Reklama

Reklama

"Łydki mi drżeć nie będą"

Czwartkowy mecz w Pucharze UEFA z białoruskim zespołem FK Homel będzie oficjalnym debiutem Macieja Iwańskiego w warszawskiej Legii. Bohater najgłośniejszego letniego transferu w polskiej lidze nie czuje obaw przed tym występem.

Czwartkowy mecz w Pucharze UEFA z  białoruskim zespołem FK Homel będzie oficjalnym debiutem Macieja  Iwańskiego w warszawskiej Legii. Bohater najgłośniejszego letniego  transferu w polskiej lidze nie czuje obaw przed tym występem.

"Nie ma powodów do nerwów - powiedział były zawodnik Zagłębia Lubin. - Jestem spokojny o siebie i drużynę, bo forma idzie w górę. Co prawda nasze nogi po okresie intensywnych treningów są jeszcze cięższe niż być powinny, ale wszystko zmierza we właściwym kierunku. Najgorsze, a mam tu na myśli wysoką porażkę w sparingu z FC Basel (1:6), już za nami. Wtedy dopadł nas jakiś dołek, ale kilka dni do meczu w Pucharze UEFA wystarczy, by fizycznie poczuć się lepiej".

27-letni pomocnik nie ma tremy przed debiutem w nowym klubie. "Chyba jestem już na to za stary, choć oczywiście pewien dreszczyk emocji pewnie się pojawi. W lidze rozegrałem już ponad sto meczów, w europejskich pucharach też występowałem, mam za sobą też trzy spotkania w reprezentacji. Myślę, że przeciw białoruskiej drużynie w Pucharze UEFA łydki mi drżeć nie będą" - dodał.

Reklama

Podkreślił jednak, że brak obaw nie oznacza lekceważenia ekipy z Homla. "Na to oczywiście nikt sobie nie może pozwolić. Zespoły ze wschodu zawsze są niewygodnymi rywalami. Do pierwszego meczu w Pucharze UEFA podchodzimy z pełną koncentracją, bo wiadomo, że dobry start ma olbrzymie znaczenie. Mam nadzieję, że uda nam się już w Warszawie udowodnić kto jest lepszy i to Legia będzie dominować na boisku" - przyznał.

Do Legii Iwański trafił przed niespełna miesiącem, ale nie miał jeszcze zbyt wiele czasu ma aklimatyzację w nowym dla siebie miejscu.

"Zdążyłem w tym czasie zaliczyć dwa zgrupowania i w Warszawie byłem prawie wyłącznie przejazdem. Ale ponieważ bywałem tutaj wcześniej, to trochę już znam miasto, a zaległości nadrobię w najbliższym czasie" - dodał.

Dużo lepiej poznał już nowy zespół. "Aklimatyzacja była szybka i bezbolesna. Wielu chłopaków znałem wcześniej z ligi. Zostałem przez drużynę bardzo dobrze przyjęty i mam nadzieję, że na boisku równie szybko stworzymy zgraną paczkę. Musimy funkcjonować jak komputer, jeden organizm, w którym wszyscy ciągną wózek w tą samą stronę" - zaznaczył.

Po miesięcznym pobycie w nowym klubie nie chce jeszcze oceniać decyzji o transferze do Legii. "Na razie wszystko jest w porządku, ale nie sposób jeszcze ocenić, czy dokonałem właściwego wyboru. To się dopiero okaże, choć sądzę, że zdecydowałem się na właściwy ruch" - zakończył Maciej Iwański.

Obok niego w spotkaniu z FK Homel w barwach Legii mogą zadebiutować Piotr Rocki i Hiszpan Mikel Arruabarrena.

Legioniści do meczu w rundzie wstępnej Pucharu UEFA przygotowują się na własnym boisku. W czwartek (początek spotkania o godz. 20.45) trener Jan Urban nie będzie mógł prawdopodobnie skorzystać z usług Bartłomieja Grzelaka, który doznał kontuzji w sparingu z FC Luzern (1:1) w Szwajcarii. Na zdrowie wciąż narzeka Brazylijczyk Edson.

Z kolei reprezentant Zimbabwe i najlepszy strzelec Legii w poprzednim sezonie Takesure Chinyama dopiero wrócił z wakacji i nadrabia zaległości treningowe. Na innym etapie przygotowań niż większość zespołu są również uczestnicy Euro-2008 Brazylijczyk Roger i Jakub Wawrzyniak.

Dobrą wiadomością dla trenerów i kibiców stołecznej ekipy jest powrót do zajęć Macieja Rybusa, który uporał się już w infekcją wirusową.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL