Reklama

Reklama

Lech: "Nie chcę płacić kar"

Pomimo, że zdobyłem nie jestem dzisiaj zadowolony. Gdybyśmy wygrali to spotkanie, byłbym zadowolony tak jak z pewnością cała drużyna. Nie jest ważne kto strzela bramki, ważne jest ile mamy punktów, a dzisiaj wywalczyliśmy tylko jeden - powiedział pomocnik Jagiellonii Paweł Zawistowski

Nie możemy pozwolić aby drużyna gości dominowała na naszym boisku, przykładamy się bardzo i staramy się odwdzięczyć tym wspaniale dopingującym kibicom, którzy pomimo słabych wyników są z nami i nam pomagają. Myślę, że nasza gra zazębia się powoli i z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej a z każdym następnym meczem będzie również więcej punktów - dodał Zawistowski.

Szymon Matuszek (pomocnik Jagiellonii): - Szkoda straconych punktów. Mieliśmy dzisiaj wygrać, prowadziliśmy prawie przez całe spotkanie i tracimy bramkę po głupim błędzie. Przeciwnik nie zachował się fair play i nie wybił piłki, po czym straciliśmy gola. Szkoda, że wcześniej nie strzeliliśmy bramki na 3:1, byłoby zupełnie inaczej. Przy prowadzeniu 2:1 zagraliśmy chyba zbyt zachowawczo, nie atakowaliśmy z takim impetem i to się zemściło. Trzeba też przyznać, że zabrakło nam dzisiaj szczęścia. Teraz mamy dwa tygodnie przerwy w lidze, więc będzie okazja na poprawienie niektórych elementów gry, bo trzeba przyznać, że liga jest dla nas najważniejsza.

Reklama

Piotr Lech (bramkarz Jagiellonii): - Nie chcę oceniać pracy sędziego, bo nie chcę jeździć do PZPN-u płacić następnych kar. Jeżeli chodzi o mecz jesteśmy załamani, bo nasza bolączką stają się już głupie bramki. Śląsk nas niczym nie zaskoczył, chyba bardziej zaskoczył sam siebie. Nie takie drużyny tutaj przyjeżdżały i z nami się męczyły. Gdybyśmy sobie sami bramek nie strzelali mielibyśmy z pewnością dużo więcej punktów. Dzisiejszy mecz powinniśmy wygrać a oddaliśmy kolejne dwa punkty.

Robert Szczot (pomocnik Jagiellonii): - Prowadziliśmy 2:1 i byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym w tym spotkaniu. Mieliśmy swoje sytuacje, niestety nie strzeliliśmy na 3:1, Śląskowi jedna kontra wyszła, niewiadomo jaka wrzutka i tracimy zwycięstwo. W sytuacji, której otrzymałem żółtą kartkę bramkarz rywali wytrącił mnie z równowagi i moim zdaniem powinien być rzut karny.

Tomas Pesi­r (napastnik Jagiellonii): - Małe to pocieszenie, że zdobyłem dzisiaj bramkę. Wszyscy chcieliśmy trzech punktów, zarówno zawodnicy, trenerzy jak i kibice, niestety mamy tylko jeden. Przy bramce nieczysto trafiłem piłkę piętą, pomógł mi trochę zawodnik gości [red. Piotr Celeban] i piłka wpadła do bramki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje