Reklama

Reklama

Łukasz Teodorczyk podjął decyzję o (chwilowym) pozostaniu w Anderlechcie

Robiący furorę w Anderlechcie Bruksela Łukasz Teodorczyk udzielił ekskluzywnego wywiadu belgijskiemu dziennikowi "Het Laatste Nieuws". Z wypowiedzi reprezentanta Polski wynika, że serial pod tytułem: "gdzie zagra Teo?", dobiega końca. - Psychicznie już podjąłem decyzję, że pozostanę w Anderlechcie. Teraz chodzi tylko o stronę finansową - powiedział snajper.

W obszernym, rozkładowym wywiadzie z Teodorczykiem, poruszono kilka kwestii, a w rolę tłumacza wcielił się nasz były wyśmienity napastnik Włodzimierz Lubański, który swoją legendę budował m.in. w belgijskim Lokeren.

Reklama

- Trwają negocjacje. Zapewniam, że po ostatecznej decyzji, wszystkiego się dowiecie. Jakakolwiek będzie moja decyzja, to gruntownie ją przemyślę. Nie dokonuję poważnych, życiowych wyborów z dnia na dzień - powiedział "Teo".

Rosły napastnik, grający w Anderlechcie na zasadzie wypożyczenia z Dynama Kijów, wskazuje, aby na sprawę spojrzeć nieco szerzej. - Jako piłkarz chcesz się rozwijać, jak to tylko możliwe, ale chcesz także zarobić jak najwięcej. Skłamałbym, gdybym powiedział, że pieniądze nie są ważne. Nigdy nie będę potępiać kogoś, bo odejdzie, powiedzmy do Chin. Każdy chce zabezpieczyć swoją przyszłość i zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie. Jeśli moglibyście zarobić sto razy więcej w innej gazecie, to czy nie spróbowalibyście tego? - wytłumaczył snajper. - Psychicznie już podjąłem decyzję, że pozostanę w Anderlechcie. Teraz chodzi tylko o stronę finansową - dodał.

Z wypowiedzi Teodorczyka wynika, że bardzo prawdopodobny jest następujący scenariusz: reprezentant Polski po sezonie zostanie wykupiony przez Anderlecht z ukraińskiego klubu za 5 milionów euro, stąd mowa o "mentalnej decyzji o (chwilowym) pozostaniu w Brukseli". Następnie, bardzo szybko, zostanie sprzedany z dużym zyskiem do klubu ze znacznie mocniejszej ligi. Sowicie zarobią oba kluby, a "Teo" podpisze kontrakt na świetnych warunkach.

Podczas wywiadu, którego fragment został opublikowany w formie wideo, momentami było też śmiesznie. Jak wtedy, gdy reporterka zapytała piłkarza o jego najgroźniejszego konkurenta do nagrody "Złoty But 2016", którym jest Jose Izquierdo z Club Brugge.

- Wiesz, to ten napastnik, grający po lewej stronie - Lubański pospieszył z pomocą.

- A to nie wiem - wypalił "Teo".

- On jest twoim konkurentem w wyborze na najlepszego piłkarza - produkował się Lubański.

- Może bym bardziej znał obrońców. Wiadomo - uśmiechnął się 25-latek.

Teodorczyk bryluje w lidze belgijskiej, z 17 golami w 24 meczach jest liderem klasyfikacji strzelców Jupiler Pro League.

Fakt udzielenia przez "Teo" tak dużego wywiadu jest warty odnotowania, w związku z powszechnie znaną niechęcią piłkarza do mediów. Zresztą, w tej samej rozmowie, gwiazdor pokusił się o takie słowa. 

- Nie lubię udzielać wywiadów i nie jestem tutaj dla was, tylko z szacunku do największego polskiego piłkarza w historii. Gdyby nie on, już dawno bym sobie poszedł. Mam nadzieję, że teraz przez dłuższy czas nie będę musiał rozmawiać z dziennikarzami. Media naciągają fakty, a ja nie lubię rozmawiać o sobie. Mógłbym żyć bez mediów, ale zauważyłem, że media nie mogą żyć beze mnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje