Reklama

Reklama

MLS: Zwycięski debiut Juskowiaka

Porażka Fire w Dallas to największa niespodzianka minionej kolejki w piłkarskiej lidze MLS. Oprócz tego warto odnotować pierwszy w historii Eartquakes hat-trick, którego autorem był najpopularniejszy amerykański piłkarz Landon Donovan.

Dla Polskich kibiców magnesem był mecz MetroStars z Columbus Crew. W barwach Metro debiutował przecież Andrzej Juskowiak, a w Crew trenerem jest Robert Warzycha. Dopisali też polscy kibice, których sporo przybyło zobaczyć "Jusko" w akcji. Nasi kibice spisali się na medal. Polscy fani wywieszając na Giants Stadium ogromnych rozmiarów biało-czerwona flagę pobili rekord. Jaki? Oprócz amerykańskiej z narodowych flag prezentowana w sobotę polska flaga była największą, jaką oglądano do tej pory na stadionach ligi MLS. Kibice mogą być z siebie dumni, bo oglądając mecz w telewizji łatwiej było zauważyć ich i flagę niż Juskowiaka.

Reklama

NY/NJ MetroStars - Columbus Crew 1-0 (0-0, 0-0)

Bramka: John Wolyniec (101), Widzów 16,500

Szeroko zapowiadany debiut Juskowiaka okazał się zwycięski, ale Polak o meczu może powiedzieć tylko tyle, że był na boisku i zaliczył debiut. Juskowiak wszedł na początku drugiej połowy, ale trudno go było zauważyć. Na tle szybkich Mathisa i Guevary wypadł blado. Pamiętać jednak należy, że Polak już bardzo dawno nie występował na boisku, a pod okiem trenera Bradleya trenował tylko 3 dni. Do tego dochodzi zmiana czasu, którą nie wszyscy przechodzą szybko. Krótki występ pokazał, że aklimatyzacja Juskowiaka w nowym otoczeniu może potrwać. Sam mecz był bardzo wyrównany i zakończył się dopiero w końcówce drugiej dogrywki. Momentami to podopieczni Warzychy byli bliżsi zdobycia bramki. Napastnicy z Ohio, Edson Buddle i Brian West strzelili nawet po bramce, ale obie zdaniem arbitrów ze spalonych. Zdobywca złotego gola zmiennik Mathisa, John Wolyniec był na boisku tylko 9 minut. Wystarczyło to Wolyncowi, który w ostatniej minucie drugiej dogrywki pięknym wolejem z pierwszej piłki wykończył bardzo dokładne kilkudziesięciometrowe podanie Amado Guevary i po raz pierwszy w lidze MLS Juskowiak mógł podnieść wraz z kolegami z Metro, ramiona w górę. Było to już piąte trafienie Wolynca w tym sezonie, ale to jedna z jego ładniejszych bramek w karierze

O występie Juskowiaka bardzo ciepło wypowiadał się trener MetroStars Bob Bradley:

- Jestem zadowolony z jego pierwszego występu. Moi piłkarze już zauważyli, że łatwo się z nim gra. Juskowiak dużo widzi z piłką przy nodze, a Amado (Guevara) i Clint (Mathis) są ograni i będą go szukać. Andrzej musi jeszcze popracować nad nogami, nad zwrotnością i szybkością i będzie naszym dużym wzmocnieniem - pozytywnie mówił szkoleniowiec MetroStars.

Sam Juskowiak tak ocenił swój występ: - Mamy trzy punkty, mecz nie był łatwy. Crew grali bardzo dobrze w obronie i nie mieliśmy wielu okazji. Najważniejsze, że wygraliśmy. Mogę grać dużo lepiej. Z drużyną jestem tylko 3 dni, a nie grałem w żadnym zespole od trzech miesięcy. Potrzebuję tydzień może dwa i będę już w stuprocentowej formie - po meczu powiedział były napastnik Lecha i reprezentacji Polski.

Poczekamy, kibic z Polski jak zawsze jest uzbrojony w cierpliwość. Czekaliśmy prawie cały sezon na Polaka w lidze MLS, to cierpliwie poczekamy na powrót do formy Andrzeja.

Najbliższe spotkanie Metro rozegrają już w czwartek na Giants Stadium, gdzie zmierza się z D.C. United. Spotkanie o 22.00 powtórzy kanał telewizji ESPN2.

Kansas City Wizards - San Jose Earthquakes 1-4 (0-1)

Bramka dla KC: Davy Arnaud (59), dla SJ: Landon Donovan 3 (26, 70, 90+), Eddie Robinson (54), Widzów 30,000

Degrengolada Wizards trwa. Piłkarze z Kansas City juz dwa miesiące nie wygrali. W sobotę Czarodzieje byli tłem dla świetnie dysponowanych piłkarzy Earthquakes. W obronie Earthquakes tym razem zabrakło Jeffa Agoosa, którego zastąpił Troy Dayak , ale nie miało to wpływu na grę defensywy ekipy Franka Yallopa. Gwiazdą wieczoru był Landon Donovan, który zaliczył po raz pierwszy w historii Earthquakes hat-trick i w miarę zbliżania się fazy playoff, jego forma rośnie z czego cieszą się fani w San Jose. Był to najlepszy występ Donovana w lidze MLS. To właśnie szybkość gwiazdy amerykańskiej piłki pozwoliła mu aż trzykrotnie trafiać do siatki Tonyego Meoli. Porażka Wizards zepchnęła ich na czwarte miejsce Konferencji Wschodniej, a wobec zwycięstwa Dallas Burn, w przypadku metamorfozy drużyny z Teksasu, Wizards mogą nawet nie zagrać w playoffs. Earthquakes dla odmiany playoffs już dawno mają zapewniony i grają już tylko o utrzymanie pierwszego miejsca dającego przewagę własnego boiska, a także o zachowanie zdrowych najlepszych piłkarzy na decydującą część sezonu.

Dallas Burn - Chicago Fire 2-0 (2-0)

Bramki: Toni Nhleko (7), Edward Johnson (45+), Widzów 8,000

Wynik tego meczu to największa sensacja kolejki, tym bardziej, że liderzy Wschodu piłkarze Fire wygraną mogli zapewnić sobie grę w playoffs. "Strażacy" lecieli do Dallas po pewne punkty, nie zważali na to, że Burn w poniedziałek zwolnili trenera Mike Jeffriesa, a jego miejsce zajął jego asystent Colin Clark. Zmiana trenera już w pierwszym meczu dała 3 punkty. W ostatnich kilku meczach Burn grali dobrze, ale przegrywali. Natomiast po zmianie trenera jak odczarowani od razu wygrali i to z samymi Fire. Obie bramki padły w pierwszej połowie, a strzelali je czarnoskórzy napastnicy Burn. Pierwsza strzelił Afrykańczyk Toni Nhleko i było to jego pierwsze trafienie w MLS. Wcześniej zanotował tylko dwie asysty. Tuż przed przerwą Nhleko zaliczył trzecią asystę, a drugiego gola strzelił dziewiętnastoletni Eddie Johnson. Piłkarzy z Dallas od ostatniego premiowanego awansem do playoff miejsca dzieli 10 punktów, a do rozegrania pozostaje im jeszcze 5 spotkań i wciąż mają więc szansę awansu do playoff.

Los Angeles Galaxy - D.C.United 1-0 (0-0, 0-0)

Bramka: Carlos Ruiz (99), Widzów 23,000

Piłkarze Galaxy ostrzeliwali bramkę Nicka Rimando niemal przez cały mecz, ale do kapitulacji zmusili go dopiero w dogrywce. Rimando podczas spotkania w Los Angeles mógł się czuć jak podczas treningu strzeleckiego. Z kanonady strzeleckiej jednak niewiele wynikało, goście stworzyli tylko dwie groźne sytuacje, a najlepszej nie wykorzystał Cerritos, który nie potrafił w sytuacji sam na sam pokonać Hartmanna.

Najlepszy strzelec mistrzów ligi Carlos Ruiz już dawno nie trafił do siatki, a jak się strzela przypomniał sobie dopiero w drugiej części dogrywki, kiedy głową strzelił zwycięska bramkę. Gol ten daje Gwatemalczykowi samodzielne przodownictwo w klasyfikacji strzelców. Lideruje on snajperom z 14 trafieniami.

W meczu czwartkowym Colorado Rapids bezbramkowo zremisowali z New England Revolution.

Chris Reiko, USA

ChrisReiko@hotmail.com

Wyniki NA ŻYWO ze spotkań ligi MLS można śledzić w naszym serwisie nazywo.interia.pl

TABELE:

Wschód             M   Pt Z R  P  Br 
1.  Chicago        25  43  12  7  6  42-33
2.  MetroStars     24  37  10  7  7  34-30
3.  D.C. United    24  33  9   6  9  31-29
4.  Columbus Crew  25  31  8   7  10 32-34
5.  New England    25  30  7   9  9  40-41
Zachód            M   Pt Z R  P   Br 
1.  San Jose  P   25  46  13  7  5  39-27
2.  Colorado  P   25  38  11  5  9  31-32
3.  Los Angeles   25  32   8  8  9  29-28
4.  Kansas City   25  29   7  8  10 38-39
5.  Dallas        25  19   5  4  16 28-51

Strzelcy:

14 - Carlos Ruiz (LA),

13 - Taylor Twellman (NE),

12 - Ante Razov (Fire), John Spencer (COL)

11- Damani Ralph (Fire), Preki (KC),

10 - Mark Chung (COL), Landon Donovan (SJ)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy