Reklama

Reklama

Michał Listkiewicz uderza w transferowych pośredników

Metody zarabiania i wysokość dochodów działających w futbolu menedżerów od lat budzą jeśli nie oburzenie, to w najlepszym razie kontrowersje. Pisze o tym w najnowszym felietonie Michał Listkiewicz. Bez cienia pardonu.

Były prezes PZPN przedstawił swój punkt widzenia na łamach "Super Expressu". Nie skąpił zjadliwego sarkazmu. Ale co istotne - nie po raz pierwszy trafił w sedno problemu.

Reklama

"Stonka i szarańcza pospołu nie poczyniły by takiego spustoszenia w uprawach jak menedżerowie w futbolu. Kwoty wypłacane pośrednikom transferowym idą już w miliardy, które nigdy nie wrócą do sportu, raczej zasilą kasyna, spelunki i inne ciemne interesy. Drobne pójdą na groteskowe koszule w motyle, skórzane płaszcze lub środki na erekcję, bo wielu z tego towarzystwa lubi imponować młodym kobietom" - pisze Listkiewicz

Nazwiska? Pada jedno. Za to należące do czołowego przedstawiciela branży.

"Taki Pini Zahavi, stetryczały playboy, popisuje się otoczeniem pięknych miss Afryki lub Brazylii, co mnie akurat śmieszy, ale nierozgarniętym piłkarzom czy prezesom klubów imponuje. Podejrzany biznes nikomu nie przeszkadza, bo pewnie każdy ma z niego jakieś profity" - czytamy dalsze fragmenty felietonu.

Dowiedz się więcej na temat: Michał Listkieiwcz | transfery | Pini Zahavi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje