Mroczne podejrzenia wobec polskiego bramkarza. Jest nagranie. PZPN już działa
PZPN bardzo poważnie potraktował niecodzienny incydent, jaki miał miejsce w trakcie sobotniego meczu Hutnik Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała (1:0). Bramkarz gości, Konrad Forenc, najpierw rzucił piłkę wprost pod nogi rywala, a następnie przepuścił z pozoru niegroźny strzał. Czy działał intencjonalnie, jak sugeruje część komentujących? Na to pytania odpowie szwajcarska firma Sportradar, zajmująca się nieuczciwymi praktykami na rynku bukmacherskim.

Konrad Forenc rozegrał w Ekstrakalsie 75 spotkań. Na ten dorobek złożyły się występy w barwach Zagłębia Lubin i Korony Kielce. Obecnie 33-letni golkiper rozgrywa drugi sezon w II-ligowym Podbeskidziu Bielsko-Biała.
Rutyniarz uchodzi za jeden z filarów zespołu. W minioną sobotę doszło jednak z jego udziałem do kuriozalnej sceny w trakcie wyjazdowego spotkania z Hutnikiem Kraków. Sprawą zajmuje się PZPN.
Konrad Forenc w akcie sabotażu? Prezes Podbeskidzia: "Niefortunny błąd, może się przydarzyć każdemu"
Była 30. minuta wspomnianego meczu, gdy Forenc wyrzucił futbolówkę wprost pod nogi przeciwnika. Próbował zapobiec nieszczęściu, ale... po anemicznym strzale rywala skapitulował, choć wydawało się, że powinien bez problemu zdobyć się na skuteczną interwencję. Bramka zdobyta przez Kacpra Prusińskiego okazała się jedynym trafieniem spotkania.
"Będzie analiza sobotniego mecz Hutnika Kraków z Podbeskidziem pod kątem tzw. match-fixingu. Piłkarska centrala zwróci się do szwajcarskiej firmy Sportradar, która monitoruje rynek bukmacherski" - czytamy w serwisie bielsko.biala.pl.
W rozmowie z tym samym portalem do sprawy odnosi się prezes Podbeskidzia, Krzysztof Sałajczyk.
- Konrad Forenc jest naszym kapitanem i bardzo ważną postacią w drużynie. Nie mam żadnych wątpliwości, że w tej sytuacji mieliśmy do czynienia z niefortunnym błędem sportowym, który w piłce nożnej może zdarzyć się każdemu - oznajmia sternik bielskiego klubu.
Jaki będzie finał tej historii? Na to pytanie trudno dzisiaj wiarygodnie odpowiedzieć. Jeśli PZPN uzna, że istota zdarzenia wykracza poza definicję boiskowego błędu, konsekwencje dla 33-letniego golkipera mogą być poważne.
O tym, jak surowa potrafi być krajowa federacja, szerzej piszemy TUTAJ.












