Reklama

Reklama

MLS. Polski sędzia Robert Sibiga: Jesteśmy zamknięci niczym w “bańce”

Sędzia amerykańsko-kanadyjskiej Major League Soccer (MLS) Robert Sibiga przyznał, że wszyscy uczestnicy rozpoczynającego się 8 lipca w Orlando turnieju są zamknięci niczym w wirtualnej bańce. “To surrealistyczne” – powiedział arbiter piłkarski.

Zdjęcia, które można zobaczyć w mediach społecznościowych, przypominają kadry z filmów science fiction.

Reklama

Robert Sibiga: Dokładnie, wszystko wygląda surrealistycznie. Nigdy wcześniej nie byłem na tak opustoszałych lotniskach, czy w samolocie, w którym co drugie miejsce jest wolne. Podróż z Nowego Jorku do Orlando była dziwna, ale czułem się bezpiecznie.

Podobne środki ostrożności zachowane są w Orlando?

Na lotnisku czekał na mnie przedstawiciel MLS, który limuzyną zawiózł mnie do hotelu. Mamy zakaz korzystania z taksówek, autobusów itp. W hotelu od razu po zameldowaniu musiałem poddać się testowi na obecność koronawirusa. Przed wylotem badano moją ślinę, a teraz próbka pobierana była z nosa. Potem musiałem od razu udać się do pokoju. Nie mogłem nawet zatrzymać się, aby kupić coś do jedzenia. W pokoju czekałem 12 godzin na wynik pierwszego testu. Do tego czasu nie mogłem go opuścić.

To oznacza, że był pan zamknięty?

- Teoretycznie mogłem opuścić pokój, ale bez negatywnego wyniku testu, nie otrzymałem identyfikatora, bez którego nie mogę poruszać się po hotelu. Jeżeli ktoś wyszedłby z pokoju bez identyfikatora, to od razu zareagowałaby ochrona, która szczegółowo wszystko kontroluje. W hotelach uruchomiona została specjalna infolinia, gdzie można zgłaszać przypadki niestosowania się do wytycznych.

Dowiedz się więcej na temat: mls | major league soccer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje