciele organizatorów mundialu zapewnili, że są w trakcie tworzenia przepisów, które będą obowiązywały firmy zatrudniające robotników przy budowie obiektów na MŚ. Będą one zgodne z prawem obowiązującym w Katarze oraz międzynarodowymi praktykami. Jak zaznaczono, stanowić mają "przewodnik od momentu rekrutacji pracowników aż do ich powrotu do ojczyzny".

Reklama

Zbiór regulacji zostanie opublikowany w przyszłym miesiącu, a ich przestrzeganie będzie uważnie i często sprawdzane. Dodatkowo zapowiedziano, że powstanie komitet dbający o dobre traktowanie budowlańców.

Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej (FIFA) w liście do Amnesty International podkreśliła, że ma nadzieję, iż przyznanie po raz pierwszy w historii organizacji MŚ krajowi z Bliskiego Wschodu będzie katalizatorem zmian społecznych, wśród których będzie "polepszenie praw i warunków pracy imigrantów".

Dziennik "The Guardian" we wrześniu poinformował, że od początku czerwca do początku sierpnia przy budowie stadionów w Katarze zginęło 44 Nepalczyków, którzy padli ofiarą "niewolnictwa naszych czasów".

Podczas dyskusji na ten temat na październikowym posiedzeniu Komitetu Wykonawczego FIFA szef światowej federacji Joseph Blatter wyraził "współczucie i żal z powodu tego, co dzieje się Katarze", ale zaznaczył, że jego organizacja "nie czuje się za to odpowiedzialna".

Władze Kataru zaprzeczają, by miało dojść do tak wielu śmiertelnych wypadków, jak przedstawiła to brytyjska gazeta.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama