Reklama

Reklama

MLS: Kibice nabici w butelkę

Ostatnią kolejkę sezonu zasadniczego w piłkarskiej lidze MLS oglądało na stadionach niecałe 78 tysięcy widzów którzy w większości czują się nabici w butelkę, bo nie dane im było zobaczyć najlepszych piłkarzy ligi.

Zamiast piłkarskich gwiazd w pięciu meczach kibice zobaczyli aż 26 bramek, co daje rekordową średnią 5,2 gola na mecz i chociaż to częściowo zrekompensowało im roszady trenerów.

Reklama

Fani "soccera" zapłacili za bilety żeby oglądać najlepszych, ale wyszły niedoskonałości systemu rozgrywek i ponieważ czołowe drużyny grały o pietruszkę ich trenerzy wystawiali dublerów, najlepszych chowając na playoffs.

Przed finałową rundą niewiadomą była tylko kolejność w tabelach na miejscach 2-3, a także która z drużyn Crew czy United zajmie czwarte - ostatnie premiowane grą w playoffs - miejsce w tabeli Wschodu. Mimo strzelenia aż sześciu goli w drugiej połowie (rekord MLS) na wakacje mogą już jechać piłkarze Columbus Crew. Dołączają oni do wcześniej wyeliminowanych Dallas Burn. Już w najbliższy weekend zaczyna się faza playoffs i nie będzie już meczów o nic bo obowiązuje system pucharowy w którym przegrani kończą sezon.

New England Revolution - NY/NJ MetroStars 5:2 (2:0)

Bramki NE: Pat Noonan 3 (41, 51, 68), Dario Fabbro (45), Steve Ralston (65), dla NY: Mark Lisi (58-karny), Jacob LeBlanc (69). Widzów: 12 500.

Trener MetroStars Bob Bradley, w celu zakamuflowania prawdziwej wartości swojej drużyny, na mecz do Foxboro zabrał głębokie rezerwy. 12,5 tysiąca kibiców z Bostonu, którzy łudzili się że zobaczą na boisku Mathisa, Guevare czy Juskowiaka przez politykę trenera MetroStars zostało wystawionych do wiatru.

To Bob Bradley, chcąc swoich asów uchować przed kontuzjami na playoffs, w domu pozostawił Clinta Mathisa, Amado Guevare, Mike'a Magee, Stevea Jolleya, Eddiego Pope'a, a również Andrzeja Juskowiaka. Na dodatek bramkarz Metro Jonny Walker, aby być w formie na najważniejszą część sezonu, w sobotę zasiadł na ławce rezerwowych. Revolution też nie grali w najmocniejszym składzie, ale to oni prowadzili ostrzał bramki Metro i wynik nie mógł być inny niż ich wysoka wygrana. Kanonadę a w zasadzie Noonanade zaczął Pat Noonan - ten rozgrywający pierwszy sezon w MLS 23-letni napastnik po raz pierwszy w karierze zaliczył hat-trick. Noonan bardzo lubi grać przeciwko MetroStars, w swoim debiutanckim sezonie strzelił w sumie 10 goli z czego aż 7 nowojorczykom. W najbliższą sobotę o godzinie 17.00 na Giants Stadium MetroStars już w pełnym wypoczętym składzie zmierzą się w pierwszym meczu playoffs właśnie z Revolution, rewanż tydzień później w niedzielę w Foxboro na Gillette Stadium.

D.C. United - Kansas City Wizards 1:1 (0:1)

Bramka D.C.: Christo Stoiczkow (57), dla KC: Preki (17). Widzów: 20 000.

Mecz ten był dla United najważniejszym w sezonie, remis albo wygrana dawała im pierwszy w tym stuleciu awans do ósemki najlepszych drużyn MLS. Zanim jednak United awansowali, kosztowało ich to sporo nerwów. W przypadku ich porażki cień szansy na awans do playoffs mieli piłkarze Columbus Crew, których właścicielem podobnie jak Wizards jest Lamar Hunt. Piłkarze Wizards, mający grę w playoffs już dawno zapewnioną, zbyt wiele plusów u bossa nie nałapali, bo po przeciętnym meczu zaledwie zremisowali, pozbawiając Crew jakichkolwiek nadziei na awans. Gole padły po strzałach weteranów którym jako jednym z nielicznych chciało się grać.

Pierwszego strzelił po wymanewrowaniu obrony czterdziestoletni Preki, który biorąc pod uwagę ilość goli wraz z asystami jest najskuteczniejszym piłkarzem ligi MLS tego sezonu. Wyrównał, strzelając gola na wagę awansu, bułgarski internacjonał, najlepszy piłkarz świata roku 1994 - Christo Stoiczkow, który podanie Bobby Conveya głową skierował do siatki.

Remis w zupełności zadowolił trenera United Raya Hudsona, który może wraz ze Stoiczkowem mobilizować drużynę do dwumeczu z Chicago Fire. Pierwszy mecz odbędzie się w Waszyngtonie na RFK Stadium o 19.30, a rewanż w Chicago w niedzielę 9 listopada na Soldier Field.

Dallas Burn - Colorado Rapids 4:3 (4:1)

Bramki dla Burn: Bobby Rhine (19), Nat Borchers (22- samobójcza), Toni Nhleko (31), Chad Deering (39), dla Rapids: John Spencer 2 (18, 52), Matt Crawford (85). Widzów 9000.

Na zakończenie sezonu najgorszej drużyny ligi Dallas Burn przybyło 9 tysięcy widzów i piłkarze z Teksasu swoją postawą zachęcili kibiców do oglądania ich w przyszłym sezonie. Zespół z Kolorado, wygrywając z Burn, mógł zapewnić sobie drugie miejsce w tabeli wschodu, ale podopieczni trenera Hankinsona przegrali i drugi mecz playoffs zagrają na wyjeździe.

Pierwsi gola w 18. minucie zdobyli Rapids, a strzelcem był John Spencer. Jednak odpowiedź Burn była zabójcza, w 20 minut ekipa z Dallas strzeliła cztery gole - wszystkie jednak po katastrofalnych błędach obrony. Po przerwie Rapids próbowali odrobić straty ale po bramkach Spencera i Crawforda zdołali tylko zniwelować rozmiary porażki. Rapids w sobotę w playoffs na własnym stadionie zaczynają dwumecz z Kansas City Wizards.

San Jose Earthquakes - Los Angeles Galaxy 1:1 (0:0)

Bramka dla SJ: Jamil Walker (80), dla LA: Alejandro Moreno (56). Widzów: 16 500.

W San Jose podobnie jak w New England kibice zostali nabici w butelkę. Trener Earthquakes Frank Yallop, podobnie jak Sarachan i Bradley, należy do czołówki szkoleniowców w MLS i tak jak oni również zastosował w meczu z Galaxy zasłonę dymną. Yallop na ławce posadził nawet ulubieńca publiczności Landona Donovana i najlepszego obrońcę Quakes Jeffa Agoosa. Trener Galaxy Sigi Schmid mimo, że również nie musiał wystawiać swoich najlepszych, zrobił to, czym najwięcej zyskał u kibiców.

Jednym z celów piłkarzy Galaxy było strzelenie gola przez Carlosa Ruiza, który z piętnastoma golami prowadzi w klasyfikacji strzelców ale wraz z Taylorem Twellmanem. Ruizowi nie udało się trafić i samodzielnie odebrać koronę króla strzelców, ale zrobił to jego kolega z ataku Alejandro Moreno, któremu asystował Cobi Jones.

Derby Kalifonii zakończyły się remisem, a wyrównał czarny koń trenera Yallopa Jamil Walker, który wchodzi zwykle na końcówki, ale aż czterokrotnie pokonywał bramkarzy w tym sezonie. Kibiców z Kalifornii derby czekają jeszcze dwukrotnie w tym sezonie. Teraz już walka zapowiada się na całego, w sobotę już pierwszy mecz w Los Angeles, a rewanż tydzień później w San Jose.

Columbus Crew - Chicago Fire 6:2 (0:2)

Bramki dla Crew: CLB - Brian McBride 2 (49, 67), Edson Buddle 2 (74, 85), Jeff Cunningham (54), Freddy Garcia (90), dla Fire: Dipsy Selolwane (3), Jesse Marsch (25-karny). Widzów 19 500.

Zespół Crew szans na playoffs został pozbawiony już w sobotę. Wynik tego meczu nie miał więc żadnego znaczenia, ale najlepsza drużyna ligi Fire nawet w eksperymentalnym ustawieniu nie powinna przegrywać aż tak wysoko. Już w trzeciej minucie reprezentant Botswany Dipsy Selolwane wykorzystał podanie debiutującego w MLS Kostarykańczyka Jonathana Bolanosa i strzelił swoją pierwszą bramkę w MLS. Po karnym Marscha do przerwy było 2:0 dla Fire i nic nie wskazywało że "Strażacy" mogą mieć kłopoty z utrzymaniem rezultatu. W przerwie o tym że za tydzień playoffs przypomniał sobie trener Fire Dave Sarachan i chcšc zapobiec ewentualnej kontuzji zmienił bramkarza Zacka Thorntona na Curtisa Spiteri. Spiteri debiut między słupkami miał najgorszy z możliwych i najgorszy w historii MLS - jak dotąd jeszcze żaden bramkarz w MLS nie puścił sześciu bramek przez 45 minut. Fire również pobili po raz drugi w tym sezonie niechlubny rekord, bo jeszcze nigdy (do niedzieli) w swojej ośmioletniej historii nie stracili w meczu sześciu bramek. Na zakończenie sezonu na stadion Crew przybyło prawie 20 tysięcy widzów i oprócz ośmiu goli zobaczyli oni najlepszy mecz sezonu w wykonaniu swoich pupili, jak wielka szkoda że... ostatni.

Chris Reiko, USA

ChrisReiko@hotmail.com

Wyniki NA ŻYWO ze spotkań ligi MLS można śledzić w naszym serwisie nazywo.interia.pl

Pary playoffs, na 1. miejscu gospodarze 1. spotkań

Wschód

D.C. United - Chicago Fire

New England Revolution - NY/NJ MetroStars

Zachód

Los Angeles Galaxy - San Jose Earthquakes

Colorado Rapids - Kansas City Wizards

Pierwsze mecze w przyszły weekend, rewanże tydzień później. Zwycięzcy dwumeczów zagrają w jednomeczowych finałach poszczególnych konferencji, których gospodarzami będą zespoły plasujące się wyżej w tabelach sezonu zasadniczego.

Mistrzowie konferencji wschodniej i zachodniej zagrają w wielkim finale o mistrzostwo USA i MLS Cup, 23-go listopada na stadionie Home Depot Center w Carson koło Los Angeles.

Końcowe tabele sezonu zasadniczego 2003
Wschód
                    M  Pt Z R   P   Bramki
1. Chicago - P     30  53  15  8   7  53-43
2. New England - P 30  45  12  9   9  55-47
3. MetroStars - P  30  42  11  9  10  40-40
4. D.C. United - P 30  39  10  9  11  38-36
5. Columbus Crew   30  38  10  8  12  44-44
Zachód
                    M  Pt Z R   P   Bramki
1. San Jose - P    30  51  14  9   7  45-35
2. Kansas City - P 30  42  11  9  10  48-44
3. Colorado - P    30  40  11  7  12  40-45
4. Los Angeles - P 30  36   9  9  12  35-35
5. Dallas          30  23   6  5   9  35-64
P - zapewniony awans do playoffs 
Najlepsi strzelcy
15 - Taylor Twellman (NE), Carlos Ruiz (LA),
14 - Ante Razov (Fire), John Spencer (COL),
12 - Landon Donovan (SJ), Preki (KC), B. McBride (CLB)
11 - Damani Ralph (Fire), Mark Chung (COL)
Dowiedz się więcej na temat: john | chicago fire | rewanż | awans | city | Chicago | Los Angeles | san jose | bramki | mecz | kibice | mls

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje