Reklama

Reklama

Liczka chwali Brożka

- Paweł Brożek to najzdolniejszy polski napastnik. Powiem więcej, on może zostać jednym z najlepszych napastników w historii polskiej piłki! - powiedział w "Super Expressie" trener Wisły Kraków, Werner Liczka.

- Paweł Brożek to najzdolniejszy polski napastnik. Powiem więcej, on może zostać jednym z najlepszych napastników w historii polskiej piłki! - powiedział w "Super Expressie" trener Wisły Kraków, Werner Liczka.

- To chłopak "ekstremalny". Gdy ma piłkę przy nodze, staje się demonem. Gorzej, jeżeli tej piłki nie ma. Muszę go nauczyć gry defensywnej, bo tylko wtedy będzie piłkarzem kompletnym. Z Brożkiem to będzie tak: albo będzie genialny, albo nie zrobi żadnej kariery - dodał czeski szkoleniowiec.

Jednak Brożek, będzie musiał się raczej zadowolić rolą rezerwowego. Trudno mu będzie wygrać rywalizację z Tomaszem Frankowskim czy Maciejem Żurawskim, którzy prawdopodobnie zostaną w Wiśle.

- Wkurzają mnie polscy agenci piłkarscy, bo większość z nich to amatorzy. Mącą w głowach piłkarzom. Patrzą tylko na to, żeby zarobić, a nie na dobro zawodnika. I przez nich kilku wiślaków miało głowy bardziej zaprzątnięte transferami niż trenowaniem. Ile konkretnych ofert dotarło do Wisły? Praktycznie żadna. A zapytania tego czy tamtego menedżera, nic nie znaczą. Zapytać to ja też mogę - stwierdził Liczka.

Reklama

Do zamknięcia okienka transferowego zostało mało czasu (28 lutego), a Wisła pozyskała jedynie Jakuba Błaszczykowskiego.

- Blisko przejścia do Wisły jest trzech znanych piłkarzy. Nadal liczę na to, że dołączy do nas Brazylijczyk Jeao Paulista. Poza nim jest jeszcze dwóch innych "grajków", którzy chcą u nas grać - podkreślił Czech.

Liczka przyznał, że był zainteresowany sprowadzeniem pod Wawel swojego rodaka Vladimira Smicera, ale w chwili obecnej jest to prawie niemożliwe.

- Rozmawiałem z menedżerem Szmicera, chciałem wypożyczyć Vladimira do lata. Szmicer powiedział jednak uczciwie, że woli zostać w Liverpoolu. A jak nie, to gdzie indziej w Anglii, albo we Francji. Wisła była na dalszym miejscu, z szansami rzędu 1-2 procent. Ale kto wie, może w czerwcu wrócimy do tematu - mówił trener "Białej Gwiazdy".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL