Reklama

Reklama

Lech nie wróci w tym roku do Poznania

Lech Poznań do końca roku spotkania w roli gospodarza będzie rozgrywał we Wronkach. Główny wykonawca nie chce już obiecywać nowych terminów powrotu piłkarzy na Bułgarską, władze klubu też już straciły nadzieję.

Na stadionie miejskim w Poznaniu obecnie stawiane są konstrukcje dachowe. Na boisku zamiast murawy leżą płyty betonowe, a na nich pracuje ciężki sprzęt budowlany. Pierwotnie cała operacja związana z podnoszeniem i osadzaniem konstrukcji dachowych (tzw. północnej i południowej) miała zakończyć się 28 września.

Termin powrotu piłkarzy do Poznania był kilkakrotnie przesuwany - na początek listopada, potem pojawił się data 21 listopada. Wiadomo jednak, że atrakcyjnie zapowiadający się mecz Lecha z Ruchem Chorzów, kibice będą zmuszeni obejrzeć we Wronkach.

Reklama

Krzysztof Woch, rzecznik Hydrobudowy Polska, głównego wykonawcy modernizacji stadionu nie chce już podawać kolejnych terminów. "Obecnie kończą się pace przy montażu kratownicy nad czwartą trybuną i zaczynamy przygotowania do podnoszenia kratownicy przy drugiej trybunie. Nie chcę już podawać nowych terinów, kiedy zwolnimy płytę boiska. Myślę, że błędem było wcześniejsze podawanie zbyt sztywnych harmonogramów" - powiedział.

Wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak nie ukrywa, że największy żal do wykonawcy ma właśnie o ciągłe przesuwanie terminów. "Źle się czujemy, gdy wciąż musimy tłumaczyć się kibicom. Nie jesteśmy klubem z Pcimia Dolnego, wiele rzeczy planujemy znacznie do przodu. Rozumiem, że budowa wymaga dużo czasu, przecież nam też zależy by było to porządnie zrobione. Byłoby jednak lepiej, gdyby wykonawca powiedział od samego początku - jesienią nie zagracie na Bułgarskiej" - twierdzi Kasprzak.

Klub w związku z grą w roli gospodarza we Wronkach stracił duże pieniądze. Na każdym meczu po kilkaset tysięcy, a w całej rundzie może być to kwota sięgającą trzech-czterech milionów. "Nie muszę dodawać, że to spora część naszego budżetu" - podkreślił Kasprzak.

Hydrobudowa Polska przed tygodniem zaproponowała, że w przypadku nie dotrzymania terminu 21 listopada, zafunduje wszystkim kibicom bilety na jeden z meczów do Wronek. Kasprzak jednak sceptycznie podchodzi do propozycji wykonawcy. "Kibice chcą chodzić na mecze na Bułgarską, to jest ich świątynia i na tym im najbardziej zależy. Mam nadzieję, że wiosną nie będzie już żadnych przeszkód by zagrać wreszcie w Poznaniu" - podsumował wiceprezes poznańskiego klubu. Lech oprócz spotkania z Ruchem, w grudniu w roli gospodarza zagra jeszcze z Piastem Gliwice i Koroną Kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL