Reklama

Reklama

Lokomotiw Moskwa. Wojna o kasę w klubie Krychowiaka i Rybusa. Farfan nie odpuszcza

Lokomotiw Moskwa, w którym występują reprezentanci Polski Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus ogłosił 10 kwietnia oficjalnie, że wszyscy piłkarze zgodzili się na obniżkę pensji o 40 procent. Teraz okazuje się, że nie wszyscy. Wojnę o swoją kasę rozpoczął 35-letni Jefferson Farfan i stojący za nim agent Paulo Barbosa.

- Epidemia koronawirusa uderza w ekonomię wszystkich krajów. Pracownicy rosyjskich kolei zawsze traktowali nas wyjątkowo ciepło i przychylnie, teraz my możemy ich wspierać. Sport się zatrzymał, piłkarze na całym świecie rezygnują z części zarobków na okres przerwy w rozgrywkach. My też podjęliśmy taką decyzję, zrzekliśmy się 40 procent pensji do czasu zakończenia pandemii i wznowienia sezonu - oświadczył Chorwat Vedran Czorluka, kapitan Lokomotiwu.

Reklama

Farfan jest jednak innego zdania.

- Mogą sobie prowadzić swoje gierki, ale niech nie ruszają moich pieniędzy. Przysłali mi list po rosyjsku, choć wiedzą, że nie rozumiem tego języka. Natychmiast potargałem to pismo. Próbują mnie oszukać na kasie - denerwował się Jefferson Farfan podczas prowadzonej na żywo rozmowy w internecie ze swym byłym kolegą z drużyny Roberto Guizasolą.

Ze słów 35-letniego Peruwiańczyka wynika, że obniżka zarobków była jednak odgórnie wprowadzoną dyrektywą przez Lokomotiw, a nie porozumieniem. Rosyjskie media słowa Farfana starają się obrócić w żart.

- Nie sądzę, aby to był żart mojego piłkarza - uważa jego agent Paulo Barbosa, w rozmowie ze "Sport Expressem". - Powinniśmy brać pod uwagę zdanie zawodników, a obcięcie wypłat powinno się odbywać na drodze negocjacji, a nie jednostronnych decyzji.

- Real Madryt, na przykład, zdecydował z piłkarzami o obcięciu wynagrodzeń o 15-20 procent. To samo Juventus - argumentuje Portugalczyk. - Bogate europejskie kluby zniżyły pensje w mniejszym stopniu. Każdy przypadek jest indywidualny. I poza tym, czy te pieniądze zostaną kiedyś oddane? Nie wypada rzucać się na Farfana za to, że ma takie zdanie.

- W Rosji dziwnym trafem wszyscy uważają, że oszczędności powinny dotknąć tylko piłkarzy, a co z pozostałymi pracownikami klubów i nie tylko? Każdy powinien dawać przykład, a u was za cały kraj mają płacić tylko zawodnicy - tłumaczył rosyjskiemu dziennikowi Barbosa.

- Właściwie sprawę postawił trener Siomin, który namawiał do tego, aby w sprawie oszczędności zawrzeć porozumienie, na drodze negocjacji. Przedstawiciele innych dobrze płatnych zawodów też powinni dawać przykład i godzić się na obniżki - argumentuje portugalski agent.

Przy okazji wątku trenera Jurija Siomina, okazuje się, że choć odnosi on spore sukcesy z Lokomotiwem, na czele z mistrzostwem i wicemistrzostwem Rosji, jego pozycja w klubie nie jest wcale mocna.

- Tylko chory, bardzo chory klub rozważałby zwolnienie Siomina. To dobry trener i dobry człowiek. Miał prawo wyrazić taką opinie na temat cięć wypłat, miał prawo wziąć w obronę piłkarzy - uważa Barbosa.

Nie zmienia to faktu, że niedawno dyrektor generalny Lokomotiwu Wasilij Kinkadze oświadczył, że zarząd klubu będzie rozpatrywał kilka kandydatur na stanowisko trenera, wliczając w to samego Siomina.

Barbosa ciekawie opowiadał również o tym, jak Portugalia, dzięki restrykcyjnym obostrzeniom, opanowała pandemię koronawirusa. Np. ogłoszono już, że uczniowie wrócą do szkół dopiero po wakacjach, we wrześniu, a ten rok szkolny dokończą poprzez zdalne lekcje, za pomocą komunikatorów internetowych.

MB



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje