Reklama

Reklama

Lider wrócił do Krakowa

Wisła Kraków pokonała Piasta Gliwice 2:0 w meczu 9. kolejki ekstraklasy i awansowała na pierwsze miejsce w tabeli. Za tydzień mistrzów Polski czeka prestiżowy mecz w Warszawie z Legią.

Kto spodziewał się, że mistrz Polski od pierwszej minuty rzuci się na beniaminka i rozpocznie festiwal strzelecki mógł czuć się zawiedziony. Piast, mądrze ustawiony przez trenera Marka Wleciałowskiego, umiejętnie wybijał wiślaków z uderzenia, ale nie tylko... Przy każdej nadarzającej się okazji starał się atakować. Defensywa gospodarze wcale nie stanowiła monolitu, jednak goście strzelali niezbyt celnie. Dotyczy to Piotra Prędoty, Marcina Folca czy Mariusza Muszalika. Przy lepszej precyzji beniaminek mógł objąć prowadzenie.

Nie znaczy to oczywiście, że wiślacy próżnowali. Bardzo aktywny był Rafał Boguski, starał się Wojciech Łobodziński i Marek Zieńczuk. Ten ostatni był nawet faulowany w polu karnym ale arbiter - nie wiadomo dlaczego - nie podyktował "jedenastki". Poza tym raz odgwizdano spalonego, gdy Łobodziński wychodził sam na sam z bramkarzem. Offsajdu nie było... Krakowianie najbliżej zdobycia gola byli, gdy po dośrodkowaniu Boguskiego, Radosław Sobolewski "główkował" z kilku metrów; tuż obok słupka.

Reklama

W kilku innych sytuacjach wiślacy zbyt długo rozgrywali piłkę, zamiast strzelać. Gdy wydawało się, że przed przerwą nie zobaczymy bramek Wisła objęła prowadzenie. Piotr Brożek wywalczył rzut wolny 25 metrów. Sobolewski kopnął niezbyt dobrze, ale w polu karnym z ogromną determinacją powalczył o nią Paweł Brożek. Napastnik Wisły oddał wreszcie strzał, a tuż przed bramkarzem kierunek lotu piłki zmienił Boguski. Kasprzik był bez szans.

Po przerwie Wisła atakowała przez pierwszy kwadrans, ale nie udało się jej podwyższyć prowadzenia. Potem mecz stracił na atrakcyjności. Wisła, jakby podświadomie zaczęła bronić wyniku. Piast jednak nie potrafił stworzyć groźnej sytuacji, choć raz bliski wyjścia na pozycję sam na sam był Folc. Wślizgiem piłkę wygarnął mu Marcelo, choć do końca nie wiadomo, czy uczynił to zgodnie z przepisami.

Wisła losy meczu mogła definitywnie rozstrzygnąć, gdy po szarży prawym skrzydłem Patryka Małeckiego, Sobolewski stojąc kilka metrów przed bramką nie trafił w piłkę. Potem akcję meczu przeprowadził Paweł Brożek. Ograł kilku rywali, wpadł w pole karne, ale Kasprzik obronił nogami strzał wiślaka. Chwile później "Brozio" był znowu sam na sam z bramkarzem, ale nie zdołał go minąć. Do trzech razy sztuka. Już w doliczonym czasie gry Małecki dośrodkował w pole karne, a najlepszy Polski napastnik głową skierował piłkę do siatki.

Wisła Kraków - Piast Gliwice 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Buguski 45. (asysta Paweł Brożek), 2:0 Paweł Brożek 90+2 (asysta Małecki)

Żółte kartki: Sobolewski, Cantoro (Wisła); Michniewicz (Piast).

Sędziował: Bakaluk (Olsztyn). Widzów: 11 000.

Wisła: Pawełek - Baszczyński, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek - Łobodziński (65. Małecki), Sobolewski, Cantoro, Zieńczuk (65. Junior Diaz) - Buguski (84. Niedzielan), Paweł Brożek.

Piast: Kasprzik - Koszowski, Banas, Glik, Michniewicz - Bojarski (77. Nowak), Muszalik, Krzycki, Radzewicz - Prędota (61. Koczon), Folc (65. Chylaszek).

Zobacz zapis relacji z meczu Wisła - Piast!

Zobacz wyniki meczów 9. kolejki Ekstraklasy!

Zobacz tabelę Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL