Reklama

Reklama

Media w USA w euforii po zwycięstwie nad Hiszpanią

"USA zaszokowały świat!" (Sports Illustrated), "Pogromcy gigantów" (ESPN) - takie tytuły ukazały się po zakończeniu półfinałowego meczu Pucharu Konfederacji, w którym jedenastka USA przerwała serię 35 meczów bez porażki najlepszej obecnie drużyny na świecie - Hiszpanii.

ESPN:

Reklama

"Szanse na to, że reprezentacja USA może pokonać Hiszpanię były prawie żadne. Zajmujące 14. miejsce w światowym rankingu Stany Zjednoczone przegrały dwa pierwsze mecze Pucharu Konfederacji i były bliskie wyeliminowania. - Nie mogę tego logicznie wytłumaczyć - mówił bramkarz reprezentacji Tim Howard. - Sport czasami jest zabawny, ale jak czegoś bardzo chcesz, to możesz to osiągnąć - dodał. - Nie jesteśmy przyzwyczajeni do przegrywania. Brakowało nam zwykłego dla naszej drużyny wyczucia. Graliśmy z bardzo trudnym rywalem, który twardo z nami walczył - przyznał trener Hiszpanów Vicente Del Bosque.

- Powiedzieć, że udział reprezentacji USA w finale Pucharu Konfederacji i pokonanie najlepszej drużyny świata, Hiszpanii jest niespodzianką, byłoby niedomówieniem roku - oświadczył komentator tego meczu, Riis Davis. - Każdy kibic reprezentacji USA powinien dziś być dumny z siebie i z tego co nasza reprezentacja pokazała przez 90 minut meczu z Hiszpanią - dodał w studio były reprezentant USA, a obecnie komentator ESPN Alexi Lalas. - Graliśmy nareszcie zwykłą, amerykańską piłkę nożną: przygotowanie fizyczne i pełne poświęcenie. Co z tego, że Hiszpanie są od nas lepszą drużyną? Tego dnia nie byli. To była prawdziwa walka, patrzyłem jak nasi zawodnicy walczyli jeden za drugiego, poświęcali się. To nam daje nadzieję przed przyszłorocznymi mistrzostwami świata. Wygraliśmy 2:0 z Hiszpanią. Naprawdę nie wiem co powiedzieć... - zakończył wyraźnie zaszokowany wynikiem Lalas.

Sports Illustrated:

"Po trzech dniach, kiedy USA musiało liczyć na olbrzymie szczęście, by grać nadal w turnieju, reprezentacja Boba Bradley'a zaszokowała świat. (...) Ci, którzy chcieli natychmiastowej dymisji selekcjonera muszą teraz zamilknąć. Graliśmy dobrze w obronie, zmuszając Hiszpanów do tego, w czym nie są najlepsi - dośrodkowań w pole karne. To najważniejsze zwycięstwo reprezentacji USA od czasu, gdy w 2002 roku awansowaliśmy do ćwierćfinałów mistrzostw świata wygrywając z Meksykiem, choć może nie tak istotne jak wygranie z Anglią podczas mistrzostw świata w 1950 roku".

The New York Times:

"Niespodziewany awans do półfinałów Pucharu Konfederacji obudził reprezentację USA. Bojaźliwa gra w poprzednich meczach została zamieniona w pewność siebie, kiedy reprezentacja osiągnęła jeden z największych sukcesów w historii amerykańskiej piłki nożnej, wygrywając 2:0 z Hiszpanią, najlepszą drużyną światowych rankingów. Było to pierwsze zwycięstwo USA nad zespołem klasyfikowanym na pierwszym miejscu światowych rankingów od 1998 roku, kiedy nasza reprezentacja pokonała 1:0 Brazylię. (...) W odróżnieniu od rozgrywanego w minionym tygodniu meczu z Canarinhos, drużyna USA wyszła na boisko pewna siebie, a nie pełna nerwów. Ataki w pierwszych minutach meczu, a później solidna gra w defensywie, bez wpadek, zadecydowały o wygranej. Przeciwko zespołowi tak znakomicie kontrolującemu, co dzieje się z piłką, Amerykanie potrafili momentami narzucić swój styl gry, a hiszpańscy piłkarze, wyraźnie sfrustrowani, często ograniczali się tylko do narzekania i bezradnego podnoszenia rąk. Było tak, jak ostrzegał przed meczem ich trener: - Amerykanie są bardzo dobrze zorganizowani, szybcy i będą grali z poświęceniem".

Przemek Garczarczyk, ASInfo, USA

Dowiedz się więcej na temat: świat | media | reprezentacja | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje