Reklama

Reklama

MLS: Gol Juskowiaka, nadzieja dla Crew

Najważniejszym wydarzeniem piłkarskiego weekendu w USA dla polskich kibiców była pierwsza bramka, jaką podczas swoich występów w lidze MLS strzelił Andrzej Juskowiak.

Były napastnik reprezentacji narodowej, który grał 20 minut w przegranym 1:2 meczu MetroStars z Revolution, uzyskał honorowe trafienie dla nowojorczyków.

Pięć spotkań przedostatniej kolejki sezonu zasadniczego piłkarskiej ligi MLS, oglądało na stadionach ponad 103 tysiące widzów, a mecze w Chicago i Waszyngtonie rozstrzygnęły się w ostatnich sekundach.

Na kolejkę do końca znamy już 7 drużyn które zagrają w playoffs, a o ósmą pozycję korespondencyjnie walczyć będą Columbus Crew z D.C. United - mecze z ich udziałem będą najciekawszymi w ostatniej kolejce. Znani są już zwycięzcy obu konferencji, ale dalszą kolejność w tabelach Wschodu i Zachodu poznamy dopiero po przyszłym weekendzie.

Reklama

NY/NJ MetroStars - New England Revolution 1:2 (0:2)

Bramka dla NY: Andrzej Juskowiak (75), dla NE: Dario Fabbro (15), Pat Noonan (37). Widzów: 18 700.

Polscy kibice MetroStars Giants Stadium opuszczali w sobotę w mieszanych nastrojach. Z jednej strony cieszyli się, że grający z meczu na mecz coraz lepiej Andrzej Juskowiak strzelił swoją pierwszą bramkę w MLS, ale z drugiej - Metro mimo tego i tak przegrali.

O wyniku zadecydowały błędy obrony Metro już na początku meczu. Goście wystąpili bez swoich trzech najlepszych napastników: Twellmana, Max-Moora i Browna, stąd przebiegły trener Bob Bradley, chcąc oszczędzić na playoffs swojego najlepszego stopera Eddiego Popea dał mu odpocząć Jego zmiennicy popełnili jednak szereg błędów bezlitośnie wykorzystanych przez "Rewolucjonistów". Już w 15. minucie najpierw strzelał Kamler, golkiper Metro Jonny Walker wprawdzie odbił piłkę, ale trafił prosto w nogę Argentyńczyka Dario Fabbro, który po raz pierwszy w sezonie strzelił celnie do siatki.

Revolution raz już wygrali w tym sezonie z Metro na ich stadionie i wówczas pierwszoroczniak Pat Noonan strzelił dwie bramki - w sobotę trafił tylko raz po tym jak w szkolny sposób ograł Steva Jolley i to wystarczyło aby z gorącego terenu wywieźć 3 punkty.

Dla nas wydarzeniem był pierwszy gol Juskowiaka w MLS. Polak wszedł na boisko w 72. minucie i już trzy minuty później wykorzystał podanie Marka Lisiego, strzelając jak za dawnych lat tuż przy słupku. Gol wprawdzie nie pomógł Metro, ale zobaczyliśmy próbkę wielkich możliwości byłego reprezentanta Polski. Oba zespoły zapewniły już sobie udział w playoffs, ale walka o drugie miejsce w Konferencji Wschodniej premiowane swoim boiskiem w drugim meczu playoffs trwa. W sobotę w ostatnim meczu sezonu zasadniczego Metro zagrają na Foxboro z Revolution.

Kansas City Wizards - Dallas Burn 1:0 (1:0)

Bramka: Jimmy Conrad (15). Widzów: 15 000.

Już wcześniej wyeliminowani Burn wcale nie przyjechali na Arrowhead Stadium ułatwiać zadanie miejscowym i stawili zacięty opór. Zwycięską bramkę dla Wizards strzelił piękną główką już po kwadransie gry były obrońca poznańskiego Lecha Jimmy Conrad. Warto dodać, że na głowę Conrada zacentrował 40-latek Preki, dla którego była to już 17. asysta w sezonie i weteran w tym sezonie ma ich najwięcej w całej lidze.

W sobotę Wizards w ostatnim meczu sezonu zmierzą się na wyjeździe z D.C. United, którym nawet porażka może dać awans do playoffs, jednak aby utrzymać się na drugim miejscu "Czarodzieje" będą chcieli wygrać

Chicago Fire - Colorado Rapids 4:3 (2:1)

Bramki Fire: Chris Armas 2 (42, 90+), Ante Razov (11), DaMarcus Beasley (66), dla Rapids: Zizi Roberts 2 (72, 87), Chris Henderson (20). Widzów: 28 200

Na Soldier Field zasiadło ponad 28 tysięcy kibiców, a przy takim dopingu Fire zwykle grają jak w transie. Rapids postawili zacięty opór i kibice zobaczyli znakomite widowisko - aż 7 bramek i zwycięstwo "Strażaków".

Losy meczu ważyły się do ostatnich sekund. W 66. minucie Fire prowadzili już 3:1, ale czarnoskóry Liberyjczyk Zizi Roberts strzelił dwa gole i na trzy minuty do końca było 3:3. Szczególnie mógł się podobać pierwszy gol Robertsa, strzelony potężnym wolejem z dwudziestego metra.

Portorykańczyk Chris Armas, występujący w kadrze USA, przez cały sezon ani razu nie trafił do bramki, za to w sobotę strzelił aż dwa gole. Najważniejszy był drugi gol Armasa, a padł on już w doliczonym czasie i dał zwycięstwo Fire, dzięki temu kibice oklaskami nagrodzili grę "Strażakó"w. Czego chcieć więcej, przed sezonem co poniektórzy nie widzieli Fire nawet w playoffs, dziś drużyna z Chicago to jeden z faworytów. Ostatni mecz Fire rozegrają w niedziele w Columbus z Crew.

Los Angeles Galaxy - San Jose Earthquakes 3:0 (2:0)

Bramki: Alejandro Moreno 2 (6, 35), Simon Elliott (61). Widzów: 27 000.

Przed meczem pożegnano salwadorskiego weterana Mauricio Cienfuegosa, który ponoć w barwach Galaxy rozgrywał ostatni mecz. W nagrodę za lata gry Cienfuegos od kibiców przed meczem otrzymał kwiaty i drewniany fotel bujany.

Za nim jednak słynny, uwielbiany przez Latynosów, Mauricio poszedł się bujać zdążył zaliczyć asystę. To po jego podaniu Alejandro Moreno w 6. minucie pierwszy raz pokonał Onstada.

Galaxy wystąpili bez lidera Cobi Jonesa, który paradował w garniturze w okolicach ławki rezerwowych, ale z rozgrywania wyręczył go Carlos Ruiz, dwukrotnie asystując przy golach Moreno i Elliotta. Za bezmyślny faul bez piłki w 42. minucie boisko opuścił obrońca Earthquakes Craig Waibel, co mocno ograniczyło szanse ekipy Franka Yallopa na nawiązanie walki. Dla gości wynik tego meczu nie miał żadnego znaczenia. Zrozumiałe więc, że w drugiej połowie Quakes grali już tylko, aby zaliczyć dniówkę. W sobotę w San Jose znowu derby o nic, bo to już ostatni mecz sezonu zasadniczego. Wielkich emocji nie należy więc oczekiwać, te zaczną się dopiero za dwa tygodnie w trzecim i czwartym meczu tych zespołów - już w playoffs.

D.C. United - Columbus Crew 2:3 (2:2, 1:1)

Bramki D.C.: Christo Stoiczkow (37-karny), Mike Petke (96+), dla Crew: Brian McBride (90-karny, 100) Brian West (26). Widzów: 14 500.

Mecz na RFK Stadium był istnym horrorem i zakończył się po dramatycznej dogrywce. Dla trenerów Crew Roberta Warzychy i Grega Andrulisa był to mecz o zachowanie nadziei na cud w ostatniej kolejce i awans do playoffs.

Ostro zaczęli Crew, jednak pierwszą bramkę strzelili przy wielkiej pomocy obrońcy D.C. Mike'a Petki, którego nieporozumienie z bramkarzem wykorzystał Brian West. 10 minut później w polu karnym Crew przewrócił się Stoiczkow, a ponieważ miał już żółtą kartę sędzia miał dwie możliwości - albo pokazać mu drugą żółtą za udawanie lub podyktować karnego.

Arbiter dał się nabrać na trick Bułgara po namyśle pokazał na wapno, a jedenastkę wykorzystał sam Stoiczkow i mieliśmy remis który piłkarzom D.C. dawał awans do playoffs.

Walka cały mecz była zacięta do tego stopnia, że nawet rwane były koszulki. Obrońca Crew Mark Williams, zatrzymujący Brazylijczyka Thiago Martinsa, interweniował z taką determinacją, że łapišą go za koszulkę zrobił to z wielką siłą i... urwał mu całą przednią część stroju. Martins do końca pierwszej połowy wyglądał jakby grał w fartuchu, a na plecach dyndał mu tylko numer.

Mimo ataków Crew, długo utrzymywał się remis, a najlepszymi okazjami były dwie główki Buddle'a i Cunninghama. Wreszcie jednak w 90. minucie los uśmiechnął się do piłkarzy z Ohio i Brian McBride który wszedł tylko na końcówkę z karnego strzelił gola na 2:1. Gdy wydawało się, że Crew wygrają, sędzia doliczył aż 6 minut i dramat trwał nadal. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Mike Petke zrehabilitował się za kiks z pierwszej połowy i pięknym strzałem głową wyrównał stan meczu na 2:2.

Dogrywka dla piłkarzy D.C. miała być tylko próbą utrzymania remisu, a dla Crew jeszcze jedną szansą na przedłużenie nadziei. W dogrywce sędzia pokazał czerwoną kartkę Eskandarianowi z D.C. i gospodarze grali w "10". Piłkarzom Crew naleąš się brawa za walkę do końca - za nic nie chcieli się pogodzić z faktem, że sezon dla nich się kończy. Ich wytrwałość przyniosła skutek. Na minutę przed końcem dogrywki kapitalne podanie Chacona głową do bramki skierował Brian McBride i piłkarze z Columbus cieszyli się jakby zdobyli mistrzostwo ligi.

Swoją drogą był to najlepszy mecz Crew w sezonie, jednak aby zagrać w playoffs muszą oni wygrać z Fire w niedzielę i liczyć na wysoką porażkę United z Wizards.

Chris Reiko, USA

ChrisReiko@hotmail.com

Wyniki NA ŻYWO ze spotkań ligi MLS można śledzić w naszym serwisie nazywo.interia.pl

Wschód
                   M   Pt Z R    P  Bramki
1. Chicago - P     29  53  15  8    6  51-37
2. New England - P 29  42  11  9    9  50-45
3. MetroStars - P  29  42  11  9    9  38-35
4. D.C. United     29  38  10  8   11  37-35
5. Columbus Crew   29  35   9  8   12  38-42
Zachód
                   M   Pt Z R    P  Bramki
1. San Jose - P    29  50  14  8    7  44-34
2. Kansas City - P 29  41  11  8   10  47-43
3. Colorado - P    29  40  11  7   11  37-41
4. Los Angeles - P 29  35   9  8   12  34-34
5. Dallas          29  20   5  5   19  31-61
P - zapewniony awans do playoffs
Strzelcy
15 - Taylor Twellman (NE), Carlos Ruiz (LA),
14 - Ante Razov (Fire),
12 - John Spencer (COL), Landon Donovan (SJ)
11 - Damani Ralph (Fire), Preki (KC), Mark Chung (COL)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje