Mistrzowie Europy znów gromią, 19:0 stało się faktem. Cudowne widowisko
Jak burza przez kwalifikacje do przyszłorocznych mistrzostw świata idą aktualni mistrzowie Europy, Hiszpanie. Ekipa Luisa de la Fuente podczas czterech spotkań grupowych zanotowała komplet zwycięstw i nie straciła nawet bramki. Do zmiany takiego stanu rzeczy mogło dojść w sobotę. W Tbilisi naprzeciw stanęła Gruzja. Rywalizacja jednak była bardzo jednostronna i zakończyła się wynikiem 4:0. Tym samym bilans bramkowy Hiszpanów wynosi aż 19:0, a do awansu na mundial brakuje im nie ulec Turcji różnicą... ośmiu goli.

Powoli do końca zbliżają się europejskie kwalifikacje do przyszłorocznych mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Meksyku. Na świetnej drodze do awansu zdają się być reprezentanci Hiszpanii. Kadra Luisa de la Fuente w czterech meczach zdobyli 12 punktów i 15 bramek. Jednocześnie nie stracili nawet jednej. Taki poziom gry chcieli podtrzymać w sobotę w Tbilisi, gdy przyjęła ich kadra Gruzji. Pierwsze spotkanie tych ekip zakończyło się wynikiem zaledwie 2:0 dla ekipy gości.
Wydawało się, że drugie może potoczyć się nieco inaczej. Mistrzowie Europy nie dali jednak Gruzinom rozwinąć skrzydeł nawet na chwilę. Już w 7. minucie w polu karnym Alex Baena świetnym podaniem przecinającym odnalazł Ferrana Torresa. Ten nie trafił w bramkę, jednak Hiszpanie od razu zgłaszali arbitrowi spotkania zagranie ręką.
Po chwili analiza VAR wskazała przewinienie, które poskutkowało rzutem karnym. Naprzeciw Giorgiego Mamardashviliego stanął Mikel Oyarzabal. Ten świetnie wykonał jedenastkę i uderzeniem w prawy dolny róg bramki rozpoczął strzelanie. Hiszpanie nie zamierzali się zatrzymywać i ciągle atakowali.
Najbliżej drugiego trafienia był wspomniany już Baena. W 17. minucie doskonale znalazł się w okolicach 16. metra i strzałem po ziemi trafił w słupek. Drużyna dokonała swego w 22. minucie za sprawą Martina Zubimendiego. Gracz Arsenalu wykorzystał podanie Fabiana Ruiza, dzięki któremu znalazł się oko w oko z golkiperem Gruzji. Prawą nogą mocno uderzył futbolówkę i mógł cieszyć się z gola. Było już 2:0.
Koncert trwał w najlepsze. Hiszpanie zdawali się bawić piłką i dalej stwarzali sobie groźnie sytuacje. Gruzini natomiast próbowali zagrozić bramce Unaia Simona w kontrach. Najbardziej aktywny był gwiazdor PSG, Khvicha Kvaratskhelia. Z jego akcji jednak niewiele wynikało.
W 34. minucie tablica wyników wskazywała już 3:0. Ponownie w roli głównej znalazł się Alex Baena, który podaniem prostopadłym odnalazł wbiegającego w pole karne Oyarzabala. Ten idealnie wyłożył piłkę na pustą bramkę, a dzieło zwieńczył Ferran Torres. Przed stratą czwartej bramki swoją drużynę uchronił Mamardashvili. Bramkarz Liverpoolu popisał się cudownym refleksem i obronił strzał z bliskiej odległości Mikela Oyarzabala. W ten sposób do przerwy było 3:0.
Hiszpania dokonała swego, świetnie widowisko
Pierwsze minuty drugiej części spotkania nie przyniosły aż tak wielu emocji. Hiszpanie delikatnie zwolnili tempo rozgrywania akcji i budowali je atakiem pozycyjnym, co nie przynosiło zamierzanych efektów. Gospodarze za to odpowiedzieli rywalom... tym samym. Powolnie wymieniali podania i nieznacznie przesuwali się z piłką pod pole karne ekipy Luisa de la Fuente.
Groźnie zrobiło się w 60. minucie. Strzałem z dystansu Simona próbował zaskoczyć Anzor Mekvabishvili, lecz jego uderzenie poszybowało prosto w bramkarza, który bez problemu utrzymał piłkę w rękach.
Sytuacja szybko się zmieniła. Trzy minuty później piłka znalazła się w siatce Gruzji. Znów znać o sobie dał Oyarzabal. Gracz Realu Sociedad poradził sobie z otaczającymi go defensorami i strzałem głową po dośrodkowaniu Torresa pokonał Mamardashviliego po raz drugi.
W 75. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Borja Iglesias. Napastnik uderzył jednak zbyt przewidywalnie dla bramkarza Gruzji. Co ciekawe, interwencja ta rozpoczęła kontrę jego drużyny. Dryblingiem popisał się wspomniany już Kvaratskhelia, a następnie starał się zaskoczyć Unaia Simona. Ten dał sobie radę ze strzałem i wybił piłkę na rzut rożny.
W 87. minucie najlepszą okazję w meczu miała Gruzja. Wrzutkę z lewej strony posłał Giorgi Gocholeishvili, a przecinając ją w słupek trafił... Marcos Llorente. Sytuacja została jednak opanowana, co zapobiegło trafieniu samobójczemu.
Spotkanie po tej akcji straciło na intensywności. Ostatnie minuty przypominały początek drugiej połowy. Tym samym Hiszpania wygrała z Gruzją 4:0 i jest o krok od awansu na mundial. Jedynie katastrofa spowoduje grę w barażach. Aby do tego doszło, we wtorek Turcja musiałaby wygrać mecz z mistrzami Europy różnicą aż... ośmiu bramek.















