Reklama

Reklama

Levinsky: Tak futbol wpłynął na wybory prezydenta w Argentynie

Minęło zaledwie kilka minut od zamknięcia urn w drugiej turze prezydenckich wyborów w Argentynie, kiedy Cronica TV, najpopularniejsza stacja telewizyjna, zawiesiła na ekranie tytuł “Argentinos Juniors - Boca 52-34". Telewizja nie miała na myśli wyniku meczu piłki nożnej tylko przypomniała kluby, z którymi sympatyzuje każdy z kandydatów rywalizujących o fotel prezydenta. 10 grudnia urząd obejmie Alberto Fernandez, który zdobył 52 proc. poparcia. Jego rywalem był Mauricio Macri z 34 procentami zwolenników.

We wszystkich artykułach na temat nowo wybranego prezydenta-elekta, najpóźniej w drugim akapicie, przeczytać można, że jest kibicem Argentinos Juniors (klubu, w którym karierę rozpoczynał Diego Maradona, Juan Roman Riquelme, Sergio Batista i Claudio Borghi). Dowiedzieć się z nich też można, że rodzina Fernandeza sympatyzuje z Boca, a on kibicuje klubowi z dzielnicy, w której się wychował i na którego mecze chodził z kolegami. Stadion Argentinos Juniors nosi teraz imię Diego Maradony. Na nim właśnie, po raz pierwszy wystąpił w koszulce argentńskiej reprezentacji 16-letni Lionel Messi.

Reklama

Prasa publikowała zdjęcia Fernandeza, po tam jak zaczął kandydować na prezydenta, pozującego w czerwonej koszulce z białymi obszyciami Argentinos Juniors (“kolorowych robaczków" albo “Globetrotters" z osiedla La Paternal). Zakładał ją w ramach wdzięczności za honory, jakie mu wielokrotnie oddawali piłkarze przed rozpoczęciem meczów, a także po zakończeniu wyborów, kiedy już wiadomo było, że to Fernandez jest zwycięzcą.

Fernandez nie jest jedynym argentyńskim politykiem związanym z futbolem. Niespełna miesiąc temu, kiedy Maradona przejął funkcję trenera Gimnasii, jego pierwsze publiczne wystąpienie w tej roli zmobilizowało tłumy. A podczas pierwszej konferencji prasowej w La Plata - mieście oddalonym półtorej godziny od Buenos Aires, po jej zakończeniu, z końca sali podniosła się kobieta i krzyknęła, że jest siostrą byłej prezydent i przyszłej wiceprezydent - Cristiny Fernandez de Kirchner. Ubrana w koszulkę Gimnasii i przy aplauzie zebranych podeszła do genialnego piłkarza i poprosiła, aby zostawił jej autograf na plecach koszulki.

Macri, neoliberalny prezydent Argentyny, który startował po raz drugi, po przegraniu pierwszej tury wyborów kontynuował kampanię pod hasłem: “Yes, we can" (nadrobić straty). Pod takim samym hasłem Boca Juniors próbował pokonać swojego największego rywala, River Plate, po przegraniu 0-2 w półfinałowym meczu Copa Libertadores. Podobnie jak w przypadku Macriego, który liczył na dobry wynik, River Plate nadrobiło straty, zdobyło zaledwie jedną bramkę i zostało wyeliminowane z turnieju.

To nie przypadek, że tak Macri, jak Boca mieli takie samo hasło i to w tym samym tygodniu, aby nadrobić straty (w obu wypadkach próby nieudane). Kończący kadencję prezydent Argentyny przez 12 lat kierował Boca (1995 - 2007), potem był burmistrzem Buenos Aires (2007-2015), aż wreszcie startował na fotel prezydenta.



I jakie ma plany Macri po 10 grudnia, kiedy przekaże władzę Fernandesowi? Oprócz przejścia do opozycji - już to zapowiedział - zamierza wrócić do Boca Juniors. Lada chwila jego nazwisko ma zostać dopisane do listy kandydatów, którzy 6 grudnia rywalizować będą o fotel prezesa klubu.


Boca została pokonana przez River, aktualnego mistrza Ameryki Południowej, który 23 listopada będzie walczył o kolejny puchar Copa Libertadores. Mecz zostanie rozegrany w Santiago de Chile, a rywalem River będzie brazylijski Flamengo. Argentyńczycy walczyć będą o piąty i drugi z rzędu tytuł mistrza kontynentu. Prezes klubu - Rodolfo D’Onofrio (o centro-lewicowych poglądach, absolwent najlepszego uniwersytetu w kraju, Nacional z Buenos Aires), po osiągnięciu przez River wielkiego sukcesu, zastanawia się nad swoja przyszłością. “Dlaczego nie zostać przyszłym prezydentem Argentyny?"

Kibicujący Flamengo prezydent Brazylii - Jair Bolsonaro (skrajna prawica) powiedział, że chce być na trybunach w Chile i wspierać, w finałowym meczu swoją drużynę, grającą przeciwko River. Prezydent nieraz pozował w czerwono-czarnej koszulce "Cariocas", którzy byli mistrzami kontynentu w 1981 roku, kiedy to w składzie drużyny grał Zico - "El Pelé Blanco" (Biały Pele) i inni znani piłkarze - członkowie reprezentacji, która w 1982 roku wzięła udział w mundialu w Hiszpanii.

Bolsonaro, skłócony z Fernandezem, który odwiedził w więzieniu Lula da Silva - wroga obecnego prezydent Brazylii, krótko po ogłoszeniu wyników w Argentynie skomentował, że mieszkańcy tego kraju zagłosowali źle i ostrzegł przed nałożeniem sankcji, jeśli Buenos Aires wycofa się z umów zawartych między Mercosur a Unią Europejską.

Połączenia futbolu i polityki w Argentynie nie uniknął były premier Hiszpanii - socjalista, José Luis Rodríguez Zapatero, kiedy podczas wyborów prezydenckich odwiedzał lokale wyborcze w Buenos Aires. Victor Blanco, prezes klubu piłkarskiego Racing i właściciel hotelu, w którym zatrzymał się hiszpański polityk, podarował mu koszulkę z nazwiskiem byłego premiera na plecach.

Sergio Levinsky


Dowiedz się więcej na temat: Sergio Levinsky

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje