Reklama

Reklama

ŁKS: To pogwałcenie prawa!

Łódzki Klub Sportowy wydał oświadczenie w sprawie odmowy przyznania licencji na grę w ekstraklasie w sezonie 2009/10.

Łódzki Klub Sportowy wydał oświadczenie w sprawie odmowy przyznania licencji na grę w ekstraklasie w sezonie 2009/10.

"Wobec licznych, często sprzecznych informacji i opinii zamieszczanych w mediach w sprawie procedury dotyczącej odmowy udzielenia licencji dla ŁKS SSA na grę ekstraklasie w sezonie 2009/2010, oświadczamy, że powstałe zamieszanie jest przede wszystkim efektem nieprzestrzegania procedur przez związkowe komisje licencyjne obu instancji. W ostatnim czasie napisano bardzo wiele tekstów, jakoby nieprzyznanie licencji ŁKS było początkiem przestrzegania prawa w polskiej piłce. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej - to pogwałcenie prawa. Uchybienia komisji licencyjnych zostały szczegółowo opisane w skardze złożonej w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie, który będzie ją rozpatrywał na posiedzeniu w dniu 12 sierpnia.

Reklama

Istota naruszeń popełnionych przez PZPN w procesie licencyjnym dotyczyła w szczególności:

- braku uzasadnienia odmowy przyznania licencji (co jest wymagane)

- braku wskazania daty podjęcia tej uchwały w jej treści (co jest wymagane)

- braku podpisów członków komisji (co jest wymagane)

- nieprzesłania uchwały do ŁKS SSA listem poleconym (co jest wymagane)

Brak doręczenia uchwały komisji odwoławczej do ŁKS SSA sprawił, że realnie czas na odwołanie zmalał do trzech dni (zamiast przepisowych pięciu). Ale i samo odwołanie zostało uniemożliwione, bo jak naprawić ewentualne uchybienia, jeśli komisja zapomniała ich wskazać? Jak bronić się przed zarzutami, których się nie zna?

Z wyżej wymienionych powodów nie było możliwym skorygowanie ewentualnych wad wniosku, złożonego pierwotnie wraz z wymaganymi załącznikami w terminie, to jest 31 marca. Istota naruszeń podlegała również na tym, że komisja odwoławcza rozpatrywała odwołanie ŁKS SSA nie od uchwały komisji z I instancji, lecz od jakiejś decyzji, której nigdy ŁKS SSA nie doręczono. Odwołanie od uchwały zostało sporządzone przez ŁKS SSA w dniu 25 maja, w dniu 26 maja złożono za pokwitowaniem w PZPN załączniki do odwołania, którymi w dniu 28 maja komisja odwoławcza podczas posiedzenia nie dysponowała. I bez tych załączników - czyli bez ważnych dokumentów, złożonych przez ŁKS na czas - rozstrzygała sprawę, by ostatecznie wydać decyzję o odmowie wydania licencji uprawniającej do uczestnictwa w rozgrywkach ekstraklasy w sezonie 2009/2010. Co ważne, dokumenty przygotowywane przez PZPN nie zawierały niezbędnych podpisów osób podejmujących decyzje - dotyczy to dokumentów przedstawionych przez obie instancje.

Dlatego nie możemy też przejść obojętnie nad tym, że opinia publiczna jest manipulowana, często tendencyjnymi opiniami i nieprawdziwymi informacjami - jakoby to ŁKS chciał z pominięciem prawa dostać miejsce w ekstraklasie. To nieprawda, bo ŁKS spełnia wymogi licencyjne. Przypadkiem lub nie, wszystkie przekłamania są w interesie MKS Cracovia SSA. Informacje o takim charakterze bywały zamieszczane również w oficjalnym portalu internetowym PZPN. Przykładem takiego działania jest komunikat, jaki opublikowano 24 lipca, po posiedzeniu komisji odwoławczej ds. licencji.

Podręcznik licencyjny przewiduje, że podmiot ubiegający się o przyznanie licencji na kolejny sezon rozgrywek w ekstraklasie musi wykazać stosownymi dokumentami, że jest właścicielem stadionu sportowego spełniającego wymogi obiektu sportowego do rozgrywania na nim spotkań drużyn ekstraklasy lub umową z właścicielem takiego obiektu (położonego w odległości nie większej niż 50 km od siedziby klubu ubiegającego się o licencję na grę w ekstraklasie w kolejnym sezonie). Z doniesienia choćby z dnia 26 lipca zamieszczonego na portalu internetowym "Gazety Wyborczej" (artykuł Waldemara Kordyla pt. "Derby Krakowa w Sosnowcu?") wynika, że Cracovia rozmawia z Zagłębiem Sosnowiec i Polonią Bytom w sprawie wypożyczenia boiska na rundę wiosenną, bo na początku roku 2010 rozpocznie się przebudowa stadionu przy ul. Kałuży. Gazeta donosi, że Cracovia szuka boiska spełniającego wymogi licencyjne PZPN, a z uwagi na odległość odpadła kandydatura Korony Kielce. Odległość z Krakowa do Sosnowca wynosi jednak więcej niż 50 kilometrów (dokładnie 72 km, a do Bytomia odległość jest jeszcze większa). We własnym procesie licencyjnym Cracovia nie przedstawiła (nie dysponując własnym stadionem spełniającym wymogi licencyjne) żadnej umowy z właścicielem takiego obiektu położonym w promieniu 50 kilometrów od Krakowa. Za umowę taką nie może być uznana "promesa" tego rodzaju umowy (zresztą naruszająca wymóg 50 km odległości od siedziby klubu zabiegającego o licencję). Nie przeszkodziło to Komisji Licencyjnej PZPN, aby Cracovii udzielić licencji. Licencji, której odmawiano ŁKS SSA, w I instancji powołując się na nieprzygotowanie obiektu do wymogów licencyjnych, pomimo zawarcia przez ŁKS SSA z właścicielem stadionu w Bełchatowie umowy na wypożyczanie obiektu do rozgrywek.

Z posiadanych informacji wynika, że wiele klubów piłkarskich ekstraklasy posiada różnego rodzaju zaległości finansowe, które powodują, że sytuacja ich jest z punktu widzenia bezpieczeństwa finansowego niezwykle trudna. To jednak tylko w stosunku do ŁKS komisje licencyjne PZPN obu instancji podnosiły zarzut o "nie przedłożeniu wiarygodnych dokumentów, stanowiących uzupełnienie istotnych informacji co do prognozowania finansowego". Zarzut ten sformułowano wyłącznie wobec klubu, który przedstawił komisji - wbrew dezinformujących opinię publiczną doniesieniom medialnym - rzetelne dokumenty wyjaśniające podstawy zgłoszonej prognozy finansowej (w tym notarialne oświadczenie udziałowca spółki o kwocie, którą zobowiązuje się wyasygnować na pokrycie strat w nowym sezonie piłkarskim, a które jako powstała w ten sposób wierzytelność mogła być dochodzona przez spółkę w sądzie i nadawała się do egzekucji sądowej na wypadek niedotrzymania tego zobowiązania przez deklarującego).

ŁKS SSA w Łodzi od początku zajmował postawę koncyliacyjną, której realnym wyrazem był przykładowo wniosek o przeprowadzenie postępowania mediacyjnego w postępowaniu sądowym. Po stronie Związku nie widać jednak gotowości do załatwienia sporu bez konieczności podejmowania decyzji w tej sprawie przez sąd. Tego rodzaju refleksja musi się pojawiać, kiedy z publikowanego komunikatu PZPN wynika, że w składzie osób upoważnionych do udziału w postępowaniu mediacyjnym ze strony związku nie ma drugiego członka Zarządu PZPN, przez co skład przedstawicieli w mediacjach nie będzie miał możliwości składania ważnych oświadczeń woli (zgodnie ze Statutem PZPN) w imieniu PZPN.

Chcielibyśmy podkreślić, że naszą intencją jest przestrzeganie prawa. I to nie tylko prawa boiskowego, które daje naszemu klubowi możliwość dalszej gry w ekstraklasie. Jeszcze raz podkreślamy, że rzekome uchybienia ze strony ŁKS to manipulowanie opinią publiczną, nie mające pokrycia w faktach - faktyczne uchybienia były dziełem komisji licencyjnej. Dążymy do jak najszybszego porozumienia, ale z poszanowaniem przepisów."

Reklama

Reklama

Reklama