Reklama

Reklama

Legia zdobyła Kraków!

W meczu 16. kolejki Orange Ekstraklasy Legia Warszawa wygrała na wyjeździe z Cracovią 2:0. Bohaterem meczu Takesure Chinyama, który zdobył obydwa gole. Legioniści czekali 37 lat na triumf przy Kałuży!

Pierwszy kwadrans Legii, później chaos i ostatni kwadrans Cracovii - tak wyglądała I połowa.

Reklama

Już w 2. min Piotr Giza próbował zrealizować to, co zapowiedział ("Strzelę gola Cracovii"), ale nie trafił. W idealnej okazji "Gizmo" znalazł się w 8. min po prostopadłym zagraniu Rogera, ale jego uderzenie w okienko obronił Marcin Cabaj.

W rewanżu Muchę postraszył Paweł Nowak, ale wręcz wymarzoną okazję do zdobycia gola miał Bartłomiej Dudzic po centrze z kornera Dariusza Pawlusińskiego. Dudzic pięknie się złożył do strzału, ale chybił głową z 5 m!

Cały stadion stoi, większość ludzi pomstuje, odwieczny "pasiak" były prokurator Marek Miarczyński odwraca się plecami do murawy, łapie się za głowę i wzrokiem uniesionym ku górze szuka wytłumaczenia, dlaczego tak się stało. Co ich tak zdenerwowało? Zmarnowana przez Nowaka sytuacja po pięknej wrzutce Arkadiusza Barana (35. min). "Pawka" zaatakował piłkę wślizgiem, ale ta nieposłuszna otarła się o słupek i wyszła na róg.

To był świetny okres "Pasów". Nowak w krótkim czasie miał jeszcze dwie dobre sytuacje. Brakowało precyzji albo dobrze interweniował Mucha.

Legia wyglądała wtedy tak, jakby jej ktoś wyłączył wtyczkę z prądu.

Widział to trener Jan Urban i dlatego na drugą połowę wpuścił Miroslava Radovicia, a ten wyraźnie rozruszał Legię. Tymczasem "Pasy" chciały za bardzo zdobyć gola. Ruszyły za bardzo do przodu, a tak wytrawny rywal jak Legia natychmiast to wykorzystał. Po ładnej kontrze lewą flanką Tomasz Kiełbowicz wycofał na "szesnastkę" do Takesure Chinyamy, a ten strzałem bez przyjęcia zdobył gola.

"Pasy" próbowały wyrównać. W 55. min Witkowski lobował z 15 m. Piłka przeszła nad bramkarzem, ale też nad poprzeczkę. Po chwili, po przerzucie Pawlusińskiego głową nie trafił Przemysław Kulig. Po kolejnych kontrach Legii również pachniało golem. W 67. min Chinyma przymierzył z 16 m, ale zabrakło mu centymetrów, by pokonać Cabaja. Jedenaście minut później Marcin Cabaj zbyt pochopnie wyszedł do stojącego z boku Edsona, a ten podał do Choto, który głową posłał piłkę do pustej bramki.

Gdy kibicom zajrzało w oczy widmo porażki zażądali od prezesa klubu prof. Janusz Filipiaka, żeby zwolnił Stefana Majewskiego.

Gramy trzema obrońcami? Proszę napisać, że to skandal. Nawet w Mogilanach i w Bronowiance grają czterema - tłumaczył Marek Miarczyński!

Fani "Pasów" mogli się pocieszać tylko tym, że udanie zadebiutował w ekstraklasie 17-letni stoper Mateusz Urbański, który śmiało ma szanse pójść w ślady Tomasza Hajty. Podobnie jak on jest wychowankiem Halniaka Maków Podhalański.

"Złoty mikrofon spikera"

Ważną postacią na meczach Cracovii jest spiker. Przyznajemy mu za ten mecz symboliczny "złoty mikrofon".

"Przypominam! Kraków jest miastem kultury i te okrzyki są niestosowne!" - gdy rozlegały się z trybun bluzgi na rywali.

W odróżnieniu od "Orłów" Leo Beenhakkera Cracovia to "Biało-czerwone Lwy!" - przy zapowiedzi wyjazdowego meczu z Ruchem Chorzów

Michał Białoński, Kraków

Cracovia - Legia 0:2 (0:0)

Gole: 0:1 Chinyama (54. z podania Kiełbowicza), 0:2 Chinyama (78. głową z podania Edsona).

Cracovia: Cabaj - Kulig, Urbański, Radwański - Pawlusiński, Baran, Kłus (25. Wacek), Nowak - Moskała, Witkowski, Dudzic (75. Wiśniewski).

Legia: Mucha - Rzeźniczak, Szala, Choto, Kiełbowicz - Smoliński, Vuković, Giza (75. Grzelak), Roger, Edson - Chinyama (87. Ekwueme).

Widzów: 2,8 tys. Sędziował Jarosław Żyro z Bydgoszczy. Żółta kartka: Smoliński (31.).

***

Gorące spięcia pod bramką! Najciekawsze sytuacje! Kontrowersje Orange Ekstraklasy! Tylko u nas! Zobacz Magazyn Ligowy. Skróty meczów możesz obejrzeć na naszych stronach, możesz też ściągnąć na telefon komórkowy!

Dowiedz się więcej na temat: Orange | Kraków | gole | Cracovia | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje