Reklama

Reklama

Listkiewicz chce być prezesem

Michał Listkiewicz, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, już ponad dziewięć lat szefuje tej federacji i nadal nie ma dosyć. Chociaż kilka miesięcy temu zapowiadał, że zwolni stanowisko, teraz zastanawia się nad pozostaniem.

Michał Listkiewicz, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, już ponad dziewięć lat szefuje tej federacji i nadal nie ma dosyć. Chociaż kilka miesięcy temu zapowiadał, że zwolni stanowisko, teraz zastanawia się nad pozostaniem.

"Usłyszałem zarzuty, że rządzę lekką ręką, że nie potrafię uderzyć pięścią w stół" - powiedział w "Przeglądzie Sportowym". "Dam sobie radę. Nikt się mnie z PZPN nie pozbędzie. Podczas wizyty Platiniego wielu delegatów UEFA powiedziało mi, że powinienem na jesieni kandydować na prezesa związku" - dodał.

"Szef greckiej federacji miał zrezygnować, a mimo fatalnej gry reprezentacji na Euro 2008 będzie prezesem przez następne lata. Dlaczego ja nie miałbym pozostać?" - pyta prezes, który już kilka razy zapowiadał, że odchodzi.

Reklama

Listkiewicz odniósł się także do ostatniego spotkania związku z trenerem reprezentacji Leo Beenhakkerem i "nagonki" na Holendra. "Pojawiają się odważne próby rozliczenia Leo Beenhakkera.Nie zaprzeczam, pewna formuła się wyczerpała. Holender nadal będzie miał silną pozycję, ale musi przystać na warunki" - stwierdził.

"Jedni asystenci selekcjonera odeszli z własnej woli, innym skończył się kontrakt. Trzeba ich zastąpić. Kim? Na pewno Polakami. Sztab kadry się zmniejszy, Beenhakker będzie miał jednego stałego asystenta i jednego luźnego współpracownika" - zadeklarował prezes PZPN.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL