Mesiego nie było nawet na ławce. Argentyna musiała sobie radzić bez gwiazdy
Argentyna nie potrzebowała Lionela Messiego. Napastnik nie znalazł się nawet na ławce wyjazdowego spotkania z Boliwią w eliminacjach mistrzostw świata w Ameryce Południowej, a broniący tytułu "Albiceleste" i tak łatwo poradzili sobie z gospodarzami, wygrywając 3-0. Boliwia już od pierwszej połowy grała w osłabieniu i poniosła drugą porażkę.

36-letni napastnik strzelił jedynego gola w meczu z Ekwadorem, pięknym uderzeniem z rzutu wolnego, rozpoczynającym dla jego kadry nową turę eliminacji.
Po nim Lionel Scaloni, selekcjoner reprezentacji Argentyny, sugerował, że może trzeba mu będzie dać odpocząć.
"Podróżuje i będzie podróżował. Dziś trenował inaczej" - mówił selekcjoner mistrzów świata na dwa dni przed starciem z Boliwią. Messi od czasu przyjścia do Interu Miami grał bardzo często, praktycznie co trzy dni.
I we wtorek "La Pulga" nie znalazł się nie tylko w wyjściowej jedenastce, ale w ogóle na ławce. Natomiast jego numer (10) przejął Angel Correa.
Mimo to Argentyna już do przerwy prowadziła 2-0. Pierwszego gola strzelił Enzo Fernandez w 31. minucie, a drugiego Nicolas Tagliafico w 42. W obu przypadkach asystował wciąż prezentujący dobrą formę Angel di Maria.
Argentyna wygrała bez Messiego, rywal kończył w dziesiątkę
W międzyczasie Boliwia straciła piłkarza, bowiem czerwoną kartkę w 39. minucie zobaczył Roberto Fernandez. Pierwotnie zawodnik gospodarzy zobaczył drugie "żółtko", ale po interwencji VAR-u zamienione je na bezpośrednią czerwoną.
Wynik spotkania ustalił w 83. minucie Nicolas Gonzalez.
Po dwóch gier w eliminacjach do mistrzostw świata w Ameryce Południowej, Argentyna ma komplet punktów.
Z kolei Boliwie ma pecha, bowiem zaczęła je od spotkań z dwoma potęgami i w pierwszym meczu przegrała z Brazylią 1-5.











