Reklama

Reklama

Mateusz Zachara. "Na ten moment zostaje w Chinach"

Z czterema bramkami na koncie zakończył sezon w chińskiej Super League Mateusz Zachara. Polski napastnik był trzecim najlepszym strzelcem zespołu Henan Jianye, który zakończył rozgrywki na wysokim, piątym miejscu. Co dalej z przyszłością byłego napastnika Górnika Zabrze? - Na ten moment zostaje w Chinach - mówi menedżer piłkarza Paweł Zimonczyk.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Zachara podpisał kontrakt z chińskim klubem zimą. Miał pomóc drużynie, której siedziba mieści się w Zhengzhou, w stolicy prowincji Henan, w spokojnej walce z najlepszymi. Może jeśli nie o czołowe lokaty w tabeli, to przynajmniej w ustabilizowaniu formy, bo ostatnio Henan Jianye balansował między Super League, a jej zapleczem. 

Do Chin odchodził w glorii czołowego strzelca Ekstraklasy. Za Wielkim Murem nie było mu jednak łatwo. W ostatnim czasie tamtejsze kluby zainwestowały olbrzymie pieniądze, sprowadzono wielu znanych zawodników. W zimowym okienku transferowym chińskie kluby wydały w sumie na zakupy 103 mln funtów. Pod tym względem przebiły Serię A, La Ligę, czy Bundesligę. Zachara kosztował Henan Jianye ok. 0,5 mln euro.  

Reklama

W sumie polski napastnik wystąpił w 23 ligowych spotkaniach, w których zdobył cztery bramki. Więcej goli na koncie w jego drużynie miał Filipińczyk z hiszpańskimi korzeniami Javier Patino, 11 bramek, a także Brazylijczyk Ivo, siedem trafień. 

Bilans 25-letniego Zachary, który przecież za granicą spędził pierwszy sezon, nie wygląda wcale źle, jeśli porówna się jego dorobek z innymi piłkarzami. Gwiazda reprezentacji Ghany i ostatnich mundiali Asamoah Gyan, dla wicemistrza kraju Shanghai SIPG, też zdobył cztery bramki. Trzy gole figurują z kolei na koncie słynnego Brazylijczyk Robinho, który do Chin trafił w lipcu. Jego Guangzhou Evergrande, trenowany przez słynnego Luiza Felipe Scolariego, zdobył zresztą mistrzostwo kraju.

Warto podkreślić, że Henan Jianye w meczach z późniejszym mistrzem radził sobie bardzo dobrze. U siebie zespół Zachary wygrał 2-1, a na wyjeździe zremisował 1-1. Ostatecznie drużyna z polskim napastnikiem w składzie skończył sezon na wysokim, piątym miejscu. To drugiej najwyższe miejsce w historii kluby, w którym wcześniej z powodzeniem występował m.in. Emmanuel Olisadebe. 

Zachara wrócił już z Chin do Polski. Niewykluczone, że w niedzielę pojawi się w Zabrzu, gdzie Górnik gra z Koroną Kielce. Po Nowym Roku znowu najprawdopodobniej wróci za Wielki Mur. - Na ten moment zostaje w Chinach - mówi Interii menedżer piłkarza Paweł Zimonczyk. 

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje