Reklama

Reklama

Majdan i Świerczewski winni napaści na policjantów

Koszaliński sąd rejonowy skazał we wtorek piłkarza Piotra Świerczewskiego na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 6 tys. zł grzywny, Radosława Majdana na karę grzywny w wysokości 4,5 tys. zł., natomiast postępowanie karne ws. Jarosława Chwastka zostało warunkowo umorzone.

Sportowcy oskarżeni byli o napaść na policjantów i ich znieważenie.

W sądzie spośród trójki oskarżonych był tylko Chwastek, który zgodnie z wyrokiem musi także wpłacić 3 tys. zł na rzecz Fundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach.

Wyrok jest nieprawomocny. Obrońca piłkarzy, który wcześniej wnosił o ich uniewinnienie, zapowiedział apelację od wyroku. Nie wykluczył jej także prokurator, który żądał dla Świerczewskiego roku pozbawienia wolności, w zawieszeniu na dwa lata, a dla Radosława Majdana i Jarosława Chwastka po 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

Reklama

Proces piłkarzy, którzy zgodzili się na podawanie pełnych danych osobowych, zaczął się w czerwcu 2009 r. Radosław Majdan (bramkarz Polonii Warszawa), Piotr Świerczewski (od niedawna w ŁKS Łódź) i Jarosław Chwastek (b. gracz Pogoni Szczecin, obecnie w IV-ligowej Gwardii Koszalin) byli oskarżeni o to, że w nocy z 27 na 28 lipca 2008 r. w pensjonacie Villa Siesta w nadmorskim Mielnie (Zachodniopomorskie) mieli zmuszać policjantów przemocą do odstąpienia od czynności służbowych i znieważali ich.

Piotrowi Świerczewskiemu przedstawiono dodatkowo zarzut spowodowania u jednego z funkcjonariuszy rozstroju zdrowia trwającego powyżej siedmiu dni - piłkarz miał wykręcić mu palec prawej dłoni.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Jarosław Sroczyński tłumacząc najwyższy spośród trójki oskarżonych wymiar kary dla Świerczewskiego mówił, że zeznania świadków wskazywały, że to właśnie on był prowodyrem zajścia. To on pierwszy zaczął przeszkadzać w interwencji policyjnej podczas zakłócania ciszy nocnej przez grupę młodzieży i nawet "podburzał" młodych ludzi - dodał sędzia.

"Takie postępowanie musi się spotkać z odpowiednią reakcją sądu. W państwie prawa takie zachowanie nie może mieć miejsca, gdy utrudnia się interwencję policjantom" - podkreślił. Przypomniał wcześniejszą decyzję prokuratury, która umorzyła postępowanie w sprawie przekroczenia przez funkcjonariuszy uprawnień.

Mówiąc o nagraniach z zajścia z kamer przemysłowych zaznaczył, że pokazują one jedynie część i to końcową wydarzenia. Wynika z tych nagrań jednak, że zarówno Majdan, jak i Chwastek, nie stali spokojnie - podkreślił.

Niski wymiar wszystkich kar argumentował m.in. niekaralnością oskarżonych.

Uzasadniając umorzenia warunkowe dla Chwastka zaznaczył, że on jako jedyny próbował zapanować nad sytuacją i uspokajał kolegów.

Obrońca piłkarzy mecenas Kamil Sośnicki po ogłoszeniu wyroku powiedział dziennikarzom, że choć wyrok jest łagodny, nie satysfakcjonuje on jego klientów, którzy przez cały proces podkreślali, że są niewinni. Zapowiedział, że będzie konsekwentnie zabiegać o ich uniewinnienie.

Chwastek dodał, że mimo, iż jego sprawa została warunkowo umorzona, nadal chce całkowitego uniewinnienia. "Będziemy walczyć o swoje uniewinnienie" - zapowiedział.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Aneta Skupień poinformowała, że prokuratura w sprawie ewentualnego odwołania od wyroku podejmie decyzję po analizie jego uzasadnienia.

W sądzie obecni byli rodzice Majdana. Jego matka powiedziała po wyroku dziennikarzom, że jest dumna z syna, że "uratował koledze życie". "Strzeżmy się takich interwencji policji" - dodała.

Latem 2008 r. dwaj policjanci przyjechali do Villi Siesta na interwencję dotyczącą zakłócania ciszy nocnej przez grupę młodzieży; młodzi luzie nie byli w żaden sposób związani z piłkarzami, którzy w tym czasie przebywali w pensjonacie.

Kiedy funkcjonariusze uciszali młodzież, pojawił się Piotr Świerczewski. Według policjantów, był agresywny i zaatakował ich. Według piłkarza i większości świadków, to funkcjonariusze bez widocznego powodu zaczęli go obezwładniać. Użyli przy tym gazu łzawiącego. Kiedy na miejscu pojawili się Majdan i Chwastek, policjanci wezwali przez radio posiłki. Przyjechały jeszcze dwa dwuosobowe patrole. Po kilku minutach wszyscy piłkarze zostali obezwładnieni i przewiezieni na komisariat. Kilkadziesiąt godzin później w koszalińskiej prokuraturze przedstawiono im zarzuty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje