Reklama

Reklama

MLS: Porażki liderów, Earthquakes już w playoffs

W miniony weekend lekcję pokory otrzymali liderzy obu konferencji. Dominujący na Wschodzie piłkarze Fire doznali najwyższej porażki w historii swego klubu, a przewodzący Zachodowi Earthquakes polegli u siebie.

Sezon zasadniczy w lidze MLS kończy się dopiero w ostatnią niedzielę października, ale w minioną sobotę poznaliśmy już pierwszą drużynę, która zagra w fazie play off. W tym sezonie do pucharowej fazy rozgrywek awansują po cztery najlepsze zespoły z każdej konferencji. Porażka Burn sprawiła, że już na pewno nie dogonią oni ekipy San Jose Earthquakes, a co za tym idzie podopieczni Frank Yallopa mimo porażki na własnym stadionie z Rapids mogli świętować awans do playoffs. W klasyfikacji strzelców Carlos Ruiz, co było do przewidzenia, dogonił Twellmana. Mógł nawet go wyprzedzić, ale nie wykorzystał jedenastki. Piłkarze MetroStars i D.C. United pauzowali.

Reklama

New England Revolution - Chicago Fire 5-1 (2-1)

Bramki dla NE: Chris Brown 3 (6, 63, 66), Brian Kamler (44), Jay Heaps (88), dla Fire: Andy Williams (14), Widzów 11,000

Wynik tego meczu to największa niespodzianka minionego weekendu w lidze MLS i to choćby dlatego, że Fire są zdecydowanymi liderami konferencji Wschodniej, a Rewolucjoniści nie wygrali w lidze meczu aż przez dwa miesiące. Obie drużyny wystąpiły bez swoich najlepszych obrońców. Revolution bez Joe Franchino a Fire bez Carlosa Bocanegry. Obaj defensorzy są zawieszeni, do tego Revolution wystąpili bez swojego najlepszego napastnika Taylora Twellmana, który ciągle dochodzi do siebie po wstrząsie mózgu w meczu z Galaxy. Brak Twellmana jak na ironię wyszedł na dobre piłkarzom z Bostonu. Na Gillette Stadium w drugiej połowie 11 tysięcy widzów przecierało oczy ze zdziwienia. Ich piłkarze grali jak natchnieni, a już zupełną rewelacją okazał się debiutujący w barwach Revolution świeżo pozyskany z Wizards napastnik Chris Brown. Debiut liczącego sobie 26 lat Browna to prawdziwe wejście smoka. Już w pierwszym swoim występie w koszulce Revolution zaliczył on hattrick. Była to najwyższa porażka Fire nie tylko w sezonie, nie tylko za kadencji trenera Dava Sarachana, ale najwyższa w całej historii klubu. Fire mimo klęski nadal pozostają liderami Wschodu z ośmiopunktową przewagą nad Metro

Los Angeles Galaxy - Dallas Burn 2-1 (0-1)

Bramki dla LA: Carlos Ruiz (50-karny), Alejandro Moreno (90), dla Burn: Brad Davis (12), Widzów 23,500

Burn mimo ostatniego miejsca w tabeli Zachodu i aż 13 punktów straty do miejsca gwarantującego udział w playoff grają coraz lepiej. Goście z Teksasu ambitną postawą napędzili sporo stracha mistrzom ligi. Po rzucie wolnym pośrednim z pola karnego, zasłoniętego Hartmana pokonał Davis i do przerwy to sensacyjnie prowadzili przyjezdni. Po przerwie wielką aktywnością wykazał się napastnik Galaxy Carlos Ruiz. To właśnie jego 5 minut po przerwie w polu karnym faulował Ezra Hendrikson, a jedenastkę wykorzystał sam poszkodowany. Również po faulu na Ruizie 3 minuty później czerwoną kartkę dostał Tenywa Bonseu. Mimo osłabienia, Burn długo nie dawali strzelić sobie bramki. Bardzo dobrze bronił DJ Countess. Ruiz mógł zdobyć prowadzenie i wyjść na czoło klasyfikacji strzelców, ale właśnie Countess obronił jego drugi w tym meczu rzut karny.

Galaxy rzutem na taśmę pokonali outsiderów ligi Burn, a decydującą bramkę tuż przed końcowym gwizdkiem zdążył strzelić dobijając strzał Torresa, Alejandro Moreno.

San Jose Earthquakes - Colorado Rapids 2-1 (0-1)

Bramka dla SJ: Brian Mullan (59), dla Rapids: Mark Chung (21), John Spencer (67), Widzów 10,000

Był to drugi mecz Rapids w San Jose w tym sezonie i drugie zwycięstwo. Gościom wystarczyło kilka akcji ofensywnych i solidna obrona, aby wyjechać z Kalifornii z kompletem punktów. Pierwszą bramkę dla Rapids strzelił już po dwudziestu minutach jeden z najlepszych pomocników w lidze Mark Chung po podaniu Spencera. Earthquakes jednak nie rezygnowali, kontrolowali grę, ale wyrównanie padło dopiero po kwadransie gry w drugiej połowie, kiedy to podanie głową Russella, celnym strzałem zakończył Mullan. 8 minut później były napastnik Eartquakes Chris Carrieri świetnie podał do Szkota Johna Spencera, a ten nie dał szans Onstadowi, który delikatnie mówiąc w sobotę nie miał najlepszego dnia. Kanadyjczyk przy obu straconych golach nie zachował się najlepiej, spóźniając się z interwencjami. Quakes ambitnie atakowali do końca, ale nie byli w stanie pokonać świetnie broniącego Scotta Garlicka. Mimo przegranej Earthquakes mają nadal 9 punktów przewagi nad drużyną Hankinsona, a nawet dzięki porażce Burn zespół z San Jose jako pierwszy w tegorocznych rozgrywkach zakwalifikował się do playoff.

Columbus Crew - Kansas City Wizards 1-0 (1-0)

Bramka: Brian West (37), Widzów 18,000

Drugie z rzędu zwycięstwo Crew to zwiastun tego, że wracają oni na właściwe tory. Nie można tego powiedzieć o Wizards, którzy nie wygrali już od sześciu spotkań i niweczą dorobek punktowy z początku sezonu. Tym razem gola nie strzelił Edson Buddle, ale to po jego akcji wraz z Rossem Paule do siatki trafił inny czarnoskóry pomocnik Brian West.

- Drugie zwycięstwo z rzędu pozwoli nam uwierzyć w siebie w następnych meczach - mówił po spotkaniu Greg Andrulis pierwszy trener Crew.

Piłkarzom z Ohio wiara w siebie i szczęście będzie potrzebne. Wraz z D.C. United i Revolution, Crew walczą o dwa pozostałe miejsca w playoff z konferencji Wschodniej. Chyba raczej nikt nie wątpi w to, że w playoffs zagrają Fire i MetroStars.

Chris Reiko, USA

ChrisReiko@hotmail.com

Wyniki NA ŻYWO ze spotkań ligi MLS można śledzić w naszym serwisie nazywo.interia.pl


Wschód            M   P Z R  P  Br 
1.  Chicago       22  39  11 6  5  39-30
2.  MetroStars    21  31  8  7  6  30-27
3.  D.C. United   21  27  7  6  8  27-26
4.  Columbus Crew 22  27  6  6  9  28-30
5.  New England   22  26  6  8  8  37-38

Zachód           M  Pt Z R  P  Br 
1.  San Jose    22  40  11 7  4  32-23
2.  Colorado    22  31  9  4  9  28-31
3.  Kansas City 22  29  7  8  7  36-32
4.  Los Angeles 22  29  7  8  7  27-24
5.  Dallas      22  16  4  4  14  24-46

Strzelcy:

13 - Taylor Twellman (NE), Carlos Ruiz (LA),

12 - Ante Razov (Fire)

11- John Spencer (COL)

10 - Damani Ralph (Fire), Preki (KC), Mark Chung (COL).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje