Łukaszenka może świętować. Sensacyjny występ Białorusi, przerwali koszmarną passę
Reprezentacja Białorusi w przeciwieństwo do kadry Rosji może walczyć o udział w mistrzostwach świata. Trzeba jednak przyznać, że nie wychodzi to Białorusinom zupełnie. Do piątej kolejki i meczu z Danią podchodzili bowiem z dorobkiem zera punktów oraz serią pięciu porażek z rzędu. Tę koszmarną passę udało się przerwać właśnie w Kopenhadze, gdzie Białoruś sensacyjnie zremisowała 2:2, a przez długi czas prowadziła.

Dania do meczu piątej kolejki eliminacji do mistrzostw świata 2026 podchodziła z dużą pewnością siebie. Zespół prowadzony przez Briana Reimera nie przegrał bowiem od sześciu spotkań, z czego pięć wygrał. U siebie ostatnią porażkę Duńczycy przeżyli równo rok temu - w Lidze Narodów przegrali z Hiszpanią 1:2.
W związku z tym wydawało się, że spotkanie z ostatnią w grupie C Białorusią przed własnymi kibicami, powinno być praktycznie formalnością do odklepania, a na szali praktycznie leżał awans do turnieju mistrzostw świata. Druga w tabeli Szkocja mierzyła się bowiem na wyjeździe z groźną Grecją.
Białoruś sensacyjnie remisuje. Duńczycy stracili szansę
To spotkanie zakończyło się porażką Szkotów, więc przy ewentualnym triumfie Duńczyków, kwestia awansu do imprezy byłaby praktycznie zamknięta ze względu na bilans bramkowy. Białorusini przyjechali z kolei do Kopenhagi z serią aż pięciu kolejnych przegranych meczów i okrągłym zerem punktów w tabeli grupy C.
Co więcej, pierwszy mecz między Białorusią i Danią zakończyło się porażką 0:6 Białorusinów. Trudno było więc oczekiwać, że mecz w Kopenhadze będzie miał inny przebieg. Boisko zweryfikowało jednak wszelkie przewidywania ekspertów w sposób absolutnie brutalny.
Duńczycy szybko, bo już w 11. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Damsgaarda. Wówczas wydawało się, że kolejne gole dla Danii są tylko kwestią czasu. Pierwsza połowa zakończyła się jednak jedynie prowadzeniem 1:0, co mogło być już znakiem ostrzegawczym dla gospodarzy.
Wyraźnie jednak go zlekceważyli i pozwolili gościom na zbyt wiele w krótkim odstępie czasu. W 62. minucie Gromyko doprowadził do remisu, a ledwie 180 sekund później Białoruś prowadziła już 2:1 za sprawą Demchenko. W ostatni kwadrans wchodziliśmy z wynikiem wybitnie niekorzystnym dla gospodarzy.
Dopiero w 79. minucie Duńczykom udało się wyróżniać za sprawą bardzo dobrej akcji, którą fantastycznym strzałem wewnętrzną częścią stopy wykończył Isaksen. Dania dostała prawie 20 minut z doliczonym czasem gry na strzelenie zwycięskiego gola, ale go nie znalazła. To oznacza, że mecz zakończył się remisem 2:2, a Białoruś przerwała fatalną passę meczów przegranych. O awans na mundial Duńczycy zagrają ze Szkotami w meczu bezpośrednim, Szkoci muszą wygrać.











