Reklama

Reklama

Lewandowski: Bayern już raczej pogrążyliśmy

- Mistrzami Niemiec jeszcze nie jesteśmy, ale Bayern to już raczej pogrążyliśmy - powiedział napastnik Borussii Robert Lewandowski.

Dariusz Wołowski: Czy to był dla Borussii najważniejszy mecz w tym sezonie? Zwycięstwo na Allianz Arena znaczy tyle, co mistrzostwo Niemiec?

Reklama

Robert Lewandowski: Na odprawie przed meczem trener Jurgen Klopp powiedział nam, że Borussia nie wygrała w Monachium od 19 lat, i, że dziś jest na to najlepszy dzień. Od razu przypomniał mi się mecz z Lechem, który po kilkunastu latach zwyciężył z Wisłą w Krakowie. Wychodzi jednak na to, że na Allianz Arena wzięliśmy udział w meczu historycznym. Chociaż nie przygotowywaliśmy się do niego jakoś specjalnie.

W środę oglądaliście jak Bayern ograł Inter na San Siro w Lidze Mistrzów. I co, pomyśleliście sobie, że my go pokonamy na Allianz Arena? Czy raczej jednak remis był dla was szczytem marzeń?

- Zawsze gramy o zwycięstwo. Wygraliśmy już tyle meczów w tym sezonie Bundesligi, mamy swój styl, który się sprawdził, i którego nie wyrzekamy się bez względu na przeciwnika. Przyjechaliśmy do Monachium zagrać po swojemu. Zwycięstwa nie mogliśmy być oczywiście pewni. Bayern to zespół klasy europejskiej, w Lidze Mistrzów osiąga ostatnio świetne wyniki, my w Lidze Europejskiej zawiedliśmy. Graliśmy dobrze, ale bardzo nieskutecznie. Z pewnością więc to zwycięstwo ma dla nas wielkie znaczenie. Ktoś, kto wygrał w Monachium chyba zasługuje na tytuł?

Czujecie się już mistrzami Niemiec?

- Jeszcze nie, przecież zostało aż 10 kolejek. Ale tym zwycięstwem pozbawiliśmy chyba Bayern szans na obronę trofeum. Dla nich to był mecz ostatniej szansy, tym większą możemy mieć satysfakcję.

Kiedy jesienią wygraliście z Bayernem u siebie, Bawarczycy mieli alibi. Byli zdziesiątkowani kontuzjami, leczył się Arjen Robben. Teraz grali w najsilniejszym składzie.

- I znów ich pokonaliśmy. Wydaje mi się, że zasłużenie. Wykonaliśmy wielką pracę. Oni atakowali, ale my nawet na chwilę nie przestaliśmy myśleć o zdobyciu kolejnych goli. Ja też miałem swoją okazję i bardzo żałuję, że ją zmarnowałem, bo już dość długo czekam na bramkę w Bundeslidze.

Bayern to jedyny w Niemczech zespół zaliczany do europejskiej czołówki. Skoro jesteście od niego lepsi, to może w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów będziecie w stanie poważnie powalczyć?

- Bardzo byśmy chcieli, ale nie wybiegamy myślą aż tak daleko. Co będzie za pół roku, liczy się teraz mniej. Myślimy o meczu z Koeln za tydzień. Przyjadą koledzy z reprezentacji, będzie fajne spotkanie.

Tylu znakomitych polskich piłkarzy grało w Bundeslidze, ale nikt z nich mistrzem Niemiec nie był. Myślicie o tym?

- Byłaby to fantastyczna sprawa. Znów coś historycznego. Ale poczekajmy. To jest Bundesliga. To są Niemcy, oni nigdy nie odpuszczają. Nikt nam niczego nie podaruje tylko za to, że wygraliśmy w Monachium. Musimy dalej wygrywać.

Przyzwyczaił się pan do pozycji w pomocy?

- Muszę, choć wolałbym grać w ataku. Przyznam, że byłem zdziwiony, gdy trener Klopp zdjął Barriosa, wpuścił Kubę Błaszczykowskiego i to jemu kazał grać w ataku, a mnie dalej robić to samo. Szanuję jednak tę decyzję.

Bayern to zespół gwiazd zbudowany za dziesiątki milionów euro. Filozofia Borussii jest zupełnie inna.

- Tak. Dziś w naszej drużynie najstarszy był 27-letni Lucas Barrios, a potem Łukasz Piszczek. Średnia wieku podstawowej jedenastki Borussii to niewiele ponad 23 lata. Fajnie, gdy tak młoda drużyna ma okazję zbierać takie doświadczenia. Bardzo dużo się razem uczymy.

Jakim trenerem jest Klopp? To przede wszystkim dobry motywator, czy raczej mistrz taktyki?

- Jedno i drugie. Zmotywować nas potrafi, ale też co najmniej kilka meczów wygraliśmy dzięki dobrej taktyce. Sposób gry, którego nauczył nas Klopp i do którego przekonał, sprawdza się. W meczu z Bayernem właśnie tak było.

Rozmawiał w Monachium Dariusz Wołowski

Wyniki, terminarz i tabela Bundesligi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama